Kryzys w Zatoce Perskiej uderza także w Polskę, bo jednym z odbiorców katarskiego LNG jest Orlen. Spółka przekazała serwisowi wnp.pl, że w 2026 r. do kraju dotarły cztery ładunki z Kataru, z czego dwa w marcu (po załadunku jeszcze w lutym), czyli po wybuchu wojny między USA, Izraelem i Iranem
Od kwietnia 2026 r. kolejne dostawy z tego kierunku nie przypływają. Ten okres szybko się nie skończy, ponieważ Katar przedłużył na październik stan siły wyższej dla dostaw skroplonego gazu LNG do Europy i Azji.
Presję na rynek widać po notowaniach benchmarku w Amsterdamie (ICE Entawex Dutch TTF). W czwartek rano cena wynosiła 72,14 euro/MWh, dzień wcześniej przekroczyła 73,50 euro/MWh, a w poniedziałek 31 sierpnia było to 69,15 euro/MWh. Takie poziomy ostatnio pojawiały się w styczniu 2023 r.
WIDEOTego AI wciąż nie potrafi. Neurobiolożka wyjaśnia dlaczego
Ile katarskiego gazu mają w miksie Orlen i Polska?
Orlen podkreśla, że Katar odpowiadał w 2025 r. za ok. 10 proc. zapotrzebowania firmy i jej odbiorców na gaz (nie tylko LNG). Spółka zaznacza też, że brakujące wolumeny uzupełnia przede wszystkim dostawami ze Stanów Zjednoczonych, a także własnym wydobyciem w Polsce i Norwegii oraz surowcem sprowadzanym przez Baltic Pipe.
W samym segmencie LNG znaczenie Kataru jest większe. Według Institute for Energy Economics and Financial Analysis (IEEFA) w 2025 r. 21 proc. LNG sprowadzonego do Polski miało pochodzić od QatarEnergy, co zwiększa ryzyko skutków zakłóceń na tym kierunku.
"W razie potrzeby korzystamy również z ładunków spotowych, także z innych kierunków, takich jak Norwegia, Nigeria czy Trynidad i Tobago" - uspokaja Orlen.
Na niestabilność cen wpływa też sytuacja w magazynach gazu w Europie. Jak podaje Gas Infrastructure Europe, ich zapełnienie wynosi 65 proc. wobec średniej 5-letniej na ten moment 82,4 proc. W Polsce, według Gas Storage Poland, magazyny są wypełnione w 94 proc., co ma odpowiadać prawie 35 TWh paliwa.
Źródło: WNP