Spółki zbrojeniowe tracą na giełdzie. Koniec hossy?

Jak informuje "Rzeczpospolita", 2. kwartał przyniósł wyraźne spadki wycen giełdowych spółek zbrojeniowych. Po 3 lub 4 latach hossy inwestorzy zaczęli surowo oceniać obietnice zarządów. Zadyszka dotyczy zarówno globalnych gigantów, jak i firm z polskiego parkietu.

DEBA, POLAND  NOVEMBER 18:Polish Army soldiers prepare the launching platform for a live-fire demonstration of the MEROPS counter-drone system at the Deba training grounds in Nowa Deba, Subcarpathian Voivodeship, Poland, on November 18, 2025.The drill is part of NATO's Eastern Sentry initiative to enhance vigilance and strengthen defenses against drone threats along the alliance's eastern border. (Photo by Artur Widak/NurPhoto via Getty Images)Nowe dane o polskich firmach
Źródło zdjęć: © GETTY | NurPhoto
Robert Kędzierski

Ostatnie 3 miesiące pokazały dużą zmianę nastrojów na rynkach finansowych. Dziennik podkreśla, że inwestorzy przestali bezkrytycznie kupować akcje każdej firmy z sektora obronnego. Najbardziej jaskrawy przykład to niemiecki Rheinmetall. Akcje tego koncernu straciły ponad 30 procent od marca do czerwca. Maciej Miłosz z "Rzeczpospolitej" tłumaczy tę sytuację brakiem kontraktu na budowę fregat F126. Niemiecka firma przejęła wcześniej stocznię morską, aby wejść w nowy dla siebie sektor. Ekspansja okazała się jednak znacznie trudniejsza, niż początkowo zakładał zarząd. To wywołało niepokój na giełdzie.

Warto przypomnieć, że branża zbrojeniowa ma za sobą bardzo dobry czas. W ciągu ostatnich lat kursy wielu spółek wzrosły kilkukrotnie. Głównym motorem rozwoju były deklaracje państw NATO o zwiększeniu wydatków na armię. Dodatkowy impuls stanowił unijny instrument pożyczkowy. Mechanizm ten pozwala państwom Unii Europejskiej sięgnąć po ogromne środki na zakup uzbrojenia. Mimo obecnej korekty giełdowej, prognozy finansowe dla największych graczy pozostają optymistyczne.

– W 2030 r. przychody spółki wyniosą około 50 miliardów euro – powiedział Armin Papperger, prezes firmy Rheinmetall.

Jego słowa przytacza "Rzeczpospolita". Dziennik zaznacza jednak, że te szacunki wymagały zdobycia kontraktów morskich. Nawet bez nich przychody niemieckiego potentata mają stabilnie rosnąć w kolejnych latach.

Najbogatszy Polak bije na alarm i uderza w OZE. "Mamy tylko 6 lat"

Korekta u gigantów

Spadki nie ominęły innych światowych potęg. Od marca do końca czerwca około 10 procent straciły akcje włoskiego Leonardo, szwedzkiego Saaba oraz amerykańskiego koncernu Lockheed Martin. W przypadku firmy z USA powodem były słabsze wyniki za 1. kwartał. Z kolei na wycenę włoskiego podmiotu wpłynęły roszady w zarządzie. Inwestorzy bardzo wrażliwie reagują na wszelkie zawirowania w strukturach kierowniczych.

Sytuacja na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie nie jest jednorodna. "Rzeczpospolita" podaje przykład firmy Niewiadów Polska Grupa Militarna. Kurs tego przedsiębiorstwa spadł w 2. kwartale o około 20 procent. Stało się tak, chociaż w kwietniu spółka weszła na główny parkiet. Z drugiej strony akcje Lubawy wzrosły aż o 50 procent. Gazeta tłumaczy ten sukces nowymi umowami. Kontrakty te opierają się na kredytach z programu SAFE.

Warto dodać, że największy polski gracz, czyli państwowa Polska Grupa Zbrojeniowa, w ogóle nie występuje na giełdzie. Z kolei prywatna Grupa WB dopiero rozważa debiut. Gazeta szacuje, że kapitalizacja tej firmy może przekroczyć 20 miliardów złotych, jeśli zarząd ostatecznie zdecyduje się na wejście na parkiet.

Tradycja kontra sztuczna inteligencja

Dziennik zwraca też uwagę na rywalizację, która narasta wewnątrz sektora. Tradycyjne korporacje muszą mierzyć się z nowymi firmami technologicznymi. Przykładem jest amerykański Anduril lub niemiecki Helsing. Te młode podmioty działają szybciej i mocno inwestują w sztuczną inteligencję. Nie posiadają jednak tak wielkich fabryk jak starzy gracze.

"Rzeczpospolita" zauważa, że wyceny tych nowych firm budzą wątpliwości analityków. Kapitalizacja firmy Anduril przekracza 60 miliardów dolarów. Tymczasem jej przychody w 2025 r. wyniosły zaledwie 8 miliardów złotych. Rynek wycenia w tym przypadku głównie obietnicę przełomu technologicznego, a nie realne moce produkcyjne.

Przyszłość całej branży wciąż zależy od decyzji politycznych. Państwa Sojuszu Północnoatlantyckiego zadeklarowały w Hadze, że do 2035 r. przeznaczą 3,5 procent PKB na obronność oraz dodatkowe 1,5 procent na infrastrukturę. Obecnie wiele krajów ledwo osiąga poziom 2 procent. To oznacza, że do sektora zbrojeniowego ostatecznie trafią kolejne potężne środki. Bez odpowiedzi pozostaje pytanie, kto zdobędzie największy kawałek tego tortu.

Wybrane dla Ciebie