Zapytali prezydenta o ceny paliw. Tak zareagował

Zdaniem prezydenta rząd Donalda Tuska nie przygotował się na koniec programu "CPN", choć miał na to wiele miesięcy. Prezydent odrzuca zarzut, że wysokie ceny paliw to wina jego weta. - Za obecne ceny odpowiada rząd, a nie sytuacja geopolityczna - stwierdził w czwartek Karol Nawrocki.

Karol NawrockiKarol Nawrocki
Źródło zdjęć: © GETTY | Marcin Golba/NurPhoto
Magda Żugier

Prezydent pytany w czwartek o to, czy odpowiedzialność za sytuację na stacjach w Polsce ponosi Donald Trump, przyznał, że geopolityka wpływa na ceny paliw w Polsce, w Europie i na świecie. Jednak zdaniem Karola Nawrockiego rząd nie przewidział, co stanie się po 31 sierpnia, gdy przestanie działać program "CPN" i nie podjął w tej sprawie dialogu z Kancelarią Prezydenta.

- Efektem są najwyższe ceny paliw od około trzech lat - stwierdził.

"Prawo nie działa wstecz"

Prezydent odrzucił tłumaczenia rządzących, którzy jako przyczynę podwyżek wskazują jego blokadę ustawy o nadzwyczajnych zyskach firm paliwowych. Jak stwierdził, nie jest to zgodne z faktami.

Powód skierowania przepisów do Trybunału Konstytucyjnego był w jego ocenie zasadniczy. Ustawa miała obowiązywać od września, ale obejmować wpływy ze sprzedaży paliw już od marca. - Prawo nie działa wstecz. Każdy student prawa na uniwersytecie wie, że prawo nie działa wstecz - mówił w czwartek dziennikarzom.

- Zostałem postawiony przed sytuacją, w której miałem zadecydować, że coś, co wejdzie we wrześniu, będzie obowiązywać od marca - dodał, wskazując, że jako strażnik konstytucji postanowił zapytać o zdanie Trybunał.

Prezydent zwrócił też uwagę na drugie ryzyko, jakie miały wykazać analizy. Chodziło o to, że obciążenie zyskami koncernów paliwowych, ale też mniejszych firm, mogło przełożyć się na jeszcze wyższe ceny na stacjach.

"Ceny Donalda Tuska"

Odpowiedzialność za bieżącą sytuację prezydent przypisał wprost szefowi rządu, mówiąc, że dzisiejsze ceny paliw to "ceny Donalda Tuska". Jego zdaniem czasu na wypracowanie mechanizmu było dużo, ale nikt nie chciał o tym rozmawiać.

Nawrocki zarzucił także ministrowi finansów brak gotowości do negocjacji z Pałacem Prezydenckim - zarówno w sprawie reformy podatkowej, jak i cen paliw. Stwierdził, jego postawa nie jest rzucaniem kłód pod nogi.

Jako dowód swojej dobrej woli przywołał sytuację, gdy pod koniec zeszłego roku, mimo że za stan służby zdrowia odpowiadają resort i rząd, zdecydował się przekazać 3 mld zł na ochronę zdrowia. Podobnej postawy - jak mówił - oczekiwałby przy rozmowach o zmianach podatkowych i programie "CPN", gdzie muszą spotkać się perspektywy rządu i prezydenta.

Wybrane dla Ciebie