Temat obowiązkowej służby wojskowej coraz mocniej wraca do debaty publicznej. W MON nie trwają obecnie prace nad odwieszeniem poboru, ale politycy i wojskowi coraz częściej wskazują, że bez masowego szkolenia rezerw trudno będzie zbudować odpowiedni potencjał obronny państwa - pisze "Rzeczpospolita".
Ministra: ja bym tego nie wykluczała
Dziennik cytuje także wypowiedź nowej wiceminister obrony Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej. Pytana w RMF FM o przywrócenie powszechnej służby wojskowej odpowiedziała: "ja bym tego nie wykluczała".
Wojsko polskie w akcji ćwiczenia w Orzyszu
To kolejny sygnał, że temat obowiązkowego szkolenia wojskowego przestaje być politycznym tabu. Jak pisała "Rzeczpospolita", część wojskowych mówi już wprost, że pytanie nie brzmi, czy jakaś forma przymusu wróci, ale kiedy i w jakim modelu.
Argument jest prosty: armia zawodowa i ochotnicy mogą nie wystarczyć w razie pełnoskalowego konfliktu. Polska ma dziś ponad 200 tys. żołnierzy zawodowych i ochotników, ale doświadczenia Ukrainy pokazują, że w czasie wojny liczebność sił zbrojnych musi wzrosnąć wielokrotnie. To oznacza konieczność posiadania dużych, wyszkolonych rezerw.
Wojsko ma warianty, ale nie ma kosztorysu
Przywrócenie poboru oznaczałoby jednak ogromne koszty i wyzwania organizacyjne. Poborowym trzeba zapewnić zakwaterowanie, wyżywienie, wyposażenie, żołd, instruktorów i dostęp do poligonów. Konieczna byłaby też infrastruktura pozwalająca szkolić nie tysiące, lecz dziesiątki tysięcy ludzi rocznie.
"Rz" zapytała MON, czy resort ma wyliczenia dotyczące kosztów ewentualnego poboru oraz jego wpływu na gospodarkę. Konkretnej odpowiedzi nie było. Resort wskazał jedynie, że analizowane są różne scenariusze.
Sztab Generalny odpowiedział natomiast, że obecnie nie są prowadzone prace nad przywróceniem obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej, więc nie przygotowuje się ani nie publikuje kalkulacji kosztów takiego rozwiązania. Jednocześnie wojsko przyznało, że Siły Zbrojne RP mają przygotowane warianty umożliwiające realizację powszechnego obowiązku obrony.
Obowiązkowa służba wojskowa. Polacy zmieniają zdanie
Przybywa Polaków, którzy nie chcą powrotu obowiązkowej służby wojskowej.
"Z badania przeprowadzonego przez IBRiS na zlecenie Rzeczpospolitej wynika, że tylko 39,2 proc. respondentów akceptuje przywrócenie w Polsce obowiązkowej służby wojskowej ze względu na obecną sytuację międzynarodową. Przeciwnych takiemu rozwiązaniu jest 45,5 proc., a nie ma zdania 15,3 proc." – informowała w listopadzie ubiegłego roku gazeta.
Z badania wynika, że "za przywróceniem obowiązkowej służby wojskowej są zwolennicy obecnego rządu, osoby po siedemdziesiątce (59 proc.), mieszkańcy małych wsi (42 proc.), w równym stopniu myślą tak osoby z wykształceniem podstawowym, jak średnim i wyższym (po 39 proc. wskazań w każdej z tych grup)".
Z badania zleconego przez "Rzeczpospolitą" wynika, że przeciwnikami obowiązkowej służby wojskowej są "przeważnie osoby niegłosujące (50 proc.), kobiety (49 proc.), trzydziestolatkowie (59 proc.) oraz osoby z pokolenia Z (58 proc.), czyli potencjalnie te, które mogłyby zostać powołane do wojska, mieszkańcy dużych miast (54 proc.), z wyższym wykształceniem (52 proc.)".