Notowania

forex
11-06-2018 (06:39)

Rynek forex od sierpnia czeka rewolucja. Kończy się eldorado spekulantów

Największa zmiana będzie dotyczyła tzw. dźwigni finansowej, która umożliwia obracanie wielokrotnie większymi kwotami niż są zgromadzone na rachunku inwestora.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Marek Konrad/REPORTER)
Branża maklerska z niezadowoleniem przyjęła najnowsze zmiany.

Będzie trudniej zarabiać na walutach i obstawianiu kursów indeksów giełdowych. Za niecałe dwa miesiące wejdą w życie restrykcyjne regulacje rynku forex. Branża maklerska ostrzega: sytuację mogą wykorzystać nielegalne firmy spoza UE, mamiące klientów wizjami wielkich zysków.

Kończy się eldorado dla spekulantów foreksowych. Znana jest już data wejścia w życie restrykcyjnych przepisów ograniczających możliwości ryzykownego inwestowania na rynkach finansowych. Wejdą w życie 1 sierpnia. Na początek na 3-miesięczny okres próbny, ale eksperci raczej nie mają złudzeń - jest mało prawdopodobne, by ESMA (europejski nadzorca, który wprowadza zmiany) wycofała się ze swoich decyzji.

Co się zmieni? Przede wszystkim regulacje dotyczące tzw. dźwigni finansowej, która umożliwia obracanie wielokrotnie większymi kwotami niż są zgromadzone na rachunku maklerskim. Dotychczas mając 1 tys. zł na koncie foreksowym, można było kupować waluty nawet za 100 tys. zł (dźwignia 1:100). Przy nawet małych kwotach można było zarabiać duże pieniądze, ale też i tracić. Czasami w krótkim czasie nawet wszystkie zaangażowane środki.

Właśnie na duże ryzyko powołuje się ESMA, która zdecydowała o zmniejszeniu maksymalnej dźwigni finansowej z 1:100 do 1:30 w przypadku najważniejszych na świecie walut (m.in. euro, dolar, jen i frank). W odniesieniu do obstawiania wzrostów i spadków wartości mniej popularnych walut (w tym złotego), a także np. indeksów giełdowych i surowców dźwignia spadła jeszcze bardziej - do poziomu 1:20.

Pozytywnie zmiany ocenia Komisja Nadzoru Finansowego, która wraz z Ministerstwem Finansów pracuje nad własnymi regulacjami. Zmierzają również do zmniejszenia dźwigni, by ograniczyć ryzyko, szczególnie w przypadku mniej doświadczonych osób, które są mamione wizjami zysków liczą na szybki i prosty zysk.

Przypomnijmy, że około 75 proc. graczy foreksowych traci pieniądze. Tylko w pierwszym półroczu 2017 roku z ich kont wyparowało łącznie prawie 330 mln zł. Ci, którym udało się zarobić, w tym samym czasie byli na plusie niecałe 125 mln zł.

Ile Polacy tracą na rynku forex?

Branża narzeka. Rynek traci atrakcyjność

Co zmiana dźwigni oznacza w praktyce? - Od 1 sierpnia inwestorzy będą musieli dysponować dużo większymi pieniędzmi na koncie, żeby obracać tymi samymi kwotami co teraz. W przypadku par walutowych, w których jest złoty, mowa o konieczności podniesienia wartości depozytu aż pięciokrotnie - podkreśla Marek Wołos, ekspert Izby Domów Maklerskich.

Wskazuje, że dotychczas wystarczyło kilka tysięcy złotych, żeby zainwestować i móc liczyć na duży zysk z inwestycji. Teraz taka kwota będzie niewystarczająca.

- Dla doświadczonych inwestorów rynek straci swoją atrakcyjność. Można oczekiwać, co pokazują przykłady z innych rynków, że zachęci to wiele osób do zainteresowania się znacznie bardziej ryzykownym rynkiem kryptowalut lub wypchnie klientów do firm foreksowych, które nie działają na terenie UE i nie są objęte żadnym nadzorem. Wprowadzenie interwencji może mieć więc skutek odwrotny do założonego - sugeruje Marek Wołos.

Izba Domów Maklerskich zwraca uwagę, że nie rzadko są to nielegalnie działające podmioty, funkcjonujące na zasadzie piramidy finansowej. Wskazuje, że można spodziewać się w najbliższym czasie wysypu reklam takich podmiotów, zapewniających szybki i łatwy zysk, jak miało to miejsce przy okazji wprowadzania restrykcyjnych przepisów np. w Belgii czy Turcji.

Belgijski regulator po swojej reformie wciągnął na listę ostrzeżeń blisko 100 nielegalnie działających firm. Były to podmioty zarejestrowane w północnej Afryce, na Dominikanie, czy innych egzotycznych wyspach.

