Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Marcin Łukasik
Marcin Łukasik
|
aktualizacja

Upadają, bo nie potrafią liczyć. Co czwarty przedsiębiorca nie sprawdza kontrahenta

217
Podziel się:

Nie potrafią ściągać długów, nie zatrudniają księgowych, nie sprawdzają swoich kontrahentów. Najnowsze badanie o małych i średnich firmach nie pozostawia złudzeń. W zarządzaniu finansami popełniają szkolne błędy, a potem upadają.

Gdy przychodzi kryzys, właściciel najczęściej sięga po prywatne środki na ratowanie firmy.
Gdy przychodzi kryzys, właściciel najczęściej sięga po prywatne środki na ratowanie firmy. (East News, Piotr Mecik/EAST NEWS)

Największym przeciwnikiem najmniejszych firm w Polsce są one same. A dokładnie brak podstawowych kompetencji w zarządzaniu własnymi finansami. Tak wynika z najnowszego badania SMEO i ERIF Biuro Informacji Gospodarczej, do którego money.pl dotarło jako pierwsze.

Zobacz także: Rząd chce ustawą zlikwidować zatory płatnicze

Właściciel firmy to człowiek orkiestra. Znajdzie klienta, podpisze umowę, a jak trzeba to też obliczy składki, wypełni deklarację podatkową czy przygotuje analizę finansową. To nie żart. Aż 64 proc. właścicieli firm decyduje się zarządzać finansami na własną rękę. Co trzeci przedsiębiorca decyduje się na zewnętrzną firmę księgową, a mniej niż co dziesiąty zatrudnia lub deleguje do tego pracownika.

Gdy przychodzi kryzys, właściciel najczęściej sięga po prywatne środki na ratowanie firmy. Postępuje tak aż 34 proc. badanych. Kolejnych 20 proc. przyznaje, że pieniądze pożycza od znajomych. Co piąta firma popadająca w kłopoty opóźnia płatności wobec dostawców (czyli robi dokładnie to, czego sama doświadcza). Tyle samo decyduje się zaciągnąć kredyt.

- Na inne metody zabezpieczania finansów – jak faktoring, usługi prawników czy windykatorów – przedsiębiorcy decydują się bardzo rzadko. To pokazuje jak wielkim wyzwaniem dla nich jest oswojenie się z bardziej zaawansowanymi i dopasowanymi do potrzeb metodami zabezpieczania gotówki dla firmy - mówi Michał Pawlik, prezes spółki SMEO.

Jedna trzecia przedsiębiorców narzeka na niespłacane w terminie faktury. W ciągu ostatnich dwóch lat aż 63 proc. firm nie uzyskało należności za wykonaną usługę. W ogóle nie otrzymało jej 27 proc. respondentów, a w przypadku 36 proc. przedsiębiorstw klient zapłacił tylko część pieniędzy.

Potwierdza to pan Marian z Jaktorowa na Mazowszu, który prowadzi nieduży warsztat. Zatrudnia kilka osób. Jak tłumaczy, przeterminowane płatności to największy problem.

- Często jest tak, że kończymy zlecenie i wtedy zaczyna się wydzwanianie do klienta, by zapłacił za wykonaną robotę. Zdarza się, że po kilku próbach zaczyna płacić, ale w ratach przez kilka miesięcy. A skarbówka nie czeka. Skoro jest faktura, to należy się podatek. A mi brakuje i muszę pożyczać pieniądze – tłumaczy pan Marian. - Wolę wziąć kredyt niż prosić o pomoc prawnika, bo to za długo trwa - dodaje.

Krajowy Rejestr Długów oszacował, że 220 zł z każdego tysiąca widniejącego na fakturze nie zostało przelane na konto sprzedawcy, mimo upływu terminu płatności. Polskie firmy nie potrafią też przeciwdziałać kryzysom. Co czwarta nie sprawdza przed rozpoczęciem współpracy czy ich nowy kontrahent w ogóle istnieje.

Tymczasem w Polsce jest coraz więcej mikrofirm. Jak podała Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, dziś jest ich 1 mln 940 tys. Stanowią one aż 96 proc. wszystkich przedsiębiorstw. Jednak zdaniem ekspertów po roku zniknie co trzecia z nich. A te, które przetrwają, będą w kiepskiej sytuacji finansowej. Powodem jest niska świadomość, w jaki sposób profesjonalnie zarządzać finansami. Tym, co może pomóc, są rozwiązania systemowe.

- Dobry kierunek wyznacza w tym zakresie Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, które aktualnie konsultuje projekt o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia zatorów płatniczych. Ważnym przy tym jest, aby projektodawcy wsłuchiwali się w głos przedsiębiorców. Ci najlepiej wiedzą, jakie instrumenty są im niezbędne, aby walka z problemami płynności finansowej była skuteczna - powiedział Marcin Czugan, wiceprezes Zarządu Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce.

Jednym z najważniejszych rozwiązań jest to, że właściciel firmy będzie mógł uwzględnić w kosztach wynagrodzenie wypłacane żonie lub mężowi. Inną z kluczowych zmian jest możliwość jednorazowego rozliczenia straty podatkowej do 5 mln zł.

Z roku na rok rośnie udział przedsiębiorstw w budowaniu PKB (z 71,1 proc. w 2008 roku do 74 proc. w 2015). Największy w tym udział mają właśnie mikroprzedsiębiorstwa (30,5 proc.).

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przezdziejesie.wp.pl

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(217)
dasdas
3 lata temu
A wystarczyłoby wprowadzić DLA WSZYSTKICH obowiązkowy system księgowania kasowy, a nie memoriałowy, i jednym pociągnięciem kończą się wszystkie zatory płatnicze.
lech666
4 lata temu
Ale jesteście mądrzy .co stało się z firmą Astaldii z którą podpisali super umowę za którą zapłaciło państwo .Wszyscy dobrze doradzacie i jesteście dumni z tych doradztw za państwowe pieniadze ,doradzajcie za swoje i pokazujcie swoje zasługi
Jan Hojsdopy
4 lata temu
Wyliczanka : przez 10 lat zostanie 4 mld zł czyli co roku 400 milionów.A więc przy około 2 milionach małych firm co roku w firmie zostanie 200zł ( słownie dwieście złotych). Po prostu Everest szczęścia dla firm i głupoty dziennikarza , który nie umie przeanalizować danych . A tak swoją drogą to wielu polityków nie rozumie co to milion. miliard a nie daj boże trylion.
radzio
4 lata temu
biurokracja i stworzenie przez państwo warunków dla niepłacenia kontrahentom. to jest główna przyczyna upadłości mikrofirm.
tfr
4 lata temu
Jak tak dobrze jest zorientowany autor, to niech sam prowadzi działalność i się wykaże. Nic nie wspomniał o wpływie niekompetentnych sędziów na gospodarkę.Czy sędzia odpowiada za brak wiedzy prawnej? - nie. Za błędy sędziów mają płacić przedsiębiorcy. Polska to dziki kraj, jak mówił Drzewiecki-minister sportu za PO.
...
Następna strona