Węgierski rząd zamierza zachować możliwość udzielania statusu uchodźcy mężczyznom w wieku poborowym, którzy opuszczają Ukrainę z powodu wojny. Peter Magyar podkreślił, że Budapeszt podejdzie do tej kwestii inaczej niż wynikałoby to z ostatnich ustaleń na poziomie Unii Europejskiej.
Premier wskazał, że wśród osób szukających schronienia na Węgrzech jest coraz więcej etnicznych Węgrów z Zakarpacia. To zachodni region Ukrainy, w którym mieszka około 100 tys. przedstawicieli węgierskiej mniejszości.
Magyar mówił o tej sprawie także podczas środowego spotkania z przewodniczącym Rady Europejskiej Antonio Costą w Budapeszcie. Przekonywał, że niewłaściwe jest uniemożliwianie wyjazdu ludziom z państwa znajdującego się w stanie wojny.
Węgry postąpią inaczej i udzielą pomocy potrzebującym - zapowiedział premier.
DLA CIEBIEWolność czy pieniądze? Zawsze płacisz jakąś cenę - Alina Sztoch II Pierwsza Praca #2
Unia zmieniła zasady
Stanowisko Budapesztu pojawia się po decyzji państw członkowskich UE z 30 lipca. Kraje zgodziły się wówczas przedłużyć ochronę tymczasową dla uchodźców z Ukrainy do 4 marca 2028 r., ale jednocześnie wyłączyć z niej mężczyzn w wieku poborowym, którzy nie spełniają ukraińskich obowiązków wojskowych i dlatego nie uzyskali zgody na opuszczenie kraju.
Nowe przepisy odnoszą się wyłącznie do osób, które po raz pierwszy ubiegają się o ochronę tymczasową. Na Ukrainie powszechna mobilizacja obejmuje obecnie mężczyzn od 25. do 60. roku życia.
Węgry deklarują więc, że mimo unijnych ustaleń zachowają możliwość przyznawania tej grupie statusu uchodźcy. Peter Magyar uzasadnia to przede wszystkim koniecznością pomocy osobom uciekającym przed wojną, a także szczególną sytuacją węgierskiej mniejszości żyjącej na Zakarpaciu.
Przypomnijmy, że na początku sierpnia polski rząd ogłosił swoją decyzję w sprawie Ukraińców. - Nie będzie w Polsce obostrzeń dla Ukraińców w wieku poborowym - zadeklarował w sierpniu minister Tomasz Siemoniak, minister koordynator służb specjalnych z Koalicji Obywatelskiej.
Kryzys kadrowy w Ukrainie
Ukraina próbuje zwiększyć pulę osób, które mogą zasilić jej armię. Władze umożliwiły w 2025 roku ochotniczy zaciąg do wojska także osobom po 60. roku życia, które przejdą badania lekarskie i uzyskają zgodę dowódcy. Kontrakty mają być zawierane na rok, a nowi żołnierze przejdą wcześniej dwumiesięczny okres próbny.
Zmiana ma być odpowiedzią na problemy kadrowe ukraińskiej armii. Szczególne znaczenie mają mieć starsi rezerwiści i specjaliści, którzy mogliby pracować m.in. w logistyce, strukturach technicznych i na zapleczu frontu, gdzie również brakuje ludzi.
Kijów wcześniej obniżył wiek poboru z 27 do 25 lat i wprowadził roczne kontrakty dla młodszych ochotników. Kryzys personalny pogłębiała wówczas rosyjska ofensywa w Donbasie, zwłaszcza w obwodzie donieckim, która obciążała ukraińskie zasoby kadrowe.
Zełenski chce by część Ukraińców wróciła z Niemiec
Niemcy są jednym z państw, w których znalazła się duża grupa Ukraińców, w tym mężczyzn w wieku objętym mobilizacją. Według danych niemieckiej Służby Migracyjnej na 9 marca 2026 r. w Niemczech zarejestrowano 1 340 352 osoby w związku z wojną w Ukrainie, w tym 349 520 mężczyzn w wieku od 18 do 63 lat.
Kwestia ich powrotu jest już przedmiotem rozmów między Berlinem a Kijowem. Friedrich Merz deklarował w kwietniu poparcie dla działań mających chronić zasoby ludzkie Ukrainy, a Wołodymyr Zełenski przekonywał, że mężczyźni w wieku mobilizacyjnym, którzy wyjechali za granicę, powinni wrócić. - Nasze Siły Zbrojne chciałyby, żeby wrócili - mówił prezydent.