WAŻNE
TERAZ

Było już 0:2! Niesamowite, co zrobiła Argentyna!

240 zł za godzinę pracy lekarza pogotowia. Wystawili ofertę. Kierownik tłumaczy

Maksymalnie 240 zł za godzinę pracy - taki jest górny limit w ofercie Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy, która chce zatrudnić lekarza do zespołu ratownictwa medycznego. Jak tłumaczy cytowany przez portal Interia Biznes przedstawiciel placówki, stawka jest rynkowa i, biorąc pod uwagę brak rąk do pracy, nie jest też wygórowana.

240 zł za godzinę pracy lekarza pogotowia. Wystawili ofertę. Kierownik tłumaczy240 zł za godzinę pracy lekarza pogotowia. Wystawili ofertę. Kierownik tłumaczy
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | daily_creativity
Tomasz Sąsiada

Interia Biznes tłumaczy, że Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy chce zatrudnić lekarza do zespołu ratowników na okres od 1 sierpnia 2026 roku do 31 sierpnia 2027 roku i że "minimalny czas pracy jednego lekarza systemu wynosi 24 godziny i zależy od potrzeb WSPR w Bydgoszczy".

Portal wylicza, że przy założeniu, że dostanie maksymalną przewidzianą przez placówkę stawkę (240 zł za godzinę z wliczonym już dodatkiem przysługującym dla lekarzy z zespołów ratunkowych) przepracuje w miesiącu 160 godzin (czyli cztery tygodnie robocze po osiem godzin), lekarz może liczyć na miesięczne wynagrodzenie w wysokości 38,4 tys. zł.

Przeniósł fabrykę z Chin do Polski. Nie gryzie się w język

Czy w lekarskich realiach to dużo, czy mało? Krzysztof Wiśniewski, Kierownik Działu Organizacji Usług Medycznych i Szkoleń, tłumaczy Interii Biznes, że "w kontekście permanentnych braków kadrowych w ochronie zdrowia" stawka dla lekarza-ratownika "nie jest wygórowana, ani nie odbiega od stawek u innych dysponentów zespołów ratownictwa medycznego".

Dodaje też, że każdy zespół ratunkowy z lekarzem ma każdego dnia "bardzo duże obciążenie" w trakcie dyżuru, a praca jest odpowiedzialna i wyczerpująca.

Wrze wokół służby zdrowia w Polsce

Nie milkną echa afery wokół organizacji służby zdrowia w Polsce, która wybuchła po ujawnieniu sprawy 28-letniego lekarza-radnego KO bez specjalizacji, który był koordynatorem oddziału ratunkowego w Warszawskim Szpitalu Południowym i zarobił w ubiegłym roku 1,6 mln zł.

Po wybuchu afery prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski odwołał zarząd i radę nadzorczą Szpitala Południowego. Zapowiedział też odpolitycznienie innych rad miejskich spółek. W Szpitalu Południowym trwają kontrole prowadzone przez stołeczny ratusz i Narodowy Fundusz Zdrowia. Sprawę opisywanych w lecznicy nieprawidłowości bada prokuratura. Toczy się też postępowanie Naczelnej Izby Lekarskiej.

Prokurator generalny Waldemar Żurek zapowiedział, że prokuratura zbada, czy Rafał Trzaskowski wiedział o nieprawidłowościach w szpitalu. Oprócz miejskich urzędników, prokuratorów i urzędników NFZ placówkę prześwietli także PIP.

Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiedziała, że chce zlikwidować kominy płacowe. - Musimy stworzyć dialog, w którym będzie to możliwe - stwierdziła. Dodała, że faktyczne zarobki w ochronie zdrowia pomoże ustalać ustawa o weryfikacji danych o wynagrodzeniach medyków za pomocą numeru PESEL. Rząd przygotował tę ustawę w reakcji na aferę, czeka ona obecnie na podpis prezydenta.

Uznany autorytet mówi, ile powinien zarabiać lekarz

"Uważam, że lekarz w Polsce nie powinien zarabiać więcej niż 50-60 tys. zł miesięcznie. I to ten z najwyższymi kwalifikacjami" - ocenił w ubiegłotygodniowym komentarzu dla "Rzeczpospolitej" prof. Wojciech Golusiński, który jest uznanym w Polsce i Europie specjalistą otolaryngologii i chirurgii głowy i szyi.

"Jeżeli młody lekarz się dokształci, zda egzaminy specjalizacyjne i nabędzie doświadczenia, będzie coraz lepiej zarabiał w publicznym szpitalu. Jeżeli będzie na tyle dobry, że pacjenci mu zaufają, to poza pracą w szpitalu może dorabiać w prywatnym gabinecie. Jest wolny rynek, będziesz dobry, będziesz miał pacjentów i pieniądze" - dodał.

Wybrane dla Ciebie