Reforma PIP wchodzi w życie. Inspektorzy zyskują nowe uprawnienia

W środę wchodzi w życie reforma Państwowej Inspekcji Pracy, a wraz z nią przepisy nadające inspekcji uprawnienia do zamiany pozornych umów cywilnoprawnych i B2B w umowy o pracę. Główny inspektor pracy Janusz Krasoń zapewnia, że każda skarga w tym zakresie będzie skrupulatnie sprawdzona.

Państwowa Inspekcja PracyPaństwowa Inspekcja Pracy
Źródło zdjęć: © East News | MARIUSZ GRZELAK, East News
Przemysław Ciszak

Reforma Państwowej Inspekcji Pracy stanowi częściową realizację kamieni milowych zawartych w Krajowym Planie Odbudowy. Kluczową zmianą, jaką zakładają przepisy przygotowane w resorcie pracy, jest nadanie inspekcji uprawnienia do zamiany pozornych umów cywilnoprawnych i B2B w umowy o pracę.

W przypadku wykrycia nieprawidłowości, w pierwszej kolejności PIP wydawać będzie polecenia usunięcia naruszeń. Dopiero w przypadku, kiedy nie zostanie ono wykonane, inspektor PIP będzie mógł złożyć wniosek do Okręgowego Inspektora Pracy o wydanie decyzji przekształcającej nieprawidłowo zawartą umowę w umowę o pracę.

Zarówno pracodawca, jak i pracownik będą mogli odwołać się od tej decyzji do sądu pracy, co wstrzyma jej wykonanie do momentu wydania orzeczenia.

Na czas trwania postępowania sądowego przewidziano możliwość udzielenia zabezpieczenia roszczenia. W okresie objętym zabezpieczeniem umowa między stronami może zostać zmieniona, wypowiedziana lub rozwiązana wyłącznie na zasadach prawa pracy. Oznacza to, że do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia sporu osoba objęta zabezpieczeniem nie może zostać pozbawiona ochrony tylko dlatego, że formalnie zawarła umowę cywilnoprawną. W razie wypowiedzenia lub rozwiązania umowy przysługują jej środki ochrony sądowej przewidziane w prawie pracy.

Odwołanie

Odwołanie będzie można wnieść w terminie 30 dni. Ustawa przewiduje, że rozpatrzenie odwołania przez sąd ma nastąpić w ciągu miesiąca.

Prezes ujawnia ściemie. Za to samo płacisz więcej

W postępowaniu administracyjnym dotyczącym decyzji, od której służy odwołanie, będzie można nadać rygor natychmiastowej wykonalności jedynie wobec osób objętych szczególną ochroną pracowników przed wypowiedzeniem lub rozwiązaniem umowy o pracę. To np. kobiety w ciąży.

Ponadto pracodawca będzie mógł skorzystać z interpretacji indywidualnej i wystąpić do PIP z wnioskiem o sprawdzenie czy sposób, w jaki zatrudnia swoich pracowników jest zgodny z prawem, a jeżeli nie – jak doprowadzić je do stanu zgodnego z prawem.

W ostatnich miesiącach możliwość przekształcania umów przez PIP wzbudzała szerokie dyskusje. O wzmocnienie kompetencji inspekcji apelowały związki zawodowe, a samo MRPiPS, na czele z ministrą Agnieszką Dziemianowicz-Bąk przekonywało, że celem zmian jest większa ochrona pracowników i walka z tzw. śmieciowym zatrudnieniem.

Przedsiębiorcy przeciwni

Przeciwko nowym uprawnieniom inspekcji byli za to przedsiębiorcy, którzy argumentowali, że głęboko ingerują one w swobodę prowadzenia działalności gospodarczej, naruszają zasadę swobody umów oraz przenoszą niezwykle złożone rozstrzygnięcia z obszaru sądów pracy do administracji publicznej.

W styczniu 2026 r. premier Donald Tusk oświadczył nawet, że prace nad reformą nie będą kontynuowane. Jak tłumaczył wówczas szef rządu, przesadna władza dla urzędników, wprowadzana reformą byłaby destrukcyjna dla firm i oznaczałaby utratę pracy dla wielu ludzi.

