Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
"Zwykli ciułacze" kontra gigantyczne banki. Obligatariusze GetBack proszą bankowców o pomoc

"Zwykli ciułacze" kontra gigantyczne banki. Obligatariusze GetBack proszą bankowców o pomoc

Pierwsze informacje o poważnych problemach spółki GetBac zaczęły pojawiać się w mediach na początku marca Fot. Arkadiusz Ziołek/East News
Pierwsze informacje o poważnych problemach spółki GetBac zaczęły pojawiać się w mediach na początku marca
7 prezesów największych banków w Polsce właśnie otrzymało list od poszkodowanych obligatariuszy GetBack. Proszą o jedno - by banki wzięły na siebie część strat. - Czy naprawdę uważacie, że układ, w którym to wyłącznie my, obligatariusze indywidualni, ponosimy cały koszt (...) będzie sprawiedliwy? - piszą. W money.pl publikujemy korespondencję poszkodowanych z bankami jako pierwsi.

Toksyczne obligacje za oszczędności życia. "W zdecydowanej większości nie są to doświadczeni inwestorzy, lecz zwykli ciułacze". Tak sami opisują się obligatariusze, którzy stracili na problemach firmy GetBack.

Właśnie napisali list do prezesów największych banków w Polsce. Dokument ma dotrzeć do tych, którzy problemami GetBack mogą się nie martwić. Na liście są m.in. prezes zarządu Getin Noble Bank Artur Klimczak, prezes mBanku Cezary Stypułkowski, prezes BGŻ BNP Paribas Przemysław Gdański czy prezes Idea Bank Tomasz Bury. Dokument ma też dotrzeć do Haitong Banku.

"My nie chcemy i nie godzimy się na taki układ, w którym obligatariusze otrzymują w ratach przez 8 lat tylko 30 proc., podczas gdy Wy dostajecie wszystko". To fragment listu otwartego, który publikujemy w money.pl jako pierwsi.

Fragment listu otwartego obligatariuszy GetBack do prezesów banków

Zobacz także: Ustalenia Money.pl: Na GetBack stracą inwestorzy amatorzy. Banki są kute na cztery nogi

Kto otrzyma pieniądze?

Kluczem do zrozumienia prośby obligatariuszy są wierzytelności zabezpieczone, które posiadają wspomniane banki. W tej chwili ta część zobowiązań GetBack to blisko 700 mln zł. Co istotne - banki są w stanie odzyskać 100 proc. tej kwoty. Mają na dodatek pierwszeństwo. Na taki komfort nie mogą liczyć ci, którzy kupowali obligacje firmy windykacyjnej. Oni z pewnością stracą.

Obligatariusze, którzy wyłożyli ponad 2 mld zł, mogą w tej chwili liczyć na odzyskanie tylko niewielkiej części z wpłaconych pieniędzy. Oni musza brać udział w rozmowach układowych. Gdyby banki zdecydowały się ściągnąć zabezpieczenia na majątku GetBack, to do podziału byłoby więcej pieniędzy. Jest jednak "ale" - banki decydując się na taki krok, same pozbawiłyby się części środków.

Taki pomysł przedstawili nie tak dawno zarządzający GetBack, w ostatnich dniach Komisja Nadzoru Finansowego zorganizowała w tej sprawie spotkanie środowiska bankowego.

"Zwracamy się do was, zarządzających instytucjami finansowymi, które posiadają zabezpieczenie na majątku GetBack, z prośbą i apelem o dobrowolne przystąpienie do układu na warunkach takich jak obligatariusze niezabezpieczeni” - piszą obligatariusze w liście.

Fragment listu otwartego obligatariuszy GetBack do prezesów banków

Dlaczego banki miałyby to zrobić? "(...) w imię szeroko rozumianego interesu całego rynku finansowego, w imię solidarności i wrażliwości społecznej, a w niektórych przypadkach w imię zwykłego poczucia przyzwoitości".

Banki się uratują, obligatariusze nie

"Sytuacja w jakiej znalazła się spółka oraz olbrzymia strata i towarzysząca jej dziura płynnościowa wykazana w ostatnim sprawozdaniu finansowym GetBack w relatywnie niewielkim stopniu zostały spowodowane poprzez przestępcze wyprowadzenie majątku ze spółki. Zdecydowana większość tej kwoty (a chodzi o setki milionów złotych) jest rezultatem „wytransferowania” przez uprzedni zarząd GetBack środków finansowych do różnych instytucji systemu finansowego. Mechanizm ten był w większości przypadków zgodny z przepisami prawa, ale z jawnym naruszeniem zasad rachunku ekonomicznego, czy też uczciwości kupieckiej" - piszą obligatariusze.

Zobacz także: Tak rosło zadłużenie GetBack - pół miliarda w miesiąc

"Transfer środków wpłaconych uprzednio przez obligatariuszy nastąpił zarówno, jak już obecnie powszechnie wiadomo, poprzez zapłatę wygórowanych, nierynkowych kwot za nabywane przez Spółkę pakiety wierzytelności, jak i sowite opłaty i prowizje, związane między innymi z dystrybucją obligacji. W efekcie wiele instytucji finansowych w rzeczywistości w sposób istotny wzbogaciło się na działalności spółki GetBack kosztem tych, którzy tak naprawdę spółkę finansowali, czyli obligatariuszy".

Obligatariusze dokładnie policzyli, czy banki stać na takie rozwiązanie. "Przystąpienie do układu przez zabezpieczonych wierzycieli spowoduje (...) określone, jednorazowe zmniejszenie ich zysków netto. Należy jednak podkreślić, iż będzie to miało miejsce w czasie, gdy zyski sektora finansowego (zwłaszcza banków) są najwyższe od ćwierćwiecza. Zysk netto sektora bankowego w okresie styczeń-czerwiec wyniósł 7,84 mld zł".

Jak czytamy w liście, jednostkowe straty wierzycieli zabezpieczonych związane z przystąpieniem do układu mogą być "stosunkowo nieznaczną pozycją w ich bilansach".

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
asdasd
2018-09-25 14:26
prawdziwa twarz zagranicznych korpo i banków w Polsace
andrzej
2018-09-24 22:53
mam w życi ile stracili kupując obligacje.mam 42 lata pracy i nigdy mnie nie było stać na kupno obligacji. więc skąd brali na to kasę.w cale ich mi nie żal.
bankbank
2018-09-24 22:29
Przez 8 lat stracę tyle samo na koncie oszczędnościowym (?) dzięki oprocentowaniu znacznie poniżej inflacji ...
Pokaż wszystkie komentarze (31)