Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. Marcin Lis
|

Bitwa o kierowców autobusów. Brakuje ich niemal wszędzie

257
Podziel się:

Sytuacja komunikacji miejskiej w Polsce zaczyna przypominać kataklizm. Kolejne miasta alarmują o brakach kadrowych wśród kierowców i motorniczych. Zaczynają zamykać linie i prześcigać w wysokości oferowanych pensji.

Kierowcy autobusów zarabiają całkiem dobrze - ponad 3 tys. zł netto standardem
Kierowcy autobusów zarabiają całkiem dobrze - ponad 3 tys. zł netto standardem (Adam Burakowski/REPORTER)

Jeśli mieszkasz w jednym z dużych miast w Polsce i w poniedziałkowy poranek dotrzesz do pracy autobusem lub tramwajem, potraktuj ten fakt w kategorii cudu.

O poważnym braku kierowców na rynku przypomniała ostatnio sytuacja w Trójmieście. Ze względu na zbyt małą liczbę pracowników, Gdańskie Autobusyi Tramwaje nie wykonały wszystkich zaplanowanych kursów. Zapłaciły za to kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Jak się okazało, w przedsiębiorstwie brakuje około 70 kierowców, choć od 1 lipca znacząco podniesiono wynagrodzenia – obecnie początkujący kierowca zarabia 4,5 tys. zł brutto, czyli 3,2 tys. zł netto. Choć to pensja zbliżona do GUS-owskiej średniej, to kierowcy wskazywali, że za takie pieniądze muszą pracować dłużej niż pozwalają im siły. Dzięki podwyżce, od początku miesiąca jego pensja wyniesie 4824,85 zł miesięcznie brutto, czyli niemal 3500 zł netto. Uwzględniono w niej 10 nadgodzin w każdym miesiącu.

Zobacz także: Zobacz też: Samorządy zaczynają kupować elektryczne autobusy:

By ratować sytuację prezes GAiT Maciej Lisicki zasugerował, że jest gotów zatrudniać nie tylko tradycyjnie przyjeżdżających do Polski migrantów zarobkowych ze Wschodu, ale nawet z bardziej egzotycznych kierunków, jak Indie. Pierwszym wyborem pozostają Polacy, którzy jednak nie garną się za kółko autobusów. W całym sektorze transportu publicznego, a więc i przewoźnik międzymiastowych, według szacunków Związku Miast Polskich sprzed kilku miesięcy brakuje od 50 do 100 tys. pracowników.

Łódź, Poznań...

Problem braku kierowców dotyczy nie tylko Pomorza. Łódzkie MPK, by znaleźć pracowników oferuje nieco więcej niż odpowiednik w Gdańsku. Nowo zatrudniony kierowca może liczyć na 3400 zł netto, ale... nie musi posiadać wymagane od kierowcy autobusu prawa jazdy kategorii D. Jeśli kandydat przejdzie pozostałe etapy rekrutacji, miejskie przedsiębiorstwo "zasponsoruje” kurs. Jego koszt odzyska po w ratach potrącanych z pensji. Za szkolenie kandydatów chcą płacić także Kaliskie Linie Autobusowe.

Z kolei w stolicy Wielkopolski brak pracowników sięga niemal 10 proc. obecnego stanu zatrudnienia. "Na już" MPK potrzebuje 70 pracowników. W Poznaniu, podobnie jak w Gdańsku, MPK jest gotowe ściągać pracowników z całego świata. Sposobem jest także "uelastycznienie" czasu pracy – poznaniacy zgodzili się, by zatrudnienie w MPK traktować jako zajęcie dodatkowe.

Nieco mniejszy problem dotyczy Torunia. Tam brakuje około 30 osób, choć oferuje nieco niższe pensje. Początkujący kierowca na "dzień dobry" kierowca dostanie 2,2 tys. zł na rękę, ale po dodaniu nadgodzin, które stają się normą w tym zawodzie, kwota sięgnie niemal 4,2 tys. zł brutto.

W powiatowych nie jest lepiej

Problemy zgłaszają jednak nie tylko największe miasta. Braki kierowców odczuł także boleśnie MZK w Pabianicach. Choć brak 5 pracowników i perspektywa odejścia kolejnych 5-6 nie brzmi dramatycznie, to po nałożeniu na łączną liczbę zatrudnionych 70 kierowców, problem staje się spory. Stąd w Pabianicach chętni do kierowania autobusem nie muszą wydawać 7 tys. zł z własnej kieszeni na przygotowanie do zawodu. Sfinansuje im to Powiatowy Urząd Pracy – donosi lokalny portal epainfo.pl. W mniejszym mieście początkowa pensja to około 3 tys. zł brutto. Pod koniec ubiegłego roku o groźbie zamykania linii alarmowało MZK z Bielska-Białej.

