Dr Marek Łangalis, ekonomista i przedsiębiorca, opublikował na platformie X wpis. Analizuje w nim różnice w zarobkach między pracownikami państwowymi a osobami, które pracują w biznesie. Z danych, które przytoczył ekspert, wynika, że średnie wynagrodzenie w sektorze publicznym wynosi obecnie 11 398 złotych. Stanowi to kwotę o 25 proc. wyższą w porównaniu do pensji w sektorze prywatnym. Autor wpisu zaznacza przy tym, że statystyki dla firm prywatnych obejmują wyłącznie przedsiębiorstwa, które zatrudniają powyżej 10 osób.
Różnica ta znacznie wzrosła na przestrzeni ostatnich lat. Jeszcze 4 lata temu pensje w budżetówce przewyższały te w prywatnych firmach zaledwie o 3 proc. Łangalis odnosi się również do argumentu o specjalistach z najwyższymi pensjami, którzy przechodzą z etatów na kontrakty B2B. Zwraca on uwagę na wskaźnik mediany. Według informacji z jego wpisu mediana zarobków w państwowych instytucjach była wyższa od tej w biznesie aż o 43 proc.
Najbogatszy Polak bije na alarm i uderza w OZE. "Mamy tylko 6 lat"
Ostre słowa o przywilejach budżetówki
Ekonomista nie kryje krytycznego stosunku do obecnej sytuacji. W swoim komentarzu wyraźnie oddziela suche dane od własnej oceny tego zjawiska. Zestawia on trudności firm z rosnącymi oczekiwaniami urzędników.
Gdy prywatny sektor coraz bardziej zastanawia się jak przeżyć i utrzymać miejsca pracy, to panie w urzędzie myślą, jak sobie skrócić pracę i zachować wszystkie przywileje – ocenia Marek Łangalis we wpisie na platformie X.
Autor wpisu przypomina o dodatkowych korzyściach, które przysługują pracownikom państwowym, takich jak trzynaste pensje. Jego zdaniem osoby te funkcjonują w bardzo dobrych warunkach finansowych, a ciężar ich utrzymania spoczywa na barkach przedsiębiorców. Uważa on, że to właśnie sektor prywatny musi wypracować środki na codzienne funkcjonowanie instytucji publicznych.
Presja płacowa w kolejnych branżach
Ekspert wymienia w swoim tekście konkretne grupy zawodowe, które w ostatnim czasie otrzymały podwyżki lub głośno się ich domagają. Wskazuje on na wysokie zarobki lekarzy, ratowników medycznych oraz pielęgniarek. Zauważa również coraz większe oczekiwania finansowe ze strony nauczycieli oraz kadry akademickiej. Ekonomista wspomina ponadto o strajkach ostrzegawczych, które organizują urzędnicy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Podsumowuje on swoje przemyślenia bardzo pesymistyczną prognozą dla całej gospodarki. Jego zdaniem obecna sytuacja nie znajdzie dobrego finału w najbliższym czasie.
– Staram się nie szafować górnolotnym straszeniem, ale właśnie wchodzimy na kurs na górę lodową – ostrzega Łangalis na platformie X.
Dalsza część jego opinii sugeruje, że obecny model finansowania budżetówki doprowadzi w przyszłości do poważnego kryzysu ekonomicznego.