Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Andrzej Zwoliński
|

Gronicki: Kryzys potrwa, niestety nie potrafimy go wykorzystać

0
Podziel się:
Gronicki: Kryzys potrwa, niestety nie potrafimy go wykorzystać

Money.pl: Dokładnie rok temu upadł bank Lehman Brothers. To bankructwo przedstawia się jako początek kryzysu. Nie jest jednak tak, że tak naprawdę załamanie nastąpiło dużo wcześniej, a upadek amerykańskiego giganta, tylko poruszył lawinę, która i tak by spadła?

Mirosław Gronicki ekonomista, minister finansów w rządzie Marka Belki**: **Gdyby nawet oszczędzono Lehmana i nie pozwolono mu upaść ta sytuacja potrwała by dłużej, ale kryzys i tak by nadszedł, a efekty byłyby podobne. Sytuacja kryzysowa zaczęła się dużo wcześniej, w momencie załamania rynku kredytów hipotecznych w Stanach Zjednoczonych.

Załamanie tego rynku też miało swoją przyczynę. Nie musielibyśmy więc cofnąć się jeszcze bardziej?

Oczywiście, że można tutaj wskazywać na złą politykę fiskalną czy pieniężną poszczególnych państw, ale to właśnie załamanie rynku _ subprimów _, stało się zapalnikiem, który spowodował wybuch kryzysu. W pewnym momencie podstawowym problemem stało się tworzenie w systemie bankowym dwóch rodzajów bilansów. Jeden to bilans rzeczywisty, który był kontrolowany regulacjami prawnymi i drugi: operacje pozabilansowe, które nie były ujmowane w zestawieniach finansowych. Mowa tu o wszelkiego rodzaju opcjach czy toksycznych aktywach. Jeżeli te ostatnie były krotnością tego co było ujmowane w bilansie to zyskujemy obraz sytuacji w minionych latach.

Charakterystyczne jest to, że kryzys dotknął najmocniej właśnie kraje z najbardziej zaawansowanymi systemami finansowymi, a zaledwie spowodował spowolnienie w takich krajach jak Chiny czy Indie. Niestety w tych pierwszych krajach, mimo zaawansowania ekonomicznego niedostatecznie rozwinięta została kontrola finansowa.

Problem narastał, ale przyszedł czas kiedy trzeba było znaleźć pokrycie na operacje pozabilansowe. Można było je znaleźć tylko w tej części regulowanej i kontrolowanej. Niestety tego pokrycia nie było.

Państwa zaczęły prześcigać się w tworzeniu pakietów ratunkowych. Te pakiety, rzeczywiście są w stanie uratować gospodarki czy jedynie łagodzą kryzys tylko na pewien czas ?

Na początku kryzysu zadano sobie pytanie: Czy idziemy na rozwiązania strukturalne, tak jak to było w latach 1929-33 w ubiegłym wieku, czyli na bardzo ostry kryzys gospodarczy? Czy też ten kryzys bardziej rozmyć i rozciągnąć w czasie, a i tak w przyszłości podatnicy zapłacą za jego skutki? Zdecydowano się na drugie wyjście i moim zdaniem zrobiono dobrze. Tak naprawdę pakiety antykryzysowe pozwoliły kupić czas w którym można by dokonać zmian strukturalnych. Zreformować cały system. Te pakiety nie mogą jednak być ponawiane w nieskończoność, czasu jest niewiele, a jak zostanie wykorzystany to już sprawa polityków.

Poza deklaracjami czołowych światowych polityków czy przedstawicieli międzynarodowych instytucji finansowych realnych działań i reform * w tym zakresie *nie widać.

Przez pewien czas instytucje finansowe będą zachowywać się bardzo ostrożnie. Istnieje przecież cały sektor prywatny, który poniósł straty i sparzył się na kryzysie. Przez kilka lat może być spokój, jeżeli jednak wnioski nie zostaną wyciągnięte i nie zostaną wprowadzone konkretne regulacje te kryzysy będą się powtarzać. Historia pokazuje, że z każdego kryzysu wyciągano wnioski, zmieniano struktury i już nic nie było takie jak wcześniej.

Co najszybciej powinno być zrobione?

Przede wszystkim w przypadku instytucji finansowych, powinno się odejść, porzucić operacje pozabilansowe. Jeżeli bank ma być transparentny to niech będzie od początku do końca. To jest oczywiście kwestia zmiana systemu sprawozdawczości. Te zmiany należy przeprowadzić, jeżeli chcemy mieć tzw. adekwatność kapitałową i w przyszłości po raz kolejny nie ratować banków pompując w nie pieniądze podatników.

Można powiedzieć, że najgorsze już za nami?

Jeżeli deficyt finansów publicznych, oficjalnie prognozowany na przyszły rok sięgnie 7 ZOBACZ TAKŻE: Po czym poznamy, że kryzys już się skończył?
proc. PKB, to na to by uspokoić sytuację z deficytem musielibyśmy bardzo szybko zejść do zera. To jest bardzo mało prawdopodobne. Także jeżeli chodzi o wzrost gospodarczy w Polsce jak i w krajach najbliższych trudno się spodziewać powrotu do wzrostów z lat 2004-2007. To z kolei oznacza niskie dochodu do budżetu. W tej sytuacji tym bardziej ciężko będzie zbić deficyt. Ratunkiem jest zmiana całej struktury wydatków państwa, zmiany sposobu myślenia o nich. W perspektywie najbliższych dwóch trzech lat nie widzę jednak szans by w tej mierze coś zmieniono.

Tak więc przesypiamy czas, który można wykorzystać na uzdrowienie choćby naszych finansów publicznych? Kryzys może być przecież dobrym pretekstem dla rządzących.

Niestety nie widzę tutaj woli politycznej by tego dokonać. Mamy do czynienia z powielaniem struktury finansów publicznych. Mamy prawie 17 proc. udziału wydatków socjalnych w PKB. Po spadku w latach 2004-2005, od kilku lat mamy ciągłą zwyżkę. To jeden z głównych czynników, których hamuje nasz rozwój.

Po trwającym rok kryzysie, jaka będzie najbliższa przyszłość?

Jeżeli chodzi o wzrost gospodarczy, to myślę, że będzie to między 1 a 2 proc.. Bezrobocie może sięgnąć 14. proc.. Jeżeli chodzi o finanse centralne czy publiczne to dobrych wieściZOBACZ TAKŻE: Gronicki: Zacznijmy od obniżenia wydatków
tutaj się nie spodziewam. Można oczekiwać nieznacznie większych dochodów do budżetu.

Nie znamy też do końca budżetu tzw. wydatków unijnych. Potrzeby pożyczkowe państwa są tak duże, że dużej zmiany na lepsze tutaj się nie spodziewam. Przed nami stoi pilna konieczność zduszenia deficytu i ograniczenia tempa zadłużania, a to powstrzyma wzrost popytu w sektorze publicznym.

Czytaj w Money.pl
*Jeśli nie giełda, to srebro i cukier. Kto zarobił na kryzysie * Przez ostatni rok dobrze zainwestowane poza giełdą pieniądze mogły dać ponad 80 procent zysku - analizuje Money.pl.
*Komisja Europejska zmienia zdanie. W Polsce będzie lepiej * Polskie PKB wzrośnie w tym roku o 1 procent zamiast spaść.
*Europa wychodzi z recesji * Rok po upadku banku Lehman Brothers prognozy są wreszcie optymistyczne.
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)