Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. Tomasz Sąsiada
|

Unia gorzej traktuje Polaków i polskie firmy? Mocna wypowiedź Morawieckiego

57
Podziel się:

Nie podoba nam się sposób prac w UE nad dyrektywą o pracownikach delegowanych. Głos szerokiej koalicji państw przeciwko temu projektowi nie został do końca uwzględniony w pracach nad nim - powiedział we wtorek w Brukseli Mateusz Morawiecki. Podczas wizyty w Belgii Wicepremier podjął też temat nierównego traktowania firm z Europy Środkowej.

Unia gorzej traktuje Polaków i polskie firmy? Mocna wypowiedź Morawieckiego
(Aleksandra Szmigiel/REPORTER/EAST NEWS)

- Nie do końca odpowiada nam sposób procedowania dyrektywy o pracownikach delegowanych przez Komisję Europejską. Głos szeroko zbudowanej przez nas koalicji państw nie został do końca uwzględniony w pracach nad nią - powiedział Morawiecki.

Dodał, że ta kwestia dotyczy fundamentalnej unijnej wolności, czyli swobody świadczenia usług. - Tak jak swoboda przepływu towarów, czy kapitału albo ludzi w lepszym lub gorszym stopniu jest przez Unię Europejską w większości krajów przestrzegana, o tyle swoboda świadczenia usług jest w fazie początkowej - zaznaczył.

Jego zdaniem wszelkie działania, które oznaczają dalsze zamykanie się na konkurencję małych firm z Europy Środkowej, obniżają konkurencyjność całej Unii Europejskiej.

Krok przeciwko Unii Europejskiej

- To jest krok przeciwko Unii Europejskiej. Można oczywiście w jakiś sprytny sposób zamknąć swój rynek, mówiąc o socjalnym dumpingu, ale jest ciekawe, że ktoś po 20 latach obudził się z takim postulatem. Mówiąc wprost, polskie firmy transportowe, czeskie firmy logistyczne, rumuńskie firmy informatyczne zaczynają być coraz bardziej konkurencyjne i odnosić coraz większe sukcesy UE. W związku z tym cała nowa próba ograniczenia tej konkurencji ze strony krajów Europy Zachodniej - powiedział.

W jego opinii dla zablokowania dyrektywy trudno będzie zebrać "mniejszość blokującą". - Ale już sam nasz protest i bardzo głośne zastrzeżenia, które wysuwamy w tym przypadku, mam nadzieję, powstrzymają kolejne takie protekcjonistyczne działania - podsumował.

Przewodnicząca pracom UE Malta poinformowała w marcu, że chce, by do końca czerwca państwa unijne porozumiały się w sprawie propozycji zmian w dyrektywie o pracownikach delegowanych.

Chodzi o budzący kontrowersje projekt Komisji Europejskiej z marca 2016 roku, który zakłada, że pracownik delegowany, czyli wysłany przez pracodawcę do pracy w innym kraju UE, ma otrzymywać takie samo wynagrodzenie, w tym premie i dodatki, jakie otrzymuje za tę samą pracę pracownik lokalny. Obecne przepisy przewidują, że pracownikom delegowanym przysługuje płaca minimalna kraju przyjmującego.

Gdy okres delegowania pracownika przekroczy dwa lata, powinien on być w pełni objęty przez prawo pracy kraju goszczącego, co oznacza np. konieczność odprowadzania lokalnych składek na ubezpieczenie zdrowotne - głosi propozycja KE.

Tak to widzi Bruksela

Swój projekt Komisja uzasadnia przede wszystkim troską o prawa pracowników delegowanych, którzy nie powinni być traktowani gorzej niż pracownicy lokalni w państwie goszczącym.

Wskazuje też na konieczność walki z tzw. dumpingiem socjalnym, o który zachodnioeuropejskie państwa Unii oskarżają przedsiębiorców i pracowników z Europy Wschodniej. Wielu ekspertów wskazuje jednak, że chodzi w rzeczywistości o ochronę rynków zachodnich państw przed konkurencją.

Projektowi przeciwna jest Polska i większość pozostałych państw członkowskich z regionu Europy Środkowej i Wschodniej, z wyjątkiem Słowenii. Polska wezwała KE do wycofania się z planów reformy dyrektywy, uznając ją za szkodliwą dla firm świadczących usługi za granicą.

Zdaniem polskich władz nowelizacja - jeśli wejdzie w życie - będzie miała negatywny wpływ na europejską konkurencyjność i funkcjonowanie rynku wewnętrznego. Z Polski pochodzi najwięcej pracowników delegowanych w UE; w 2014 r. było to prawie 430 tysięcy na 1,9 mln (22,3 proc).

Polskie firmy traktowane gorzej?

Wicepremier Mateusz Morawiecki spotkał się też we wtorek z komisarz UE ds. konkurencji Margrethe Vestager, by porozmawiać o gorszym traktowaniu firm z Europy Środkowej w porównaniu do firm z Europy Zachodniej, m.in. jeśli chodzi o prawo konkurencji.

- Zależy nam w szczególności na tym, żeby małe i średnie polskie firmy były traktowane w równy sposób na terenie całej UE. Zarówno w przypadku sektora branży transportowej i logistycznej, jak i wielu innych branż, mamy do czynienia z barierami - w prawie europejskim nazywa się to barierami pozataryfowymi - i ten protekcjonizm, zwłaszcza w Europie Zachodniej nas oczywiście niepokoi - powiedział Morawiecki na konferencji w Brukseli.

Dodał, że z Vestager rozmawiał o tym, w jakim sposób są traktowane kraje z Europy Środkowej w porównaniu do państw z Europy Zachodniej z punktu widzenia pomocy publicznej czy prawa konkurencji.

