Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
Mateusz Ratajczak
Mateusz Ratajczak
|

Kiwanie skarbówki trwa w najlepsze. Zagraniczni bukmacherzy nic nie robią sobie z przepisów

29
Podziel się

Jak wykiwać urzędników administracji skarbowej? Wystarczy jedna cyferka. Tak przepisy nad Wisłą omijają nielegalne firmy bukmacherskie. Zmieniają stronę internetową i przekonują Polaków, że wszystko jest zgodne z prawem. Nie jest. A urzędnicy nie mają sposobu, by wygrać tę walkę.

Zagraniczne firmy bukmacherskie znalazły prosty sposób na omijanie polskich przepisów. Ryzykują za to klienci
Zagraniczne firmy bukmacherskie znalazły prosty sposób na omijanie polskich przepisów. Ryzykują za to klienci (Piotr Kamionka/REPORTER; EastNews)
bDUqgowR

Do Polaków w ostatnim czasie wydzwaniają przedstawiciele bukmacherów bez licencji - wynika z informacji money.pl. I przekonują, że gra u nich jest bezpieczna. Nie jest. To na graczach spoczywa ryzyko. Zgodnie z przepisami karze pieniężnej podlega również uczestnik nielegalnych zakładów. A kara może być bolesna - to nawet do 250 tys. zł.

Ministerstwo Finansów od roku walczy z nielegalnymi firmami bukmacherskimi. W tym celu stworzyło rejestr stron zakazanych - tam trafiają adresy internetowe nielegalnych podmiotów. I w teorii gracze z Polski nie powinni się już z nimi łączyć. Dlaczego tylko w teorii?

bDUqgowT

Bo bukmacherzy bez problemu rejestr omijają. Dodają jedną cyferkę do adresu strony internetowej (zamiast np. SuperZakładyBukmacherskie.pl jest SuperZakładyBukmacherskie-2.pl) i działają w najlepsze. I tak w kółko. A urzędnicy taki manewr wyłapują dopiero po czasie. Resort finansów w odpowiedzi na pytania money.pl przyznaje wprost - tak było i niestety będzie dalej. - To jedynie odwleka zablokowanie strony w czasie, ale wiemy doskonale o takich praktykach - mówi jeden z przedstawicieli resortu. I Ministerstwo Finansów nic z tą wiedzą nie robi. Kiwanie polskiej skarbówki na razie się nie zakończy. Uszczelnienie przepisów przyniosłoby ponad pół miliarda złotych do budżetu.

O co chodzi?

Jak ujawniliśmy w money.pl, zagraniczne firmy bukmacherskie uaktywniły w ostatnim czasie promocje dla polskich graczy. Dzwonią, przekonują, namawiają. Jak? A na przykład darmową stówką, taką w ramach bonusu. Warunek? Wystarczy wrócić do gry, a dodatkowe pieniądze na zakłady się szybko znajdą.

Fragment rozmowy konsultantki firmy bukmacherskiej otrzymaliśmy od jednego z czytelników - pana Przemysława - za pośrednictwem formularza dziejesie.wp.pl. Publikowaliśmy rozmowę w materiale pt. "Dziurawy jak ustawa hazardowa. Zagraniczni bukmacherzy wydzwaniają do polskich graczy".

bDUqgowZ

Przemysław: To jest legalne wszystko?

Konsultantka: Tak. Panie Przemysławie, niestety ta sytuacja nie jest do końca jednoznaczna. (...) Większość konkurencji w ogóle wycofała się z rynku polskiego, bo tutaj to dostanie licencji no nie jest, nie jest takie proste. (...) Staramy się o licencję. Na ten moment jej nie mamy, przy czym cały czas działamy. Nie mamy żadnych informacji, żeby działo się coś złego. Po chwili konsultantka bez problemu przyznaje, że dzwoni wprost z Malty.

W ten sposób o polskich klientów walczy m.in. międzynarodowa firma Unibet. To jeden z ważniejszych graczy na światowym rynku zakładów. W ofercie ma też internetowe kasyno, pokera, zdrapki, bingo i automaty do gry. Liczba aktywnych graczy przekracza 1,5 mln.

W rozmowie nie byłoby nic złego, gdyby nie fakt, że Unibet nie ma polskiej licencji. A ta jest niezbędna, by zgodnie z prawem (i wprowadzoną w 2017 roku ustawą hazardową) prowadzić na terenie naszego kraju zakłady wzajemne. W tej chwili na liście legalnych firm działających w sieci jest tylko 10 podmiotów. To: Fortuna, Milenium, Star Typ Sport (STS), Totolotek, E-Toto, forBET, LV Bet, Totalbet, Cherry Online i BEM Operations Limited. Licencje na działanie w punktach stacjonarnych ma z kolei też: Superbet i Traf.

bDUqgoxa

Część zagranicznych firm z Polski się po prostu wycofała. Zrobił tak np. gigant internetowych zakładów bet365. Poza tym zniknęło np. Rivalo, Betano, WilliamHill, 888sport. Exodus bukmacherów liczył kilkadziesiąt podmiotów. Niektórzy jednak działają dalej. I nic sobie z przepisów nie robią. Unibet w rozmowach z klientami wspomina, że stara się o licencję.