- W przypadku powierzenia swoich środków takiej firmie, możemy nie mieć możliwości ich odzyskania. Poszkodowani klienci w takiej sytuacji nie mogą dochodzić swoich roszczeń w Polsce. KNF i podobne instytucje są tu bezsilne. Mogą jedynie wciągnąć takiego brokera na listę ostrzeżeń, co nie zawsze zapobiega naciąganiu kolejnych nieświadomych klientów - podkreśla Marek Wołos.

Ekspert IDM nie kryje, że zmiany dotkną też domy maklerskie. Jedną z konsekwencji może być spadek obrotów brokerów, m.in. przez zmniejszenie konkurencyjności rynku forex.

Przedstawiciele domów maklerskich nie chcą tego powiedzieć wprost, ale żeby podtrzymać wyniki finansowe mogą być zmuszone łączyć się lub zmienią na gorsze warunki dla klientów.

Na razie zmiany będą obowiązywać przez 3 miesiące. Co dalej? - Jeśli nowe zasady miałyby obowiązywać przez dłuższy czas, to taka decyzja zdecydowanie musiałaby zostać poprzedzona wnikliwą analizą argumentów branży maklerskiej i samych inwestorów. Wyjątkowo pospieszny proces konsultacji przeprowadzony przez ESMA na początku tego roku sugeruje, że nie wszystkie z kilkunastu tysięcy ankiet przesłanych w tym procesie zyskało należytą uwagę. To na pewno nie buduje zaufania - podkreśla ekspert IDM.

Nie samą dźwignią żyje inwestor

Największe kontrowersje budzi kwestia depozytu i związana z nim dźwignia finansowa. Jest jednak więcej zmian. Co ważne, z wieloma z nich zgadza się szeroko rozumiana branża maklerska oraz sami inwestorzy.

Na plus można zaliczyć regulacje, które uniemożliwiają stratę większej kwoty niż pieniądze zgromadzone na rachunku maklerskim. W money.pl opisywaliśmy już historie ludzi, którzy na początku 2015 roku, gdy doszło do "trzęsienia ziemi" na franku szwajcarskim, w trzy minuty stracili oszczędności i musieli później walczyć w sądzie o skasowanie długów, jakie powstały w związku z debetami.

ESMA ujednoliciła też formę ostrzeżeń kierowanych przez brokerów do klientów. Musi się w nich znaleźć informacja o ryzyku, potencjalnych stratach itp. Jeśli po 1 sierpnia jakaś firma będzie tylko jednym, krótkim zdaniem komunikować o ryzyku inwestycyjnym, będzie to oznaczać, że nie podlega europejskiemu nadzorowi. W związku z tym może to być oszustwo.

Nowe regulacje zakazują stosowania tzw. zachęt z góry. Firmy inwestycyjne nie będą mogły już kusić klientów darmowym tabletem czy innymi bonusami za otwarcie rachunku itp.

Zupełnie zakazane zostały opcje binarne. Szczególnie upodobały je sobie zagraniczne podmioty z egzotycznych krajów. To na ogół do nich zachęcają reklamy, w których dowiadujemy się, że zwykły pan Janusz siedzi w domu i w trzy godziny zarabia 5 tys. dolarów, stosując specjalną metodę. Ta metoda to tak naprawdę rodzaj zakładu, którego nie można nazwać inwestycją.

Wśród narzekań maklerów sporo dotyczy szybkiego tempa wprowadzania zmian.

- Ciągle jest wiele znaków zapytań odnośnie formalnych procedur i stosowania nowych przepisów w praktyce. Brokerzy mają bardzo mało czasu na dostosowanie się do nowych regulacji. Po to, aby dobrze przygotować i przetestować systemy pod kątem nowych procedur należałoby wprowadzić przynajmniej półroczne vacatio legis. Okres wakacyjny też jest dosyć niefortunnym terminem na takie zmiany. Domy maklerskie będą starały się dotrzeć z informacją o nadchodzących zmianach do każdego klienta, jednak możemy spodziewać się niepewności na rynku - podsumowuje Marek Wołos z Izby Domów Maklerskich.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: forex, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
Źródło:
WP Money
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
11-06-2018

MikeBędziemy spekulować/handlować za granicą. Mniej podatku w Polsce i tyle.

11-06-2018

YuZakazać gry w( L ooo) cała Polska gra jedna osoba wygrywa tam 99.9 osob traci wszędzie natarczywe reklamy a co jeśli to ty wygrasz forex to przy tym … Czytaj całość

11-06-2018

m-53[QUOTE] Tylko w pierwszym półroczu 2017 roku z ich kont wyparowało łącznie prawie 330 mln zł. Ci, którym udało się zarobić, w tym samym czasie byli na … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (6)

Wybrane dla Ciebie