W uzasadnieniu do projektu ustawy budżetowej zapisano, że na wynagrodzenia w państwowych jednostkach budżetowych w 2027 r. ma trafić łącznie 96,4 mld zł. Rok wcześniej planowano 91,76 mld zł, co daje wzrost o 4,7 mld zł, czyli 5,1 proc. - przypomina "Rzeczpospolita".
Największa część zaplanowanej kwoty ma dotyczyć pracowników objętych ustawą o kształtowaniu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej. Gazeta zalicza do tej grupy administrację publiczną, ale także np. służby mundurowe. W tym segmencie rok do roku mowa o ok. 4,8-procentowym wzroście.
Wyższa dynamika ma dotyczyć płac w tzw. organach naczelnych państwa, określanych w artykule jako budżetowe "święte krowy". W ich przypadku zaplanowano o 7 proc. więcej niż rok wcześniej.
DLA CIEBIEWolność czy pieniądze? Zawsze płacisz jakąś cenę - Alina Sztoch II Pierwsza Praca #2
"Określenie 'święte krowy' odnosi się do instytucji, które same, a nie rząd, przygotowują swoje plany finansowe" - wyjaśnia "Rz".
Hamowanie wydatków na wynagrodzenia: najniższa dynamika od 2018 r.
Dziennik zwraca uwagę na spadek tempa wzrostu wydatków płacowych w budżecie państwa. Jak wskazuje, plan na 2026 r. zakłada wzrost o 6 proc., a na 2027 r. już tylko 4,8 proc. To najniższa dynamika od 2018 r., kiedy wyniosła 3 proc.
Gazeta łączy spowolnienie wzrostu funduszu płac z kondycją finansów publicznych. W projekcie budżetu pojawia się także informacja o deficycie sektora instytucji rządowych i samorządowych.
"Dla rządu ograniczenie tempa wzrostu funduszu płac jest jednocześnie jednym ze sposobów hamowania wydatków wobec trudnej kondycji finansów publicznych. Według projektu budżetu w 2027 r. deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych ma wynieść aż 7,1 proc. PKB, czyli tyle, ile w 2026 r., choć Polska powinna już redukować dziurę w publicznej kasie" - wskazuje "Rzeczpospolita".
Źródła: PAP, "Rzeczpospolita"