Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Drogi szwajcar. Emocje mogą wypchnąć franka nad 4 zł

Drogi szwajcar. Emocje mogą wypchnąć franka nad 4 zł

Frank szwajcarski coraz droższy. Wracają problemy tzw. frankowiczów Fot. Mariusz Gaczynski / East News
Frank szwajcarski coraz droższy. Wracają problemy tzw. frankowiczów

Drogi frank szwajcarski jest zmorą kredytobiorców, którzy wzięli w nim kredyty. Szwajcarska waluta od początku roku stale rośnie i ani myśli się zatrzymać. Jeśli euforia zwycięży, inwestorzy wypchną franka nad 4 złote.

To wizja, która może ziścić się w najbliższych miesiącach, a nie tygodniach. Ale jest niemal pewne, że frank sięgnie 4 zł. W momencie pisania tego artykułu za jednego franka trzeba zapłacić 3,82 zł. A od początku roku zdrożał o blisko 30 gr.

Czytaj także: Awantura zamiast debaty. Frankowicze atakowali ZBP

By zrozumieć, dlaczego frank wzrasta, wyjaśnijmy, co wpływa na jego cenę. Jak wszystko na rynku, tak i frank wyceniany jest nie tylko pod względem realnej wartości, ale i emocji inwestorów. Emocje często mają zresztą zasadnicze znaczenie. A obecny strach dotyczący osłabienia strefy euro oraz zaogniania konfliktu na linii USA-Chiny sprawia, że frank drożeje.

Niepokój inwestorów można zaobserwować na globalnym rynku.

- W strefie euro dziej się gorzej, bo jej wzrost nie jest tak dynamiczny, jak przewidywano. Do tego następuje eskalacja konfliktu na linii USA-Chiny. To ma wpływ na siłę franka – mówi Marcin Lipka główny analityk Cinkciarz.pl.

Ekspert podkreśla, że na drożejącego franka ma też wpływ umocnienie się szwajcarskiej gospodarki, tym bardziej, że dzieje się to w momencie osłabienia wzrostu strefy euro.

Trump zaognia sytuację

Jednak jednym z najbardziej wpływowych spekulantów jest prezydent USA Donald Trump. Jeden jego wpis na Twitterze odbija się na giełdowych wskaźnikach. Jak choćby zbicie informacji "Wall Street Journal", że Stany są bliższe powrotu do negocjacji z Chinami dotyczącej wojny handlowej, która wybuchła po nałożeniu ceł na chińskie towary.

Według Trumpa "Wall Street Journal" się myli. - Nie jesteśmy pod presją, by zawrzeć umowę z Chinami. To oni są pod presją, by ją zawrzeć z nami. Nasza gospodarka rośnie, ich się zwija. Niedługo zgarniemy miliardy z ceł i zaczniemy produkcję u siebie - uważa prezydent USA.

To wywołuje strach na rynkach.

- Ten strach jest raczej przesadzony. W najbliższych tygodniach nie powinien wypchnąć franka ponad 4 złote – mówi money.pl Marcin Lipka. Jak dodaje, istotne jest to, co wydarzy się na linii USA-Chiny. I o ile przebicie 4 złotych za franka jest wątpliwe w najbliższych tygodniach, to osiągnięcie tego poziomu jest bardzo realne.

- Gdyby wojna celna między Stanami Zjednoczonymi a Chinami eskalowała, a dla Trumpa to wygodny przeciwnik do konfrontacji, to frank będzie jeszcze rósł. Wsparciem dla wzrostu jest też sytuacja w strefie Euro, która nieco niedomaga. Nie pomagają też populistyczne rządy niektórych europejskich krajów – podkreśla Lipka.

Zobacz też: Tańszy prąd i gaz dzięki innowacjom

 

W Sejmie prace nad ustawą frankową

Wciąż trwają prace nad ustawą wspomagającą frankowiczów. To dość niewygodna ustawa, bo osoby, które brały kredyty w złotówkach, buntują się, że im nikt w spłacie kredytów nie pomaga. Dlatego wsparcie mają dostać jedynie ci, którzy rzeczywiście mogli być wprowadzani w błąd przy zawieraniu umów i nie do końca świadomie zgodzili się na te warunki. Rodziny z dziećmi w słabej kondycji finansowej, rujnowanej przez frankowy kredyt, też mają mieć łatwiej.

Teraz eksperci, w tym ekonomiści, pracują nad poprawkami do ustawy. Efekty mamy poznać w ciągu dwóch-trzech miesięcy, mówi w rozmowie z money.pl szef sejmowej komisji ds. frankowiczów poseł PiS Tadeusz Cymański.

- Tempo prac trochę osłabło, bo trzeba dokonać poprawek. Prawnicy analizują projekt, do końca roku mamy nadzieję, że będzie już gotowy. Nie chcę być zbyt hurraoptymistyczny – mówi Cymański.

Czytaj także: NIK chce karać prezesów banków. Za kredyty frankowe

Poseł podkreśla, że jakkolwiek ustawa będzie wyglądała, nie zadowoli wszystkich. Jednak podkreśla, że będzie to konkretna i realna pomoc.

- Mówimy o dwóch opcjach. Jedna to wspieranie w spłacie. Pomoc przez wykup nieruchomości. Druga sprawa, dużo trudniejsza, która jest też hamulcowym projektu, to kwestia przewalutowania kredytów. I przerzucenie części kosztów na banki, które rzeczywiście wprowadzały w błąd. Jednak to budzi pewne wątpliwości i trwają nad tym prace – podkreśla Cymański.

Obecnie w Sejmie są cztery projekty ustaw dotyczące posiadaczy kredytów hipotecznych w szwajcarskiej walucie. Zajmuje się nimi specjalna podkomisja, którą kieruje właśnie poseł Cymański.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Już 19 września premiera książki pt. Łowcy z kotłowni. Dziki świat finansowych naciągaczy. Książka dostępna jest w przedsprzedaży w księgarniach internetowych

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Ja
2018-09-19 20:38
Obrzygac się można z tego rządu i ich prac ,kto chce dopłat do kredytu ludzie my nie chcemy!! Żadnych dopłat wbijcie sobie to do swoich łbow!!!!!! tylko by banki nas nie okradały .rzad -dokładają do mlodych odsetki im płaca do mieszkan ,na kosciol poterzne dotacje , do dzieci ą Frankowcow oszukani przez banki , słyszę tylko argumenty że inni burza - wstydzę że jestem Polakiem i zyje w zawistnym obludnym kraju,
Beata
2018-09-19 09:16

I przerzucenie części kosztów na banki, które rzeczywiście wprowadzały w błąd. Jednak to budzi pewne wątpliwości i trwają nad tym prace -

Banki wprowadzały w błąd, świadczy o tym m.in. ostatni raport NIK. To co jeszcze budzi wątpliwości?
Marian
2018-09-18 03:02
Widze za zawodowi komentatorzy na uslugach banku ciagle te same argumenty wklejaka od 100 lat. Dajcie se spokoj
Pokaż wszystkie komentarze (41)