Projekt zmodyfikowany

Ministerstwo zmodyfikowało projekt, który po zmianach wzmocnił rolę sądów pracy przy przekształcaniu umów. Ostatecznie regulacja został przyjęta przez Radę Ministrów, a potem uchwalona przez Sejm. Zmiany zaczynają obowiązywać od środy 8 lipca.

"Naczelnym celem tej reformy jest skuteczna walka z patologią śmieciowego zatrudnienia, jaka od lat trawi polski rynek pracy" - wskazywała w lutym w Sejmie ministra Dziemianowicz-Bąk. To - jak mówiła - walka z łamaniem prawa, "wypychaniem ludzi na nielegalne umowy dla szybkiego zysku" i nieuczciwą konkurencją wobec uczciwych przedsiębiorców.

Szefowa resortu przekonywała, że celem reformy nie jest likwidacja umów cywilnoprawnych, a skuteczne egzekwowanie prawa i ochrona pracowników.

Nowe przepisy wielokrotnie tłumaczył też ówczesny szef Państwowej Inspekcji Pracy Marcin Stanecki. Jak wyjaśniał, umowa o pracę nie jest nagrodą za to, że dobrze pracujemy, lecz podstawowym prawem pracownika. Zwracał też uwagę na zjawisko "ukrytych etatów". W lipcowym wywiadzie dla PAP Stanecki wskazał, że wiele osób zauważa wyłącznie korzyści płynące z zatrudnienia na kontrakcie - niższe daniny publiczne, chwaląc też sobie swobodę.

- W praktyce czeka ich ubóstwo emerytalne i brak pełnej ochrony w losowych przypadkach. Myślę tu o symbolicznych zasiłkach w czasie choroby, czy niewielkich rentach w razie poważnego wypadku, który może przecież ograniczyć im możliwość utrzymania siebie i swojej rodziny - podkreślił Stanecki.

Jak zaznaczył, nie oznacza to jednak, że po wejściu w życie nowych przepisów Inspekcja skupi się na przekształcaniu "ukrytych etatów" w prawdziwe umowy o pracę. - Napływ skarg na nieprawidłowo zawarte kontrakty cywilnoprawne, od osób, które zwracają się do Inspekcji o interwencję powoduje, że w pierwszej kolejności będziemy musieli się skupić na kontrolach tam, gdzie jesteśmy naprawdę potrzebni - mówił.

Niecały tydzień przed wejściem w życie reformy Stanecki, decyzją marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, został odwołany z funkcji szefa PIP. Na jego miejsce marszałek powołał Janusza Krasonia, byłego polityka SLD, który dotąd pełnił obowiązki dyrektora Ośrodka Szkolenia PIP we Wrocławiu. Czarzasty tłumaczył, że w związku z wejściem w życie reformy potrzebna jest osoba, która "daje rękojmię dobrej współpracy z innymi organami zajmującymi się ochroną pracy w Polsce".

Krasoń tuż po objęciu nowej funkcji podkreślił, że każda osoba, która jest bez swojej woli zatrudniona na podstawie umowy cywilnoprawnej lub B2B, a uważa, że wykonuje pracę na takich zasadach jak pracownik i powinna w związku z tym mieć prawo do przywilejów wynikających z umowy o pracę, może teraz zwrócić się do PIP z prośbą o interwencję.

"Każdą skargę skrupulatnie sprawdzimy i rozstrzygniemy wątpliwości" – zapewnił.

Na początku kwietnia prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, jednocześnie kierując ją do oceny następczej Trybunału Konstytucyjnego. Swoją decyzję argumentował tym, że ma poważne wątpliwości co do części przepisów - zwłaszcza tych, które przyznają bardzo szerokie uprawnienia PIP wobec przedsiębiorców.

Możliwość przekształcania umów to nie jedyne rozwiązanie, jakie zakłada reforma. Zmiany przewidują też m.in. wymianę informacji i danych między ZUS, PIP i KAS na potrzeby kontroli i analizy ryzyka. Ponadto nowe przepisy mają usprawnić kontrole PIP poprzez wprowadzenie kontroli zdalnych.

Zwiększą się też kary za wykroczenia przeciwko prawom pracowniczym. Maksymalna wysokość grzywien nakładanych przez inspektorów wzrośnie dwukrotnie, do 60 tys. zł.

Wybrane dla Ciebie