Jak zwraca uwagę "Rzeczpospolita", Chiny są dla Polski drugim - po Niemczech - największym partnerem handlowym. Jednak w tej wymianie handlowej widać dużą nierównowagę - Polska dużo więcej importuje z Chin, niż tam eksportuje.
W 2025 r. Polska sprzedała do Chin towary za 13,2 mld zł, a import z Chin sięgnął 232,4 mld zł. Tym samym saldo tej wymiany było ujemne i wyniosło -232,4 mld zł. Skala nierównowagi wyróżnia ten kierunek na tle innych partnerów, co regularnie wraca w debacie o zależności od azjatyckich dostaw.
Przeniósł fabrykę z Chin do Polski. Nie gryzie się w język
Chen Guoyou, przedstawiciel platformy China-CEEC przy chińskim MSZ, przekonuje w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że bilans warto oceniać szerzej. - Znaczną część chińskiego eksportu do Polski stanowią dobra pośrednie i komponenty, które nie tylko zaspokajają potrzeby polskiej produkcji i konsumentów, ale są również montowane lub dalej przetwarzane przez polskie przedsiębiorstwa przed ich sprzedażą na rynki zewnętrzne - przekonuje Guoyou.
"Nierównowaga handlowa to niejedyny obszar współpracy gospodarczej między Polską a drugą największą gospodarką świata. Polski biznes zwraca też uwagę na silną konkurencję z Azji, wspieraną subsydiami rządowymi, na rynkach Europy – szacuje się, że straty polskiej gospodarki w tym wymiarze przekraczają 11 mld euro" - przypomina "Rzeczpospolita".
Chen Guoyou deklaruje, że Pekin rozumie problem nierównowagi, a według oficjalnych chińskich danych import z Polski w okresie styczeń-maj 2026 r. wzrósł o 15,1 proc., co jego zdaniem pokazuje "obiecujący potencjał wzrostu".
Eksperci ostrzegają przed "chińskim szokiem 2.0"
Z opublikowanego w poniedziałek raportu Związku Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Ośrodka Studiów Wschodnich wynika, że w 2025 roku europejski przemysł stracił na rzecz chińskiej konkurencji 87 mld euro wartości dodanej, w tym 11,4 mld euro, które pośrednio utraciła polska gospodarka.
Autorzy raportu "Polska — Europa — Chiny: współpraca czy pułapka uzależnienia?" wskazali, że Europie grozi nowa fala chińskiej ekspansji gospodarczej, określanej mianem "chińskiego szoku 2.0".
"W odróżnieniu od pierwszej fali globalizacji z początku wieku, obecna presja ze strony Pekinu uderza bezpośrednio w technologiczny i przemysłowy rdzeń Europy: motoryzację, sektor maszynowy, chemię oraz zielone technologie" - zaznaczyli eksperci. W raporcie oszacowano wynikającą z tego utratę wartości dodanej, która "wycieka" z tego powodu z europejskiej gospodarki.
W ocenie ekspertów wnioski są alarmujące. "W skali całej Unii Europejskiej drenaż ten osiągnął w ubiegłym roku poziom 87 mld euro. Najwięcej straciły kluczowe sektory unijnego przemysłu: motoryzacja i elektromobilność - 28,5 mld euro, maszyny i urządzenia - 22,1 mld euro oraz produkcja komponentów IT i elementów elektronicznych - 19,8 mld euro. Dla samej Polski rachunek za ubiegły rok zamknął się stratą 11,4 miliarda euro. Zagrożonych jest nawet 45 tysięcy polskich miejsc pracy, zwłaszcza w sektorach produkcji baterii, części motoryzacyjnych, AGD oraz stali" - zaznaczyli autorzy raportu.
Z przeprowadzonego na potrzeby raportu badania ankietowego wynika, że 71 proc. polskich przedsiębiorców negatywnie ocenia wpływ ekspansji chińskich firm na rodzimą gospodarkę.
"Polscy i europejscy przedsiębiorcy alarmują, że mierzą się nie z tradycyjnie pojmowaną konkurencją, lecz z potężną machiną »państwowego kapitalizmu«. Chiny generują gigantyczną nadprodukcję, wspieraną potężnymi subsydiami. Tamtejsze firmy otrzymują średnio od 3 do 8 razy więcej wsparcia publicznego niż przedsiębiorstwa w krajach OECD" - wskazano w raporcie.
Eksperci zwrócili uwagę, że chińskie podmioty systemowo omijają unijne normy i korzystają z asymetrii regulacyjnych, m.in. za pośrednictwem platform e-commerce wysyłających towary bezpośrednio do konsumentów.