Notowania

reforma emerytalna
04.12.2009 06:30

Gomułka: Rezerwa demograficzna nie uratuje finansów ZUS

Podziel się
Dodaj komentarz

Money.pl: Tylko w latach 2009-2012 w kasie ZUS zabraknie prawie 160 mld zł. Jest się czego bać?

*Prof. Stanisław Gomułka, ekonomista, były wiceminister finansów: *Sytuacja nie jest nowa. Już od kilku lat potrzeby ZUS-u przekraczają przecież jego dochody. A to sprawia, że budżet państwa musi do niego dopłacać.

Natomiast niepokojące jest to, że ten wzrost zapotrzebowania na środki w ZUS dalej będzie rósł. Bo z jednej strony liczba płacących składki będzie maleć, jednocześnie płace mogą spadać, a liczba emerytów wręcz odwrotnie - będzie rosła.

W takim razie ZUS zbankrutuje?

ZUS nie może zbankrutować, chyba że zbankrutuje całe państwo. To instytucja parabudżetowa, która nie istnieje jako niezależna instytucja finansowa. To nie przedsiębiorstwo, a biurokracja stworzona po to, by realizować określone cele państwa.

Ale może czas zacząć wreszcie traktować ZUS jak firmę i przynajmniej spróbować ograniczyć koszty działalności?

Oczywiście koszty funkcjonowania ZUS są duże, ale proszę pamiętać o gigantycznej skali operacji tam prowadzonych. Tu chodzi o instytucję, która prowadzi podstawową dla państwa działalność w zakresie świadczeń społecznych. Oczywiście opinie są różne, ale moim zdaniem koszty działalności w relacji chociażby do sumy wypłacanych świadczeń nie są aż tak duże.

Dziura w ZUS-ie to zagrożenie dla emerytur? Mogą pojawić się opóźnienia lub brak wypłat?

Na razie nie sądzę, żeby bezpieczeństwo wypłat świadczeń było zagrożone. Problemy pojawią się wtedy, gdy dojdzie do kryzysu finansów publicznych. Gdy wiarygodność Polski na rynkach międzynarodowych spadnie i pociągnie za sobą wzrost kosztów obsługi naszego długu.

Czyli, gdy zacznie się u nas realizować scenariusz węgierski.

Tak. Albo w ostrzejszej formie - scenariusz argentyński. Wówczas rząd będzie zmuszony do radykalnych działań, jak chociażby zamrożenie wypłat emerytur.

Na razie rząd dobiera się do Funduszu Rezerwy Demograficznej. Podoba się Panu ten pomysł?

Fundusz powstał po to, by ratować emerytury, gdy pojawią się kłopoty. Zakładano jednak, że pieniądze będą potrzebne za kilkanaście lat, a nie teraz. Mieliśmy zbudować porządny bezpiecznik, ale minister finansów argumentuje, że sytuacja już teraz jest trudna i nie ma co czekać. Skoro nie potrafimy ograniczyć deficytu finansów publicznych, to widać nie ma wyboru.

Choć to kropla w morzu potrzeb.

Tak. Przecież ten fundusz ma zaledwie kilka miliardów złotych. To maleńki kroczek, który choć trochę ma zmniejszyć skalę problemu.

A inne kroczki. Emerytury mundurowe, KRUS, składki rentowe. Który z tych pomysłów wzbudza Pana największe obawy?

Czemu od razu obawy? Gdyby rząd zabrał się za KRUS, to nawet skromna reforma dałaby 2-3 miliardy złotych rocznie. Porządna reforma mogłaby dać nawet 10 miliardów złotych rocznie. To oznaczałoby poważną poprawę w finansach publicznych.

Nie mówi Pan o tym z przekonaniem, że się uda. Zresztą już wcześniej mówił Pan, że premier Tusk od początku nie chciał reform. Nie ma się więc co łudzić?

Akurat jeżeli chodzi o KRUS, to Tusk byłby skłonny go reformować. Ale ma takiego a nie innego koalicjanta i wiadomo, że tego nie ruszy.

Podobnie będzie z innymi zapowiadanymi zmianami?

Na przykład wiek emerytalny trzeba podnosić szybciej, ale taka decyzja byłaby zbyt kosztowna politycznie. Z kolei inne zmiany i tak przyniosą pozytywne skutki dopiero za kilkanaście lat.

Ale pieniądze są potrzebne już teraz.

Cóż. Nie wierzę, że rząd podejmie radykalne kroki, więc póki co sytuacja będzie się tylko pogarszać.

*ZOBACZ TAKŻE: Góra: OFE ma inwestować, nie ratować finanse.Może więc zabrać pieniądze OFE i przekazać do ZUS-u?*

Pomijając samą dyskusyjność tego pomysłu, to i tak by to nic nie zmieniło. Taka zmiana przyspieszyłaby tylko narastanie ukrytego długu. Bo przecież wzrost wielkości środków na wirtualnych kontach, to wzrost zobowiązań. To zamiana długu otwartego na ukryty. To biurokratyczna metoda, by ukryć skalę problemu.

Kreatywna księgowość.

Dokładnie. Nic nie zmienia, ale lepiej wygląda.

Raporty Money.pl
*Za dziurę w budżecie zapłacimy miliardy odsetek * Każdy miliard złotych deficytu w państwowej kasie kosztuje podatników ponad 260 milionów złotych. Cała dziura w budżecie na 2009 rok będzie kosztować 7,1 miliarda złotych. Spłacimy ją dopiero w 2029 roku.
*Rząd załata dziurę w ZUS pieniędzmi z drugiego filaru? * Odkładanie w ZUS wciąż opłaca się bardziej, niż w najlepszym funduszu emerytalnym - wynika z analizy Money.pl. Jolanta Fedak, szefowa resortu pracy chce zabrać OFE część składek i zostawić pieniądze na koncie państwowego ubezpieczyciela.
*Dziura w ZUS rośnie. Coraz trudniej będzie ją zasypać * W najbliższych latach niedobór w kasie ZUS sięgnie 70 mld zł. Mimo rosnących wpływów z naszych składek. Tylko w tym roku budżetowe dopłaty do ZUS i KRUS sięgną 80 miliardów złotych.
*Gdzie można przeżyć za polską emeryturę? * Jeszcze długo polskich emerytów nie będzie stać na spędzenie jesieni życia w ciepłych krajach Europy. Money.pl sprawdził, gdzie można przeżyć za polską emeryturę.
Tagi: reforma emerytalna, gomułka, wiadomości, wywiad
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz