Tygodnik "Der Spiegel" podał, że akcja w Niemczech była bardziej skomplikowana, niż wcześniej sądzono. Śledczy przyjęli, że sprawcy użyli trzech dronów. Jeden z nich spadł na płytę lotniska w Lipsku w pobliżu ukraińskich samolotów transportowych Antonow. Ładunek nie wybuchł, bo przy zapalniku był jeden przewód zamiast dwóch.
Bezzałogowiec miał przenosić semtex (materiał wybuchowy) i zbliżyć się do silnika pod lewym skrzydłem maszyny. Krótko przed północą zauważył go kierowca autobusu i nadepnął na urządzenie. Sam ładunek leżał kilka metrów dalej w puszce o średnicy 7 cm. Śledczy uznali, że mógł podpalić zbiorniki paliwa w skrzydle.
Niemcy: nowe wątki po próbie ataku dronami
Dziesięć dni później na polu w gminie Kabelsketal, ok. pięciu kilometrów od lotniska, znaleziono kolejnego drona ze śladami heksogenu. Z kolei w lasku pod Kursdorfem policja odkryła antenę, ślady pożaru i wybuchu. Śledczy uznają je za pozostałości trzeciego drona.
WIDEOCzego boją się Chiny? Uderzyły w polską spółkę
Na urządzeniach zabezpieczono ślady DNA. "Jeden z nich ma mieć kontakt z rosyjskimi służbami specjalnymi i jest już łączony z wcześniejszym aktem sabotażu, podpaleniem marketu budowlanego w polskiej Łodzi w lipcu 2024 r." - ustalił "Der Spiegel". Serwis zdfheute.de podał że ślady na miejscu zostawił Białorusin, posiadający rosyjski paszport.
Drugi podejrzany miał przed atakiem przylecieć ze Stambułu do Niemiec, a potem odlecieć do Serbii. Chodzi o Rosjanina z łotewskim paszportem. Opuścił Niemcy jeszcze przed atakiem. Śledczy zakładają, że prawdopodobnie pełnił "rolę organizacyjną".
We wtorek 1 września rząd Niemiec obwinił Rosję o próbę ataku dronów na lotnisko w Lipsku. Federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt (CSU) tłumaczył, że decyzja została oparta na szeregu dowodów wskazujących na rosyjskie podmioty państwowe.
Rosyjskie MSZ odrzuciło oskarżenia Berlina o udział Rosji w incydencie na lotnisku. W czwartek minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow ogłosił, że oddziały Instytutu Goethego w Rosji zostaną zamknięte po zamknięciu Rosyjskiego Centrum Kultury w Berlinie.
Jeden z podejrzanych jest łączony z pożarem sklepu budowlanego Leroy Merlin pod koniec lipca 2024 r. Straty wstępnie oszacowano na około 200 tysięcy złotych. Następnego dnia po pożarze z marketu ewakuowano ponad sto osób po tym, jak znaleziono podejrzany pakunek. W akcji uczestniczyli kontrterroryści.
Źródła: spiegel.de, zdfheute.de, interfax.ru.