Odpowiadając na pytania dziennikarzy na początku spotkania z prezydentem Turcji Tayyipem Recepem Erdoganem przed szczytem NATO, Trump przyznał, że kwestia Grenlandii zaszkodziła jego relacjom z Sojuszem. Powtórzył przy tym swoje roszczenia do wyspy.
- Dania nie wydaje żadnych pieniędzy, a to ważna część (świata) dla Stanów Zjednoczonych. Jest otoczona przez chińskie statki i rosyjskie statki i nie pozwolimy, by to się stało. Grenlandia (...) powinna być kontrolowana przez Stany Zjednoczone, nie Danię - dodał. - Oni nie chcieli na to pójść, a przy wszystkich tych pieniądzach, które wydajemy, by ich bronić przed Rosją. Nie musimy wydawać żadnych pieniędzy. Moglibyśmy wycofać wszystkich żołnierzy z Europy, bo, jak pewnie zauważyliście, Europa to zupełnie inne miejsce niż 20 lat temu - dodał.
Magierowski: Trumpowi należy się bukiet kwiatów od Belgów
- Grenlandia nie jest na sprzedaż - odpowiedziała obecna w Ankarze premier Danii Mette Frederiksen, mocno podkreślając zaangażowanie Kopenhagi w utrzymanie suwerenności wyspy.
Tymczasem rząd Danii ogłosił we wtorek decyzję o zakupie od USA dwóch samolotów rozpoznawczych Poseidon P-8, które będą patrolować arktyczne obszary Grenlandii oraz północnego Atlantyku. Maszyna zwana jest łowcą okrętów podwodnych.
Jak komentują duńskie media, rząd w Kopenhadze chce wykorzystać szczyt NATO w Ankarze do zademonstrowania, że Dania jest krajem wzorcowym pod względem spełniania wymogów Sojuszu. "Po półtora roku gróźb ze strony (prezydenta USA Donalda) Trumpa szczególnie ważne jest pokazanie woli obrony Grenlandii" – zauważyła telewizja TV2.