Upały windują ceny prądu. Rekordowe skoki na giełdach
Ekstremalne temperatury uderzają nie tylko w samopoczucie Europejczyków, ale i w rynki energii. Zapotrzebowanie na chłodzenie drastycznie rośnie, a przestarzałe elektrownie odmawiają posłuszeństwa. Wieczorne gwałtowne skoki cen prądu stają się nową normalnością na kontynencie.
Fala upałów przetaczająca się przez Europę wywołuje wstrząsy na rynkach energetycznych. Jak donosi serwis Wyborcza.biz, powołując się na dane "Financial Times", rosnące zapotrzebowanie na prąd połączone z awariami infrastruktury doprowadziło do bezprecedensowych skoków cenowych.
Sytuację najlepiej obrazuje przypadek rynku niemieckiego. W środku dnia stawki za megawatogodzinę utrzymywały się tam na stosunkowo niskim poziomie. Wieczorem jednak, gdy produkcja z fotowoltaiki gwałtownie spadła, a zapotrzebowanie pozostało wysokie, giełdowa cena prądu skoczyła o ponad 558 proc. Podobne, drastyczne anomalie dotknęły również Wielką Brytanię, gdzie koszty importu energii z kontynentu wzrosły kilkunastokrotnie w stosunku do standardowych stawek.
Najbogatszy Polak bije na alarm i uderza w OZE. "Mamy tylko 6 lat"
Infrastruktura nie wytrzymuje temperatur
Wysokie ceny to bezpośredni skutek problemów technicznych, z jakimi borykają się europejscy operatorzy. Serwis Wyborcza.biz opisuje między innymi awarię transformatora w Bretanii, która pozbawiła dostaw prądu dziesiątki tysięcy osób. Z kolei we Francji konieczne było ograniczenie pracy elektrowni jądrowych, ponieważ woda w rzekach, służąca do chłodzenia reaktorów, stała się zbyt ciepła.
Podobne trudności techniczne zgłaszali Brytyjczycy. Tamtejsze duże elektrownie gazowe musiały zredukować moc z powodu problemów z chłodzeniem obiektów przy temperaturach sięgających 36 stopni Celsjusza.
Obserwujemy, jak przestarzała sieć energetyczna i stare elektrownie nie radzą sobie z ogrzewaniem zasilanym paliwami kopalnymi – mówi Bruce Douglas, dyrektor generalny Global Renewables Alliance, cytowany przez redakcję Wyborcza.biz.
Paradoks słonecznego dnia
Mechanizm rynkowy w upalne dni bywa zwodniczy. Wzrost temperatur z jednej strony napędza konsumpcję energii ze względu na masowe użycie klimatyzatorów. Francuski operator sieci RTE wyliczył, że każdy dodatkowy stopień ocieplenia wymusza dostarczenie do systemu dodatkowej mocy rzędu 1 gigawata. Z drugiej strony, jak zauważa portal Energetyka24.pl, w ciągu dnia system jest zasilany potężną dawką energii słonecznej, choć same panele przy skrajnych upałach tracą nieco na wydajności.
Problem pojawia się po zachodzie słońca. Podaż taniej energii odnawialnej gwałtownie się urywa, podczas gdy nagrzane budynki nadal wymagają chłodzenia. To właśnie ta wieczorna luka podażowa winduje giełdowe stawki do ekstremalnych poziomów i stanowi wyzwanie dla stabilności napięcia w sieciach. Zjawiska te, według badaczy klimatu cytowanych w materiale, będą się nasilać, gdyż Europa ociepla się w bardzo szybkim tempie.
Polska sieć pod kontrolą
Na tle europejskich zawirowań sytuacja krajowych odbiorców wydaje się obecnie stabilna. Polskie Sieci Elektroenergetyczne wydały oficjalny komunikat, w którym zapewniają o pełnym bezpieczeństwie systemu. Przedstawiciele operatora poinformowali, że nie ma ryzyka wprowadzania tak zwanych stopni zasilania, czyli administracyjnych ograniczeń w poborze prądu dla przedsiębiorstw.
Przypomnijmy, że po raz ostatni Polska musiała sięgnąć po takie drastyczne środki latem 2015 r., również z powodu fali upałów i niskiego stanu wód w rzekach. Od tamtego czasu krajowa energetyka konwencjonalna przeszła szereg inwestycji zabezpieczających zakłady przed podobnym ryzykiem.