Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Elektrownia atomowa w Polsce. Resort zdradza koszty i kluczową datę

Elektrownia atomowa w Polsce. Resort zdradza koszty i kluczową datę

Mateusz Morawiecki i Krzysztof Tchórzewski będą głównymi rozgrywającymi rządowej w grze o polski atom Fot. Tomasz Gzell
Mateusz Morawiecki i Krzysztof Tchórzewski będą głównymi rozgrywającymi rządowej w grze o polski atom

Polski rząd wydaje się być zdecydowany na budowę elektrowni atomowej. Przedstawiciel resortu energii poinformował o planowanych kosztach oraz zdradził termin wyboru jej lokalizacji.

Od dojścia do władzy Prawa i Sprawiedliwości atmosfera wokół pomysłu budowy elektrowni jądrowej zdecydowanie się zmieniła. Była premier Ewa Kopacz pod koniec kampanii wyborczej w 2015 r. zarzucała oponentom, że "mają z tyłu głowy" budowę bloków jądrowych, podczas gdy ona chce stawiać na węgiel. Sama zmiana atmosfery po wprowadzeniu się nowych twarzy do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów nie wystarczyła. Przed kilkoma miesiącami minister energii Krzysztof Tchórzewski otwarcie powiedział, że przez dwa lata rząd nie mógł zdecydować się co robić z energetyką jądrową.

Sprawa przyspieszyła na przełomie 2017 i 2018 r. Wielu ekspertów wskazuje, że m.in. planowane połączenie Orlenu z Lotosem ma pozwolić na sfinansowanie inwestycji. Także szef resortu energii zapewnił, że ostateczna decyzja zapadnie do końca tego roku.

Elektrownia atomowa będzie potrzebna m.in. do zapewnienia zasilania autom elektrycznym:

 

 

W trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego dyrektor departamentu energii jądrowej w Ministerstwie Energii Józef Sobolewski zdradził, ostateczna lokalizacja zostanie wybrana "w wariancie optymistycznym czas decyzji o lokalizacji to może być koniec 2019 r., w pesymistycznym - początek 2020 r.". Rozważane są dwie miejscowości: Lubiatowo-Kopalino i Żarnowiec.

Sobolewski mówił także o kosztach budowy. Mają zamknąć się między 40 a 70 mld zł. Wszystko będzie zależało od tego, czy rząd zdecyduje się na bloki o łącznej mocy 3000 MW czy 4500 MW. Jak dodał, budżet z tytułu inwestycji nic nie straci, choć pierwszy blok powstanie z polskich pieniędzy, ale sam model finansowy nie jest na tyle dopracowany, by go pokazać rynkowi.

- Zamierzamy zacząć, zbudować pierwszy blok z naszych środków. Wtedy do drugiego bloku będziemy mieli długą kolejkę z oferentami, którzy będą chcieli wziąć udział. Być może potrzebujemy mieć więcej niż jedną elektrownię i wtedy będziemy chcieli, żeby inni też partycypowali. Jeśli to będzie korzystniejsze w punktu widzenia państwa, to czemu nie – wyjaśnił.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Czytaj także
Polecane galerie
Jan S
2018-05-18 05:11
Moim zdaniem należy do maksimum wykorzystać energię odnawialną a atomowa to ostatecznośc
bogdan137
2018-05-17 21:51
Niemcy produkują tak dużo "zielonej" energii, że przez większość godzin w roku mają najniższą hurtową cenę energii elektrycznej w Europie i są jej ogromnym eksporterem. Według wstępnych danych AGEB w 2017 roku sprzedali za granicę 54 TWh prądu - najwięcej w historii.
Może tyle komentarza do budowy elektrowni atomowej w Polsce, która zostanie ukończona za 10-15 lat za kredyty spłacane przez wiele, wiele lat.
Wik
2018-05-17 16:56
Tyle tych projektów prorozwojowych, że zastanawiam się czy to czasem nie jest zwykła demagogia.
Pokaż wszystkie komentarze (28)