725 tys. zł za napisanie wniosku. "Masakryczna informacja"

W aferze wokół Szpitala Południowego pojawił się nowy wątek. Okazuje się, że placówka zapłaciła 725 tys. zł za przygotowanie wniosku o dofinansowanie z KPO na leczenie onkologiczne - dowiedziała się "Gazeta Wyborcza". - To masakryczna informacja, którą na pewno trzeba wyjaśnić - powiedziała w Radiu ZET Joanna Scheuring-Wielgus, wiceszefowa Lewicy.

Konferencja prasowa kierownictwa MKiDN
Fot. Wojciech Olkusnik/East News, Warszawa, 15.02.2024. Konferencja prasowa kierownictwa Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
N/z: Joanna Scheuring-Wielgus
Wojciech OlkusnikEuroposłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus
Źródło zdjęć: © East News | Wojciech Olkusnik
Katarzyna Kalus

W Krajowym Planie Odbudowy na inwestycje związane z onkologią zarezerwowano środki w wysokości 5,2 miliarda złotych. Z pieniędzy mogły skorzystać placówki znajdujące się w Krajowej Sieci Onkologicznej, w tym Warszawski Szpital Południowy.

Szpitale szukały firm, które zajmują się pisaniem wniosków o pozyskanie środków unijnych. Z informacji "Gazety Wyborczej" wynika, że średnio tego typu usługa kosztuje około 25-35 tys. zł. Tymczasem Szpital Południowy zapłacił 725 tysięcy złotych. Do przygotowania wniosku wybrano firmę Deloitte.

Polacy mają fabrykę dronów w Ukrainie. Ile kosztuje jeden FlyEye?

Joanna Scheuring-Wielgus, wiceszefowa Lewicy, ocenia, że to "masakryczna informacja, którą na pewno trzeba wyjaśnić".

- Wszystkie sprawy, które są dęte, są dziwne, które pokazują, że ktoś nadużył swojej władzy, oszukał - wszystko musi być wyjaśnione. Jestem zwolenniczką szybkiego cięcia i naprawiania błędów, które ktoś robi - mówiła w Radiu ZET.

- Uważam, że gdyby był polityk, który byłby związany z którąś z partii - tutaj akurat mówimy o KO - to Donald Tusk może miałby więcej możliwości na wpływ na to, co pani ministra w ministerstwie robi - uważa. Zdaniem polityk "ministra Leszczyna całkiem nieźle sobie radziła w tej materii".

Joanna Scheuring-Wielgus przyznaje również, że była "zdziwiona", że ws. afery w Szpitalu Południowym Jolanta Sobierańska-Grenda "nie odzywa się, nie komentuje i nie mówi". Zdaniem europosłanki Lewicy nie była to wzorcowa reakcja. - Jeśli jestem ministrą zdrowia, dzieje się coś w moim obszarze i nawet, jeśli osobowo nie zarządzam placówką, to jednak powinnam zareagować - uważa.

"Wzięłabym odpowiedzialność za resort"

Dopytywana o to, czy Lewica miałaby swojego kandydata na stanowisko ministra zdrowia, wiceszefowa partii odpowiada, że tak i jest to senator Wojciech Konieczny.

- To na pewno byśmy ustalili w ramach naszego zarządu i partii, ale był wiceministrem i jak były zmiany, do których doprowadził Donald Tusk, my uważaliśmy, że to złe zmiany - tłumaczy Joanna Scheuring-Wielgus. Polityk podkreśla, że Lewica nigdy nie bała się wzięcia odpowiedzialności za ten resort i dodaje:

- Ja bym wzięła odpowiedzialność. Uważam, że należy wziąć odpowiedzialność za MZ i na serio pochylić się nad tym. To akurat taki obszar, który dotyka każdego z nas - zaznacza Gość Radia ZET.

- Lewicy chodzi przede wszystkim o to, by wspólnie usiąść do stołu i jak najszybciej wspólnie to przepracować. Nie może jedna grupa polityczna decydować o tym, jak działa system ochrony zdrowia - podkreśla polityczka.

Źródło: Radio ZET, "Gazeta Wyborcza".

Wybrane dla Ciebie