Tylko dwie z sześciu dywizje gotowe do walki z Rosją

Gdyby Rosja napadła dziś na Polskę, przystąpilibyśmy do wojny nie tylko bez większości zamówionego uzbrojenia, ale też tylko z dwiema gotowymi dywizjami. Dwie kolejne na włączenie się do walki potrzebowałyby nawet miesiąca - czytamy w "Rzeczpospolitej".

ćwiczenia
Kępno (woj. warmińsko-mazurskie), 28.11.2024. 16. Dywizja Zmechanizowana przeprowadza ćwiczenie taktyczne z wojskami pk. TUMAK-24 w Kępnie, 28 bm. Przeprawa wodna stanowi element ćwiczenia i ma na celu wypracowanie wspólnych procedur w zakresie działań logistycznych, inżynieryjnych i bojowych. (aldg) PAP/Tomasz Waszczuk
Tomasz Waszczuk
16. 16, ćwiczenia, Nato, Przeprawa wodna, TUMAK-24, wojsko, wojskowe, żołnierzeGdyby Rosja napadła dziś na Polskę, przystąpilibyśmy do wojny tylko z dwiema gotowymi dywizjami
Źródło zdjęć: © PAP | Tomasz Waszczuk
Katarzyna Kalus

Polska posiada teoretycznie sześć dywizji wojsk lądowych, jednak w razie wojny z Rosją od pierwszych godzin do walki stanęłyby tylko dwie z nich - pierwszorzutowe 16. i 18. Dywizje Zmechanizowane. Jak podaje "Rz", nawet te jednostki nie zakończyły jeszcze formowania wszystkich nowych struktur.

Dwie kolejne dywizje na wschodzie kraju (1. Dywizja Piechoty Legionów i 8. Dywizja Piechoty Armii Krajowej) są dopiero w fazie tworzenia. Pozostałe dwie to tzw. dywizje zachodnie, czyli 11. i 12.

"Nikt sobie nie uświadamia". Porównał Polskę i USA

Dywizje, które pozostawiono w starej strukturze trzybrygadowej z pułkiem zamiast brygady artylerii. Są one częściowo skadrowane, więc większość ich pododdziałów nie mogłaby walczyć w pierwszym dniu wojny.

"Rz" powołuje się na klasyfikację szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesława Kukuły, według której jednostki tier 1 (pierwszego rzutu) wchodzą do walki w ciągu 7 dni (część z nich w kilkanaście godzin), jednak tier 2 (rzutu drugiego) potrzebują na uzupełnienie składów nawet do 30 dni.

Za dywizje pierwszorzutowe generał Kukuła uznał 16. Pomorską Dywizję Zmechanizowaną, rozlokowaną na granicach obwodu królewieckiego, oraz 18. Dywizję Zmechanizowaną, która stacjonuje wzdłuż granicy z Białorusią - czytamy w "Rz".

Choć rozbudowa i przezbrojenie armii przebiegają zgodnie z harmonogramami, na ukończenie nowych formacji i wzmocnienie dywizji zachodnich trzeba poczekać co najmniej do 2040 r. Wynika to z faktu, że proces tworzenia nowej dywizji zajmuje z reguły nie mniej niż 10 lat, a w obecnych warunkach nie da się go przyśpieszyć.

Wybrane dla Ciebie