Nawet 26 tys. zł na godzinę i ponad 300 tys. zł dniówki - na tyle spółka neurochirurgów, działająca na terenie kilku województw, mogła wystawiać rachunki szpitalom. Wykonywali kilkuminutowe zabiegi, ale zdaniem NFZ sprawozdawali droższe procedury - napisała w poniedziałek Wirtualna Polska.
Jednym ze szpitali, który wszedł we współpracę ze spółką neurochirurgów, jest Szpital w Mogilnie w woj. kujawsko-pomorskim. Umowę ze spółką neurochirurgów podpisała była dyrektor placówki, a sprawa została zgłoszona do prokuratury - napisała WP.
"Nikt sobie nie uświadamia". Porównał Polskę i USA
Nie ma już dnia, by w przestrzeni publicznej nie pojawiały się kolejne doniesienia o horrendalnych zarobkach medyków. Łukasz Jankowski, szef NIL przyznał, że sprawa z Mogilna zszokowała środowisko lekarzy.
- Gdy wybuchła ta bomba w naszym środowisku ludzie przecierali oczy ze zdumienia - przyznał w Trójce.
"30 tys. zł brutto i lekarze przestaną wyjeżdżać"
- Godna pensja dla lekarza to jaka pensja? - pytała Jankowskiego w "Trójce" Renata Grochal.
- Z niegodnych zarobków wskoczyliśmy na zarobki bardzo godne. Mamy europejskie pensje w ochronie zdrowia, ale nie mamy europejskiego systemu. Za czasów PiS prowadziliśmy z rządem rozmowy i mówiliśmy: trzy średnie krajowe (średnia krajowa to obecnie 9,5 tys. zł czyli ok. 6,8 tys. zł "na rękę" - red.) i kończymy rozmowę o zarobkach lekarzy. 30 tys. zł brutto - to jest kwota wskazywana przez lekarzy, która pozwoliłaby im przejść z kontraktu na etat - przyznał Łukasz Jankowski, szef NIL. - To kwota wskazywana jako godna i adekwatna. Ten limit sprawiłby, że lekarze przestaliby wyjeżdżać za granicę - dodał.
- Chcieliśmy uregulować tę kwestię, ale wtedy te rozwiązania nie były wygodne politycznie, wdrożono półśrodki i mamy to co mamy: kominy płacowe, ogromne rozwarstwienie, bałagan w wynagrodzeniach i podwyżkach, brakuje pieniędzy na pacjentów i w systemie, a my jesteśmy wskazywani palcami jako czarne owce, choć my ten system trzymamy - podkreślił Jankowski.
Źródło: Trójka.