WAŻNE
TERAZ

Horror w Lidze Narodów. Polacy znów wyszarpali zwycięstwo

Będzie limit czasu pracy? Afera w Polsce. Ministra wyszła przed kamery

Ministra zdrowia uważa, że kominy płacowe, czyli rekordowe zarobki niektórych lekarzy w Polsce, powinny zostać zlikwidowane. W środę, na konferencji prasowej, poinformowała, że jej resort rozważa określenia górnego limitu przepracowanych godzin.

Ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-GrendaMinistra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda
Źródło zdjęć: © PAP | Rafał Guz

- Chcemy zlikwidować kominy płacowe (rekordowe zarobki lekarzy - red.). Musimy stworzyć dialog, w którym będzie to możliwe - oświadczyła na czwartkowej konferencji minister zdrowia.

Mówiła, że problem dotyczący czasu pracy w szpitalach wynika z różnych form prawnych zatrudnienia. - Lekarze, pielęgniarki i pracownicy SOR-ów pracują na umowach o pracę i umowach B2B, w których nie ma górnego limitu przepracowanych godzin. Wydaje się, że zasadnym jest i rozważamy taką opcję, żeby postawić taki górny limit - ogłosiła Jolanta Sobierańska-Grenda.

Tłumaczyła, że kontrola czasu pracy spoczywa na zarządzających podmiotami leczniczymi. - Każda umowa czy faktura określa warunki. Pracodawca może wprowadzić czytniki kart czasu pracy - podmioty stosują różne rozwiązania. Znam bardzo wiele takich, które taką rzetelną analizę czasu pracy dzisiaj przeprowadzają. Ale faktycznie ten górny limit wydaje się zasadnym do określenia, żebyśmy nie mieli wątpliwości, ile powinien on wyglądać. Padają różne propozycje - 300 godzin i mniejsze czasy. To jest do ustalenia i wynegocjowania również z naszymi interesariuszami - wskazała szefowa MZ.

Polak dostarcza tajną broń NATO. "Nie boisz się?"

Przekonywała, że faktyczne zarobki w ochronie zdrowia pomoże ustalać ustawa o weryfikacji danych o wynagrodzeniach medyków za pomocą numeru PESEL.

Minister powiedziała, że zbieranie danych o wynagrodzeniach medyków za pomocą numeru PESEL (w czwartek nowelizację w tej sprawie poparł Senat) pomoże zweryfikować faktyczne zarobki w ochronie zdrowia. Zaznaczyła, że sytuacja, w której do ochrony zdrowia trafiają kolejne miliardy, a nie korzysta na tym pacjent, nie może mieć dłużej miejsca.

Część środowiska lekarskiego krytykuje ten pomysł. Zdaniem szefowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL) dr Grażyny Cebuli-Kubat kominy płacowe dotyczą wąskiej grupy lekarzy o unikalnych umiejętnościach.

Jej zdaniem sprawdzanie zarobków przez nr PESEL - bez podania godzin pracy i ilości etatów w ciągu miesiąca danej osoby - zmieni niewiele. Uważa, że proponowane rozwiązania mogą zwiększyć dezinformację społeczeństwa i nasilić fale agresji wobec medyków.

Dr Cebula-Kubat uważa, że konieczne jest wprowadzenie map potrzeb zdrowotnych dla każdego województwa. Pracuje nad nimi MZ. Jak powiedziała, taka mapa powinna być opracowywana przez wojewodę we współpracy z konsultantami wojewódzkimi oraz dyrektorami lokalnych szpitali. - Należy określić, ile i jakiego rodzaju oddziałów zabiegowych, niezabiegowych, ZOL-i i placówek hospicyjnych potrzebuje dany region, a także ile szpitali powiatowych, a ile wielospecjalistycznych jest niezbędnych do zabezpieczenia potrzeb zdrowotnych dla pacjentów - wyjaśniła i dodała: - Dopiero dysponując takimi danymi jesteśmy w stanie dokładnie obliczyć realne zapotrzebowanie na kadrę. Wtedy, mając te kalkulacje, powinniśmy rozmawiać o funduszach, stawkach dyżurowych i zarobkach. System musi być planowany logicznie, a nie dekretowany nakazami - sprecyzowała.

- Żeby zburzyć kominy płacowe, które w tej chwili powstały i o których jest teraz głośno, trzeba zrewidować wyceny, o co apelujemy od pewnego czasu - mówił z kolei niedawno w rozmowie z Medonetem Jakub Kosikowski, lekarz, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej.

- Pytanie, czy Ministerstwo Zdrowia chce to zrobić racjonalnie, czy też mieć bat na pojedynczych lekarzy. My się po prostu boimy, że zamiast rozwiązania systemowego i prawidłowych wycen, jeśli kiedykolwiek podniesiemy głos, że coś jest nie tak, coś nie działa, jest jakiś postulat środowiska lekarskiego, to będzie wyciągane, że rekordzista ortopeda zarobił 3 mln zł - wskazywał.

Przypomnijmy, Sejm i Senat zagłosowały za ustawą pozwalającą na gromadzenie danych o wynagrodzeniach medyków w powiązaniu z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu. Projekt trafi teraz na biurko prezydenta Karola Nawrockiego.

Prace nad regulacjami dotyczącymi większej jawności zarobków lekarzy przyspieszyły w ubiegłym tygodniu po tym, jak portal Zero.pl poinformował, że lekarz Dawid Kacprzyk jako koordynator SOR-u w tej placówce, a także radny Koalicji Obywatelskiej warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w zeszłym roku 1,6 mln zł.

Z ustaleń portalu wynikało też, że na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.

Źródło: PAP

Wybrane dla Ciebie