Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. KRO
|
aktualizacja

Uwziął się na ciebie szef? Być może właśnie doświadczasz "cichego zwalniania"

26
Podziel się:

Na rynku pracy melduje się pokolenie Z, których podejście do obowiązków zawodowych jest diametralnie inne niż ich rodziców. Cechuje ich "wielka rezygnacja", czyli negacja kultu pracy i stawiania jej ponad wszystkie inne aktywności. Okazuje się jednak, że może to być miecz obosieczny. "Cicho odchodzący" z pracy mogą bowiem trafić na szefów "cicho zwalniających".

Uwziął się na ciebie szef? Być może właśnie doświadczasz "cichego zwalniania"
Ofiara "cichego zwalniania" w końcu zwalnia się sama. Pracodawcy właśnie na tym zależy (Adobe Stock, Hasselblad H5D)

Media w Stanach Zjednoczonych skupiają się na pokoleniu Z wchodzącym obecnie na rynek pracy. To ludzie, którzy podchodzą do obowiązków zawodowych zupełnie inaczej niż ich rodzice czy nawet starsze rodzeństwo. Jak już pisaliśmy w money.pl, młodzi nie zamierzają wypruwać sobie żył w pracy, a samo zatrudnienie nie będzie definiować ich osobowości, lecz po prostu ma zapewniać pieniądze na rozwój osobisty poza godzinami pracy. Obserwatorzy w Polsce nazwali to zjawisko "cichą rezygnacją", choć gdyby tłumaczyć to dosłownie, to lepiej pasuje "ciche odchodzenie z pracy" (ang. quiet quitting).

Okazuje się jednak, że na rynku pracy można zaobserwować jeszcze jedno zjawisko, o którym mało się mówi i nie jest jeszcze dokładnie zbadane, a zwrócił na nie uwagę amerykański "Forbes". To "ciche zwalnianie" pracowników przez pracodawców (ang. quiet firing).

Czym jest "ciche zwalnianie"?

"Forbes" tłumaczy, że "ciche zwalnianie" to nic innego jak wysiłki ze strony szefa, które mają sprawić, że pracownik sam złoży wypowiedzenie. Można nawet stwierdzić, że jest to pewna forma mobbingu zstępującego (czyli takiego, gdy mobberem jest bezpośredni przełożony ofiary).

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: "10 takich pracodawców jak ty czeka w mojej skrzynce mailowej". Młodzi zaskakują na rekrutacji

Szefowie też są ludźmi i patrzą na swoich podwładnych tak samo, jak na wszystkie inne osoby. Z niektórymi łapią natychmiast "iskrę" i świetnie się dogadują, a innych zwyczajnie nie lubią, gdyż nie nadają na tych samych falach, bo np. ich osobowości lub poglądy są skrajnie różne.

Jak zatem pracodawca może wymusić odejście? "Forbes" wymienia takie środki jak przydzielanie najgorszych zadań, krytyka każdego, nawet najmniejszego błędu, krzyczenie na pracownika na oczach całego zespołu czy odmawianie awansupodwyżki i zasłanianie się przy tym jakimiś zagmatwanymi czy wręcz absurdalnymi argumentami.

Takie zachowanie przełożonego wobec ciebie może sprawić, że w oczach zespołu staniesz się "czarną owcą". Nikt nie będzie się do ciebie zbliżać, wykonywać wspólnie z tobą zadania, bo przecież nie będzie chciał narazić się szefowi za to, że trzyma z tym, który zawsze wszystko robi źle.

Ofiara "cichego zwalniania" odpuszcza sama

Po jakimś czasie nadchodzi myśl, że cokolwiek się nie zrobi, to sytuacja nigdy się nie zmieni. Pracownik sam zaczyna poszukiwać kontaktów do rekruterów, gdyż woli mieć poczucie, że odszedł z pracy z własnej woli, niż być ciągle karanym aż do momentu zwolnienia.

Dla pracodawcy to idealne rozwiązanie: po pierwsze nie naraża się na krytykę, że redukuje zatrudnienie, po drugie - nie musi płacić odprawy odchodzącemu pracownikowi.

Szczególnie ta pierwsza kwestia jest dziś niezwykle istotna dla firm. Zwalniany pracownik może np. w mediach społecznościowych opisać swoją historię i przekonywać, że jego były już pracodawca się na niego uwziął i go prześladował, by finalnie go zwolnić. I to przedsiębiorstwo będzie musiało udowodnić, że tak nie było.

