Interia Biznes tłumaczy, że Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy chce zatrudnić lekarza do zespołu ratowników na okres od 1 sierpnia 2026 roku do 31 sierpnia 2027 roku i że "minimalny czas pracy jednego lekarza systemu wynosi 24 godziny i zależy od potrzeb WSPR w Bydgoszczy".
Portal wylicza, że przy założeniu, że dostanie maksymalną przewidzianą przez placówkę stawkę (240 zł za godzinę z wliczonym już dodatkiem przysługującym dla lekarzy z zespołów ratunkowych) przepracuje w miesiącu 160 godzin (czyli cztery tygodnie robocze po osiem godzin), lekarz może liczyć na miesięczne wynagrodzenie w wysokości 38,4 tys. zł.
Przeniósł fabrykę z Chin do Polski. Nie gryzie się w język
Czy w lekarskich realiach to dużo, czy mało? Krzysztof Wiśniewski, Kierownik Działu Organizacji Usług Medycznych i Szkoleń, tłumaczy Interii Biznes, że "w kontekście permanentnych braków kadrowych w ochronie zdrowia" stawka dla lekarza-ratownika "nie jest wygórowana, ani nie odbiega od stawek u innych dysponentów zespołów ratownictwa medycznego".
Dodaje też, że każdy zespół ratunkowy z lekarzem ma każdego dnia "bardzo duże obciążenie" w trakcie dyżuru, a praca jest odpowiedzialna i wyczerpująca.
Wrze wokół służby zdrowia w Polsce
Nie milkną echa afery wokół organizacji służby zdrowia w Polsce, która wybuchła po ujawnieniu sprawy 28-letniego lekarza-radnego KO bez specjalizacji, który był koordynatorem oddziału ratunkowego w Warszawskim Szpitalu Południowym i zarobił w ubiegłym roku 1,6 mln zł.
Po wybuchu afery prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski odwołał zarząd i radę nadzorczą Szpitala Południowego. Zapowiedział też odpolitycznienie innych rad miejskich spółek. W Szpitalu Południowym trwają kontrole prowadzone przez stołeczny ratusz i Narodowy Fundusz Zdrowia. Sprawę opisywanych w lecznicy nieprawidłowości bada prokuratura. Toczy się też postępowanie Naczelnej Izby Lekarskiej.
Prokurator generalny Waldemar Żurek zapowiedział, że prokuratura zbada, czy Rafał Trzaskowski wiedział o nieprawidłowościach w szpitalu. Oprócz miejskich urzędników, prokuratorów i urzędników NFZ placówkę prześwietli także PIP.
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiedziała, że chce zlikwidować kominy płacowe. - Musimy stworzyć dialog, w którym będzie to możliwe - stwierdziła. Dodała, że faktyczne zarobki w ochronie zdrowia pomoże ustalać ustawa o weryfikacji danych o wynagrodzeniach medyków za pomocą numeru PESEL. Rząd przygotował tę ustawę w reakcji na aferę, czeka ona obecnie na podpis prezydenta.
Uznany autorytet mówi, ile powinien zarabiać lekarz
"Uważam, że lekarz w Polsce nie powinien zarabiać więcej niż 50-60 tys. zł miesięcznie. I to ten z najwyższymi kwalifikacjami" - ocenił w ubiegłotygodniowym komentarzu dla "Rzeczpospolitej" prof. Wojciech Golusiński, który jest uznanym w Polsce i Europie specjalistą otolaryngologii i chirurgii głowy i szyi.
"Jeżeli młody lekarz się dokształci, zda egzaminy specjalizacyjne i nabędzie doświadczenia, będzie coraz lepiej zarabiał w publicznym szpitalu. Jeżeli będzie na tyle dobry, że pacjenci mu zaufają, to poza pracą w szpitalu może dorabiać w prywatnym gabinecie. Jest wolny rynek, będziesz dobry, będziesz miał pacjentów i pieniądze" - dodał.