Czy lekarze zarabiają za dużo? "Opinie są niesprawiedliwe"

Milionowe zarobki części lekarzy rozpaliły debatę o finansowaniu ochrony zdrowia. Jak podaje "Gazeta Wyborcza", zdaniem prezesa Dolnośląskiej Izby Lekarskiej Wojciecha Jerzego Florjańskiego ocenianie całego środowiska przez pryzmat pojedynczych przypadków jest niesprawiedliwe, a źródeł problemów należy szukać w systemie.

Czy lekarze zarabiają za dużo? "Opinie są niesprawiedliwe" Czy lekarze zarabiają za dużo? "Opinie są niesprawiedliwe"
Źródło zdjęć: © fot. Adobe Stock | Pawel Kacperek
Magda Żugier

W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" prezes Dolnośląskiej Izby Lekarskiej Wojciech Jerzy Florjański podkreśla, że przypadki budzące największe emocje nie odzwierciedlają sytuacji większości medyków.

Jak zaznacza, informacje o wynagrodzeniach sięgających ponad miliona złotych rocznie również dla środowiska lekarskiego są sytuacjami wyjątkowymi. Jego zdaniem lekarze powinni być wynagradzani godnie, ale w sposób odpowiadający możliwościom całego systemu ochrony zdrowia.

"Nie można oceniać wszystkich przez pryzmat pojedynczych przypadków"

Florjański zwraca uwagę, że obecna debata często sprowadza się do oceniania całej grupy zawodowej na podstawie najbardziej spektakularnych przykładów. Podkreśla, że mediana zarobków lekarzy wynosi około 24 tys. zł, a kontrowersyjne wynagrodzenia dotyczą niewielkiej części środowiska.

Opinie na temat lekarzy są niesprawiedliwe. Przez pryzmat odsetka, który zarobił najwięcej, jest postrzegana cała grupa zawodowa. Jak pokazują oficjalne dane, mediana zarobków lekarzy jest na poziomie około 24 000 zł. Część z nas zarabia więcej, część mniej. Natomiast zarobki, które wywołują kontrowersje, ma zdecydowana mniejszość lekarzy - powiedział.

Prezes Dolnośląskiej Izby Lekarskiej nie ma również wątpliwości, że w przypadku głośnej sprawy Dawida Kacprzyka trudno całkowicie pominąć kontekst polityczny. Jak wskazał, niewielu lekarzy znajdujących się na początku kariery mogłoby liczyć na podobne stanowisko i warunki pracy bez odpowiedniego zaplecza.

"Czy to nie jest tragiczne?". Tak Europa reagowała na kolejne agresje Putina

Jednocześnie przyznaje, że praca na szpitalnych oddziałach ratunkowych nie należy do najbardziej pożądanych. Wiąże się z dużą odpowiedzialnością, wysokim poziomem stresu i ryzykiem błędów medycznych, dlatego nie brakuje placówek mających problem z obsadzeniem takich stanowisk.

Problemem są kadry i wycena świadczeń

Florjański przypomina w rozmowie z "GW", że możliwość pracy na kontraktach pozwala lekarzom wykonywać obowiązki w wymiarze przekraczającym ograniczenia wynikające z Kodeksu pracy. Według niego taki model funkcjonuje przede wszystkim dlatego, że system od lat zmaga się z niedoborem kadr medycznych.

Jego zdaniem bez pracy lekarzy w kilku miejscach jednocześnie wiele szpitali miałoby poważne problemy z zapewnieniem obsady dyżurowej. Z tego powodu sceptycznie ocenia pojawiające się pomysły całkowitego rozdzielenia pracy w sektorze publicznym i prywatnym.

Prezes izby lekarskiej uważa, że prawdziwe źródło problemu leży gdzie indziej. Wskazuje przede wszystkim na nierówną wycenę świadczeń medycznych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. To właśnie ona sprawia, że niektóre specjalizacje są znacznie bardziej opłacalne od innych, co prowadzi do powstawania dużych różnic w wynagrodzeniach.

Przypuśćmy, że np. większość chirurgów zdecydowałaby się zrezygnować z pracy w prywatnych podmiotach i zaczęła pracować w szpitalach. Efekt byłoby taki, że ich pracę ograniczałaby właśnie ilość dostępnych świadczeń, czyli limity, które występują ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia. Pacjenci straciliby wtedy dostęp do świadczeń medycznych w ochronie zdrowia publicznej, jak i prywatnej - powiedział w rozmowie z "GW".

Jako przykład podaje m.in. wysoko wyceniane procedury kardiologiczne, o specjalistów których konkurują między sobą szpitale. W jego ocenie bardziej wyrównana wycena świadczeń mogłaby ograniczyć zjawisko tzw. kominów płacowych.

Potrzebna większa przejrzystość

Komentując informacje o bardzo dużej liczbie przepracowanych godzin przez niektórych lekarzy, Florjański podkreśla konieczność zwiększenia przejrzystości systemu. W jego ocenie wątpliwości budzi zarówno możliwość łączenia wielu funkcji w publicznych placówkach, jak i rzeczywista liczba godzin przepracowywanych przez poszczególne osoby.

Pytany o ewentualne próby ograniczania wynagrodzeń lekarzy, deklaruje gotowość środowiska do rozmów. Jednocześnie zaznacza, że dodatkowe dyżury często wynikają nie tylko z chęci wyższych zarobków, ale przede wszystkim z konieczności zapewnienia ciągłości pracy oddziałów.

Zdaniem prezesa Dolnośląskiej Izby Lekarskiej odpowiedzialność za funkcjonowanie całego systemu ochrony zdrowia nie powinna spoczywać na pojedynczych lekarzach. Jak podkreśla, kluczowe decyzje dotyczące organizacji i finansowania ochrony zdrowia należą do osób zarządzających systemem.

Wybrane dla Ciebie