- Firma Unibet i Kindred Group (czyli właściciel bukmachera - red.) nie posiadają zezwolenia na przyjmowanie zakładów wzajemnych przez internet i nie znajduje się na liście takich podmiotów publikowanej na stronie MF - informuje money.pl Ministerstwo Finansów. To odpowiedź na nasz pierwszy materiał i szereg pytań, które wysłaliśmy do resortu.

- Należy wskazać, że firma Unibet nie złożyła wniosku o udzielenie zezwolenia na przyjmowanie zakładów wzajemnych przez sieć internet. W roku 2017 z wnioskiem takim zwrócił się natomiast podmiot zagraniczny, zależny od Kindred Group. Powyższy wniosek został pozostawiony bez rozpatrzenia z powodu braków formalnych - dodaje resort. I potwierdza, że staranie się o licencje i tak nie uprawnia nikogo do prowadzenia legalnych zakładów w Polsce.

bDUqgoxb

Podobnie zresztą resort ocenia działalność reklamową Unibet na terenie kraju. Nie ma licencji, nie może się reklamować. I co w związku z tym? Niewiele. Resort zachęca do wysyłania do organów skarbowych zgłoszeń o naruszeniu takich przepisów. Wtedy urzędnicy zadziałają szybciej.

"Na bieżąco", czyli "za jakiś czas"

Krajowa Administracja Skarbowa monitoruje internet i wyłapuje naruszenia przepisów. W efekcie do rejestru nielegalnych domen trafiło już 3,5 tys. stron. Ministerstwo Finansów zapewnia, że skarbówka robi to na bieżąco. Wystarczy jednak spojrzeć w rejestr i spróbować połączyć się z nielegalnymi bukmacherami, by wiedzieć, że "bieżąco" znaczy "po jakimś czasie". Z wchodzeniem na strony nielegalnych firm nie ma najmniejszego problemu. Dlaczego? Bo wystarczy zmienić nazwę strony, by działać dalej. Zanim urzędnicy ją znajdą i zablokują, można zmienić stronę kolejny raz. I widać to w rejestrze. Większość bukmacherów już teraz ma dodatkową cyferkę przy adresie i kilkadziesiąt zablokowanych stron. A i tak działają w Polsce.

bDUqgoxc

Unibet nie komentuje sprawy i informacji o własnej licencji. Na pytania money.pl firma nie odpowiedziała. Zastrzegła jedynie, że czeka na rozstrzygnięcia międzynarodowych sądów. W ten sposób odpowiedziała na polskie przepisy i sama chce z nimi walczyć.

Ale to niejedyna firma, która w ostatnim czasie stara się o rodzimych graczy. E-maile z propozycjami współpracy dostali też ci, którzy mieli konta w serwisie bet-at-home. Tu z kolei oferta dotyczy byłych współpracowników - tych, którzy pomagali przyciągnąć klientów. Z informacji money.pl wynika, że mieli otrzymać darmowe kody dla potencjalnych klientów.

"Uwaga! Strona internetowa, z którą podjęto próbę połączenia, jest wykorzystywana do nielegalnego oferowania gier hazardowych" (pisownia oryg.) - tak wygląda początek komunikatu, który wyświetla się na niezarejestrowanych w naszym kraju serwisach hazardowych.

Wspomniany Unibet jest w rejestrze na 38 pozycjach. Część adresów jest z Polski, część ma zagraniczne końcówki. Jedna z nich to Unibet-2. W tej chwili gracze bez problemu korzystają z usług serwisu za pośrednictwem strony Unibet-3. Inny przykład? Polscy gracze z serwisem Betsson łączą się przez adres Betsson-8. Na liście jest też bet-at-home. I również w adresie dodaje cyferki. W niektórych już nawet trzy.

- Sytuacja jest wysoce niebezpieczna, gdyż nieświadomi klienci są jawnie wprowadzani w błąd. Kontaktuje się z nimi polska obsługa klienta, która korzysta z polskiego prefixu, co uwiarygadnia, że działa na terytorium Polski legalnie. Ponadto pracownik dodatkowo wyjaśnia potencjalnemu klientowi, że w zakresie korzystania z usług firmy Unibet nic się nie zmieniło. De facto jest wprost zachęcany do łamania polskiego prawa. Tymczasem w rzeczywistości graczowi grozi odpowiedzialność karnoskarbowa, a co za tym idzie - wysokie kary - tak sytuację oceniał w rozmowie z money.pl Łukasz Borkowski ze stowarzyszenia Graj Legalnie.