- Walcząc o równe prawa, w szczególności dla tych małych i średnich polskich firm, prowadzimy szereg rozmów. Mogę powiedzieć, że bardzo mocno daliśmy wyraz naszym obawom, naszym zastrzeżeniom w stosunku do niektórych rozwiązań i regulacji. Myślę, że nasi partnerzy wezmą to pod uwagę - zaznaczył wicepremier.

Rozmowa dotyczyła też poszczególnych inwestorów nierówno traktowanych, jak np. producenta okien dachowych Fakro czy polskich dystrybutorów branży oświetleniowej, jak również innego podejścia do pomocy publicznej w Europie Zachodniej i Europie Środkowej. Morawiecki powołał się na jeden z raportów na ten temat, według którego w Europie Zachodniej trzy raz rzadziej nakazuje się zwrot pomocy publicznej.

Co z [podatkiem](https://www.money.pl/podatki/) handlowym

Morawiecki rozmawiał też z Vestager m.in. o podatku handlowym. - Zapytałem, kiedy będzie odpowiedź Komisji. Padła odpowiedź, że w ciągu kilku miesięcy. Co ważniejsze, ustaliliśmy, że nawiążemy bardziej bezpośredni dialog, ponieważ wskazaliśmy na kilka krajów UE, w których ten podatek jest dopuszczalny i dopytaliśmy, na jakiej zasadzie niektóre kraje są traktowane tak, a inne inaczej - powiedział. Dodał, że komisarz ma wyjaśnić tę kwestię.

We wrześniu 2016 roku Komisja Europejska wszczęła postępowanie w sprawie polskiego podatku od handlu detalicznego i wezwała Polskę do zawieszenia jego stosowania. Postępowanie dotyczy naruszenia prawa UE przez Polskę w związku z wprowadzeniem podatku. Zdaniem Brukseli jego konstrukcja może faworyzować mniejsze sklepy, co może być uznane za pomoc publiczną.

KE wydała też nakaz zobowiązujący Polskę do zawieszenia stosowania podatku do czasu zakończenia jego analizy. W pismach wysłanych w czerwcu i lipcu do Brukseli polski rząd przekonywał, że konstrukcja podatku nie powoduje zróżnicowania pomiędzy podatnikami, czyli nie może być mowy o pomocy publicznej.

Pobór podatku handlowego został zawieszony do 1 stycznia 2018 roku.

Polska zaskarżyła na początku grudnia ubiegłego roku do Trybunału Sprawiedliwości UE decyzję KE w całości. Jak podało MSZ, w skardze zarzucono KE błędną kwalifikację podatku jako pomocy państwa. Polska zarzuca też KE naruszenie unijnego prawa poprzez nakazanie niezwłocznego zawieszenia stosowania progresywnej skali polskiego podatku od sprzedaży detalicznej.

O zaskarżenie do Trybunału Sprawiedliwości UE decyzji KE nakazującej zawieszenie poboru podatku handlowego w Polsce zwrócił się do MSZ resort finansów. MF podkreślało, że reakcja KE w sprawie podatku handlowego stoi w sprzeczności z innymi działaniami na rzecz małych i średnich przedsiębiorstw. Może być też uznana za dyskryminację Polski w kontekście podobnych podatków funkcjonujących we Francji lub Hiszpanii.

wiadomości
gospodarka
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(57)
Lukasz
5 lata temu
mam 33 lata i mieszkam od 3 lat w UK, Brytyjka sie pyta mnie jak to mozliwe,ze ja z kraju komunistycznego bloku wschodniego zyje dzisiaj na takim samym poziomie jak oni. Ze to ogromny skok. Z z moich obserwacji wynika,ze potrzebujemy jeszcze 10-15 lat i bedziemy lepsi od UK.
realista
5 lata temu
Polska wchodząc do UE była naiwna jak dziecko myśleliśmy że UE ma szlachetne pobudki i zechce budować nowy obszar gospodarczy oparty na równych zasadach, ale od samego początku pokazali że zachodnie kraje mają to gdzieś i patrzą tylko z punku widzenia własnych interesów zaraz po wstąpieniu Polski do UE zmniejszono nam ilość głosów w UE. jedynym sposobem jest wyjście z UE i zamknięcie rynku na towary zachodnie oraz poszukiwania nowych krajów do współpracy, obecnie więcej tracimy niż dostajemy.
grtdf
5 lata temu
do prezydium UE nie wybierać Zydów , bo polują na POLSKĘ ABY URZĄDZIĆ SOBIE KOLONIĘ , WIDAĆ PO ICH PRZEDSIĘWZIĘCIACH ZAPPLANOWANYCH W BILDERBERGU PRZEZ MULTI MILIARDERÓW ŻYDOWSKICH W ILOŚCI PONAD 100 ,ŚWIATOWYCH CWANIAKÓW -ZŁODZIEI,nazywaja się RZĄDEM ŚWIATOWYM. pokręcone ohydne gęby najlepiej wszystko wiedzą jak urzadzić ludzikom głupim świat. A POLSKA TO ICH ULUBIONY KRAJ PO SYRII I IRAKU, PALESTYNIE
gos
5 lata temu
jak Kuba bogu tak bóg Kubie!!!!!! normalne!!!! jeżeli tylko wojny rozpętaliście ze wszystkimi to teraz oczekujecie że będą was szanować??? najgorszy rząd jaki dotąd był!!!! za prl było lepiej!!
kazimierz
5 lata temu
wszystkim pracownikom delegowanym przez UE do Polski "podnieść "pensje do naszej krajowej
...
Następna strona