"Nie" dla nocnej prohibicji w wojewódzkim mieście. 12 radnych przeciw

Radni Rzeszowa odrzucili we wtorek projekt uchwały ograniczającej dostępność alkoholu w godzinach nocnych. Przepis zakładał, że między 22 a 6 w sklepach można by kupić tylko piwo oraz napoje o zawartości alkoholu nie wyższej niż 4,5 proc. Głosy krytyczne wobec projektu zawierały m.in. uwagę dotyczącą takiej wybiórczości.

Centrum Rzeszowa z lotu ptaka - zdjęcie ilustracyjneCentrum Rzeszowa z lotu ptaka - zdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | JackF
Tomasz Sąsiada

Z projektem uchwały ws. częściowej nocnej prohibicji w Rzeszowie wyszedł wiceprzewodniczący Rady Miasta Andrzej Dec. Uchwała zakładała, że od godz. 22 do 6 sklepy sprzedające alkohol - w tym stacje paliw - mogłyby sprzedawać wyłącznie napoje do 4,5 proc. alkoholu oraz piwo. Docelowo przewidywała także wyeliminowanie sprzedaży alkoholu na stacjach paliw wraz z wygasaniem obowiązujących zezwoleń.

Podczas wtorkowego głosowania za uchwałą było ośmiu radnych, przeciw 12, a trzech wstrzymało się od głosu.

Uzasadniając projekt, Dec podkreślał, że ustawa o wychowaniu w trzeźwości nakłada na samorządy obowiązek ograniczania dostępności alkoholu. Powoływał się na opracowanie Biura Analiz Sejmowych, raport Najwyższej Izby Kontroli oraz dane wskazujące na wzrost liczby punktów sprzedaży alkoholu w Rzeszowie.

Przeniósł fabrykę z Chin do Polski. Nie gryzie się w język

- Uwzględniając wpływ na człowieka i jego otoczenie, alkohol jest najbardziej szkodliwą substancją psychoaktywną, a zarazem dostęp do niej jest najmniej ograniczony – cytował opracowanie Biura Analiz Sejmowych. Wskazał również, że w latach 2020-2025 liczba punktów sprzedaży detalicznej alkoholu w Rzeszowie wzrosła o ponad 13 proc., podczas gdy - jego zdaniem - rolą samorządu jest ograniczanie dostępności alkoholu.

Ekspertka: wielki oddech dla wątroby

Projekt poparła była wieloletnia dyrektor Centrum Leczenia Uzależnień w Rzeszowie, psycholożka kliniczna i specjalistka psychoterapii uzależnień Barbara Łukasik. Przekonywała, że współczesna wiedza medyczna odchodzi od myślenia wyłącznie o leczeniu uzależnienia na rzecz ograniczania szkód poprzez zmniejszanie dostępności alkoholu.

W jej ocenie wyznaczenie przerwy w sprzedaży może ograniczyć impulsywne kupowanie alkoholu, uczyć bardziej odpowiedzialnych wzorców picia, zwłaszcza wśród młodych dorosłych, oraz zmniejszyć liczbę negatywnych zdarzeń związanych z piciem w przestrzeni publicznej. - Przerwy między 22 a 6 rano to jest wielki oddech dla wątroby i dla trzustki. Bardzo wielki, proszę państwa, każda wątroba za to podziękuje - mówiła Łukasik.

Ekspertka przypominała również, że podobne rozwiązania funkcjonują już m.in. w Warszawie, Krakowie, Łodzi i Zakopanem, a ograniczanie dostępności alkoholu jest jednym z elementów europejskiej polityki redukcji szkód.

Z kolei Robert Kultys przekonywał, że "każda butelka wypita mniej to kilka wątrób wyleczonych i kilka mniej nieszczęśliwych dzieci tego wieczora".

Co nie spodobało się przeciwnikom projektu

W trakcie debaty radni zgłaszali jednak liczne zastrzeżenia. Michał Wróbel wskazywał na wybiórczy charakter projektu, pytając, dlaczego nie obejmuje piwa i lokali gastronomicznych. Marta Niewczas oceniła natomiast, że uchwała jest niespójna i powinna wrócić do komisji.

Mateusz Maciejczyk podkreślał, że projekt nie spełnia kryteriów spójności i proporcjonalności. Zwracał uwagę na brak analizy nocnych interwencji policji, brak diagnozy obszarów problemowych oraz ryzyko przeniesienia sprzedaży do gmin ościennych. - Nie jestem przeciw ograniczeniu dostępności alkoholu, ale przeciw rozwiązaniom wybiórczym i niepoprzedzonym diagnozą sytuacyjną - mówił.

Witold Walawender przekonywał natomiast, że proponowane przepisy nie ograniczą spożycia alkoholu, a jedynie zmienią sposób jego zakupu. Wskazywał, że mieszkańcy będą robić zapasy przed godz. 22 lub przeniosą konsumpcję do lokali gastronomicznych.

Kraków podsumowuje dwa lata nocnej prohibicji

O wymiernych, pozytywnych skutkach nocnej prohibicji wiele mówi przykład Krakowa. Od lipca 2023 roku między północą a 5.30 obowiązuje tam zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach. "Statystyki pokazują, że wprowadzenie uchwały przyniosło dobre rezultaty, mimo znaczącego wzrostu ilości turystów w Krakowie. Kraków jest pierwszym dużym miastem w Polsce, które wprowadziło te zasady na terenie całego miasta" - podawało miasto na swojej oficjalnej stronie internetowej we wrześniu 2025 roku.

Miasto wylicza, że "nastąpił bardzo znaczący spadek interwencji policji w godzinach obowiązywania uchwały o ograniczeniu sprzedaży". Liczba interwencji policji związanych ze spożywaniem alkoholu spadła o niemal 70 proc. w porównaniu lipca 2022 roku (przed wprowadzeniem ograniczenia) i lipca 2025 roku" - czytamy.

"Z kolei liczba interwencji straży miejskiej spadła o kolejne 33,9 proc., porównując pierwszy rok obowiązywania nocnego ograniczenia (lipiec 2023 – lipiec 2024) do drugiego roku obowiązywania przepisów (lipiec 2024 – lipiec 2025). Porównując dłuższy, półroczny okres (lipiec 2022 – grudzień 2022 oraz lipiec 2024 – grudzień 2024) – spadek liczby nocnych interwencji Policji wynosi 56,9 proc." - wylicza miasto.

Prawie siedmiu na dziesięciu ankietowanych Polaków opowiada się za wprowadzeniem zakazu nocnej sprzedaży alkoholu w ich miejscowości - wynika z sondażu IRBIS dla PAP, którego wyniki opublikowano we wrześniu ubiegłego roku. Pomysł ten popiera ponad 80 proc. kobiet, a także 73 proc. osób w wieku 18-29 lat.

Wybrane dla Ciebie