Rynek wart walki

- Szara strefa w zakładach bukmacherskich nadal jest bardzo duża i sięga 60 proc. wartości całego rynku. Oznacza to, że polski budżet stracił tylko w zeszłym roku niemal 600 mln złotych z tytułu podatku od gier - tłumaczył Borkowski. I żalił się, że czas reakcji urzędników jest po prostu zbyt długi. Bardzo często zgłoszenia o nielegalnych podmiotach wysyłają legalni przedstawiciele branży. I wcale się z tym nie kryją. Dla nich to biznesowa konieczność. Szacuje się, że polski rynek e-bukmacherski wart jest ok. 5-6 mld zł.

3,3 mld zł - tyle wyniosły w 2017 r. obroty bukmacherów legalnie działających w Polsce. Rok wcześniej było to "zaledwie" 1,7 mld. To efekt zmian w przepisach, Skarb Państwa wzbogacił się o 396 mln zł. Z szacunków "Graj Legalnie" wynika, że całkowita likwidacja tych "nielegalnych" bukmacherów przyniosłaby dodatkowe 594 mln zł. Więcej jest jeszcze do zgarnięcia, niż udało się uszczelnić.

Kolejną gorzką do przełknięcia w Ministerstwie Finansów pigułką jest fakt, że zagraniczni operatorzy nie postanowili rejestrować swojej działalności w Polsce, na co liczyli urzędnicy ze Świętokrzyskiej. Z klasycznych bukmacherskich rajów podatkowych - takich jak Malta i Cypr - zarejestrowała się w Polsce tylko jedna firma. Do wchodzenia na nasze podwórko nie zachęca stawka podatku. W Austrii ten podatek to 2 proc., w Irlandii 1 proc., na Słowacji 5,5 proc., a w Niemczech 5 proc. U nas 12 proc.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

bDUqgoxu
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(29)
Daniel
3 lata temu
Szanowni ministrowie!!!! Musicie wiedzieć że zamożności państwa nie stanowi zamożna władza i jego urzędy , tylko zamożność ludzi pracy a z tym jest nie dobrze!!!!! Rząd swoimi działaniami zmusza ludzi do kombinowania żeby nie dać się złupić!!!!!
Jarek
3 lata temu
Spokojnie, jak już Polska wyjdzie z Unii to przetnie się te wszystkie internetowe kable, które nas łączą ze światem i będzie spokój z bukmacherami. I całą resztą też.
thomas
3 lata temu
zamiast stworzyć przyjazne przepisy, które sprawiłyby że zagraniczna bukmacherka u nas mogłaby legalnie działać, lepiej karać, karać i jeszcze raz karać - jakież to typowo polskie... No ale mentalności chłopa odciągniętego od pługa, ubranego w garnitur, z któremu nie wiedzieć czemu ktoś zrobił polityka, nie dopuszcza do tępego umysłu, że lepiej jeść malutką łyżeczką i w długiej perspektywie mieć miliardy niż od strzała nażreć się chochlą po czym nie mieć niczego. Ten kraj i zwykłych szaraków ratuje chyba tylko kolejny rozbiór i normalny właściciel, bo do rządzenia ta trzoda baranów z Wiejskiej bez wątpienia się nie nadaje, co widać od lat.
bDUqgoxv
gracz
3 lata temu
każda złotówka którego nie dostanie na rozwalenie banda tępych polityków i ich urzędniczych klakierów jest złotówką zaoszczędzoną. Brawo zagraniczna bukmacherka!
lokalna emigr...
3 lata temu
jako osoba grająca od lat u bukmacherów powiem tylko tyle - temu styropianowemu państewku pokazuję środkowy paluszek :) Weźcie się politycy i urzędasy do uczciwej roboty to wtedy będziecie mieli kasę na swoje herbatki, kawki i możliwość nieustannego pierdzenia w stołek w godzinach pracy. Ja jeżeli mam tylko możliwość robię wszystko by ten anty-obywatelski kraj, dostawał z mojej kieszeni jak najmniej. Błogosławieństwem jest dla mnie mieszkanie blisko granicy - chwila spacerku i można legalnie obstawiać i dać zarabiać krajom, które nie tylko biorą ale również i dają a wy tępe urzędasy + barany z Wiejskiej macie null, zero i tak było, jest i będzie póki żyję.
...
Następna strona