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(257)
hgfds
3 lata temu
toruń - arriva - na dzień dobry nie zarobisz 2000 na łapke - chyba że narobisz mnóstwo nadgodzin. dzięki :/ piszmy prawdę złomami jeździsz albo siedzisz na tyłku
hgf
4 lata temu
a ja właśnie dostalam w toruniu informację ze mają nadmiar kierowców i nie zostanę zatrudniona. wolą ciąć linie niż zapłacić więcej czy też zatrudnić kolejnych kierowców i kierowniczki. cóż taki bełkot medialny... :/
lek
4 lata temu
widać, że niemalże wszystko dokonuje się w ostatnich kilku latach w Polsce, nie tyko rozbrat z komunizmem okupacyjnym. dekady, kierowcy często jako nie korzystający z życia zapełniali 1,5 etatu a nędza powszechna i brak oswojenia ludzi z zagranicą, konserwowały ten stan. dzisiaj, gdy naturalnie w końcu nastał rynek pracownika, kierowcy, naraz okazuje się, że kolejna podwyżka w roku, to ciągle za mało do normalności. tak do normalności, bo kierowca odpowiada z marszu za każde przewinienie a nie rzadko za cudzą winę, gdzie przy szkodzie cielesnej pasażera pozbawiany jest z marszu nawet prawa jazdy. kto odpowiada np. w sądownictwie jeszcze w zeszłym roku, bo z dużymi oporami obecnie zaczyna działać izba dyscyplinarna dla np. złodziei, malwersantów itp. sędziów . prezesi zajezdni zarabiają po ok. 20 000 zł/mc i mają jeszcze wiceprezesów, a słyszał ktoś kiedy aby odpowiadali kiedyś w realności podobnej do odpowiedzialności kierowcy. zagranicą urzędnicy na zajezdniach zarabiają mniej od kierowców a najważniejsza osoba na zajezdni zarabia co najwyżej do 3 razy więcej od kierowcy .
MeX
4 lata temu
"Dzięki podwyżce, od początku miesiąca jego pensja wyniesie 4824,85 zł miesięcznie brutto, czyli niemal 3500 zł netto. Uwzględniono w niej 10 nadgodzin w każdym miesiącu." Nie można zarobić 3,5tyś bez nadgodzin ?? to jest przyczyna dlaczego brakuje ludzi ! Każdy ma do zapłacenia rachunki itd. A jest to nie wdzięczna praca i wynagrodzenie powinno być wyższe .
Driver D
4 lata temu
Wyzysk, brak związków prowadzi do: Kierowca autobusu w dużej dobrze prosperującej firmie, 3k na rękę minimalny ZUS (tak jest wszędzie), praca 6 dni 2 dni pauzy po 10-12h dziennie płaci za 8, gdzie pracodawca wymaga pojawienia się w pracy 1h przed kursem, po kursach tankowanie mycie sprzątanie w obowiązkach kierowcy co zajmuje okolo 2h za które płacone nie jest i nie wlicza się do czasu naszej pracy. Przychodzę do domu i jestem padnięty, nie mam właściwie czasu na nic, praca spanie jedzenie zakupy, praca, spanie jedzenie, i tak w kółko. Chcąc mieszkać normalnie (nie z rodzicami) wynajmuję malutką kawalerkę po bardzo niskiej cenie 1400zl z rachunkami. Rodziny nie zakładam, bo nie mam na to czasu i nie chcę być niewolnikiem systemu (dzieci, pożyczka, dom, brak czasu dla siebie). Gdybym nie pracował w tak odpowiedzialnym zawodzie jak kierowca kat D to musiał bym mieszkać z rodzicami, bo na wynajęcie czegokolwiek nie było by mnie stać ze wzgl na bardzo niskie płace. Na koniec chciałbym podziękować Państwowej Inspekcji Pracy, Inspekcji Transportu Drogowego, politykom i szeroko rozumianym władzą, za nieudolne kotrole, niewolnicze przepisy, skorumpowanych inspektorów, którzy to biorą w kieszeń i nie wykazują nieprawidłowości, ustawy kominowe i NIEJAWNE ZAROBKI, które to doprowadzają do tego, że "szaraki" pracują za nic wypracowując pieniądze, a menadżerka 8h pracyi kompletnie absurdalnie nie proporcjonalne zarobki do reszty załogi.
...
Następna strona