W ubiegłym tygodniu szef MON udał się z wizytą do Madrytu, gdzie m.in. spotkał się z minister obrony Margaritą Robles i odwiedził zakłady Airbusa w podmadryckim GETAFE, gdzie duże liniowce Airbusa A330 są przebudowywane na wojskowe tankowce powietrzne.
Podczas wizyty w Hiszpanii szef MON zapowiedział, że w ciągu najbliższych dni zostaną dopięte szczegóły wspólnego zamówienia na tankowce, które Polska i Hiszpania mają złożyć w ramach unijnego mechanizmu SAFE, umożliwiającego finansowanie zakupów sprzętu wojskowego z niskooprocentowanych europejskich pożyczek.
"Nikt sobie nie uświadamia". Porównał Polskę i USA
Przechodzimy do fazy wykonawczej - mówił wówczas szef MON. Według niego strony dały sobie czas do szczytu NATO w Ankarze (7-8 lipca) na uzgodnienie szczegółów. - Ale jesteśmy na bardzo dobrej drodze. Polska i Hiszpania będą wspólnie realizować zakup samolotów do tankowania i transportu. Pozostaje kwestia liczby tych maszyn oraz możliwości produkcyjnych - powiedział wtedy Kosiniak-Kamysz.
W czwartek w programie Trzecim Polskiego Radia wicepremier mówił o "dużym sukcesie" - jak wskazał, Polsce udało się wynegocjować zakup czterech maszyn do tankowania w powietrzu.
Wcześniej także wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka poinformowała, że ostatecznie zamówienie ma obejmować cztery maszyny, nie zaś, jak wcześniej mówiono, dwie. Jak tłumaczyła, chodzi o kwestię odstąpienia Polsce przez Hiszpanię - która już posiada własne samoloty MRTT - slotów produkcyjnych tak, by producent zdążył z budową samolotów dla Polski do 2030 r., czyli do terminu, w którym muszą zostać zrealizowane zamówienia finansowane z SAFE.
Zakup samolotów do tankowania w powietrzu to jedna z ważniejszych kwestii z perspektywy polskich Sił Powietrznych. Wojskowi i eksperci od lat wskazują, że tego typu sprzęt jest kluczowy dla efektywnego wykorzystania lotnictwa bojowego, jak samoloty F-16 i F-35.
Zapewnienie im możliwości tankowania w powietrzu wielokrotnie może zwiększyć czas wykonywanych przez nich misji. Z możliwością tankowania w jej trakcie ograniczeniami są de facto jedynie fizyczna wytrzymałość pilota oraz zapas potrzebnego uzbrojenia. Bez możliwości tankowania samolot bojowy jest natomiast w stanie brać udział w misji jedynie przez krótki czas, rzędu 2 czy 3 godzin.
Obecnie na rynku globalnym dostępnych jest kilka typów samolotów do tankowania w powietrzu, natomiast w Europie - a tylko europejski sprzęt można finansować z programu SAFE - produkowane są jedynie tankowce Airbusa.
Oparte są one o konstrukcję dużego pasażerskiego odrzutowca A330 - te samoloty powstają we francuskiej Tuluzie, a następnie w Getafe są przebudowywane tak, by pełnić rolę tankowców. Przebudowa zakłada przede wszystkim instalację specjalnego bomu - sztywnego podajnika paliwa - z tyłu samolotu, do którego w locie mogą podłączać się tankujące samoloty.
Na skrzydłach są również zamontowane dwa podajniki paliwa na elastycznych przewodach, pozwalające na podawanie paliwa samolotom dostosowanym do tego typu tankowania.
Samolot Airbusa zamówiony przez wiele państw
Samoloty A330 MRTT mogą także - jak wskazują producenci - pełnić inne funkcje. Mimo przebudowy są to bowiem w dalszym ciągu duże odrzutowce pasażerskie. Ponieważ standardowa wersja MRTT nie przewiduje instalacji dodatkowych zbiorników paliwa (inne samoloty tankowane są ze zbiorników MRTT, mieszczących wystarczająco duże ilości paliwa), na pokładzie jest dużo przestrzeni, którą można zaaranżować na różne sposoby - np. wypełnić ją fotelami pasażerskimi, czyniąc z MRTT samolot zdolny do szybkiej ewakuacji ok. 300 osób, czy też zainstalować na pokładzie aparaturę medyczną, przekształcając samolot w latający szpital polowy.
Samoloty MRTT zostały już zamówione przez wiele państw Europy - korzystają z nich Francuzi, Brytyjczycy i Hiszpanie, a dostęp do nich za pośrednictwem wspólnej natowskiej floty (MMF) mają także państwa Beneluksu, Niemcy, Czechy, Dania, Norwegia i Szwecja. Poza Europą MRTT zamówiły też m.in. Australia, Arabia Saudyjska, Korea Południowa czy Kanada. Polska w przeszłości miała już dołączyć do natowskiego programu MMF (Multinational Multi-Role Tanker Transport Fleet), ale za czasów, gdy szefem MON był Antoni Macierewicz w resorcie zapadła jednak decyzja o rezygnacji z programu.
Źródło: PAP.