Dlatego też piony menedżerskie i HR robią dziś wszystko, by zabezpieczyć się na taką sytuację. Potrafią np. odnotować każde, nawet najmniejsze, spóźnienie pracownika, spory z przełożonym i ze współpracownikami. Zdarzają się przypadki też wgrywania na komputer oprogramowania śledzącego nasze ruchy. Dzięki temu szef może potem udowodnić, że zamiast pracować, ślęczeliśmy godzinami na Facebooku czy w sklepie internetowym.

Problem w tym, że to też przekłada się na psychikę pracownika, który czuje się bacznie obserwowany na każdym kroku. Szczególnie jeżeli dotrą do niego informacje, że szef sonduje jakość jego pracy w rozmowach ze współpracownikami czy klientami.

Jak sobie radzić z szefem "cicho zwalniającym"?

"Forbes" przyznaje, że jeżeli szef "cicho zwalniający" wziął nas na celownik, to nasza sytuacja staje się niezwykle trudna. Choć to może być już przegrana sprawa, to nie zaszkodzi próba rozmowy z przełożonym. Jednak najlepiej się do niej dobrze przygotować. Przed momentem stwierdzenia, że jesteśmy niesprawiedliwie traktowani, warto się zabezpieczyć w fakty, dane i korespondencję od kolegów i klientów, które udowadniają, że jesteśmy dobrymi i wydajnymi pracownikami.

W takim momencie nie mamy już nic do stracenia, więc warto być bezpośrednimi. Nasz przełożony musi sobie zdawać sprawę z faktu, że wiemy, iż jego złość jest w nas wycelowana.

Warto też zapytać go, czy jest jakiś sposób na oczyszczenie atmosfery i próbę odbudowy relacji. Tylko rzeczywiście musi to się odbyć w warunkach rozmowy, czyli obie strony muszą mieć możliwość i przestrzeń do swobodnego mówienia, ale zarazem powinny też słuchać uważnie swojego rozmówcy.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
praca
rynek pracy
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(26)
Mirooo
7 dni temu
Byłem świadkiem jak dyrektor tak w firmie wykańczał najlepszego handlowca który mu zagrażał swoimi osiągnieciami, pomysłami, znajomoscia branzy i wiedzą zdobytą po wielu latach. Na różne sposoby podkładał mu nogi, próbował go skłucic z innymi pracownikami. Nadawał mu łatkę konfliktowego mimo, że facet był bardzo koleżeński, otwarty do ludzi. Czarny PR na okrągło. Robìł wszystko aby go zdyskredytowac w oczach wlaścicieli firmy i ludzi z branży. Ostatecznie typ nie poddajac sie dostał podstawionego "trudnego klienta" i sie skończyło. Tak sie pracuje w Polsce.
Yuo
1 tyg. temu
Takie zachowanie to mobbing- w Polsce karany.
Nnn
1 tyg. temu
Polscy Janusze biznesu. Ja po. 7 latach zostałem zwolniony a po wykorzystaniu urlopu dostałem dyscyplinarkę aby zaoszczędzić wypłatę 2 pensji. Sprawa jest teraz w sądzie bo powód dyscyplinarki jest wyssany z palca. Teraz zakładam druga sprawę bo mój były szef nie chce zapłacic należnej mi prowizji od sprzedaży bo stwierdził że skoro mnie zwolnił to mi się nie należy. Prawo jest po stronie pracodawcy a jak chcesz sprawiedliwości to do sądu musisz iść i czekać na należne Ci pieniądze rok czy dwa. To jest jawna kradzież !!!!!!
Pawcio
1 tyg. temu
Trzeba wiedzieć że to nie jest idealny sposób zwalniania bo zespół to dobrze widzi i wyciąga wnioski. Zniechęca w ten sposób sam do siebie pracowników i może mu się szykować fala odejsc
Jurek
1 tyg. temu
Cóż za dyrdymały w tym artykule? Jak można się poniżać i rozmawiać z prześladowcą? Jedynym remedium na taką sytuację jest zachowanie zimnej krwi, stosowanie się do regulaminu pracy i nierobienie niczego więcej ponad to co jest w standardzie. Wtedy pies nie ugryzie.
...
Następna strona