Notowania

emerytury
10.12.2018 20:21

Napięta sytuacja w ZUS. Zakład apeluje o ustawę ws. emerytur

ZUS pilnie potrzebuje ustawy o waloryzacji rent i emerytur. - Nie ma waloryzacji, nie ma rządu - mówi wprost jeden z pracowników. Zakład uspokaja jednak, że nie ma zagrożenia dla wypłat.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Krystian Dobuszynski/REPORTER)
Prezes ZUS prof. Gertruda Uścińska oraz minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska

- Nie ma żadnego zagrożenia dla waloryzacji emerytur 1 marca 2019 roku - mówi money.pl Wojciech Andrusiewicz, rzecznik prasowy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Przyznaje jednak, że ZUS nie będzie miał zbyt wiele czasu na przygotowanie odpowiednich mechanizmów. - Choć czasu na przygotowania rzeczywiście nie ma, to zapewniam, że każdy emeryt i rencista otrzyma należną mu podwyżkę świadczenia - mówi.

Mimo oficjalnych deklaracji, sytuacja w ZUS jest jednak napięta - wynika z informacji money.pl. Pracownicy już teraz analizują sytuację, część zostaje po godzinach. - Wiemy doskonale, że nie ma żadnego marginesu błędu. Brak podwyżek dla seniorów to niewyobrażalna sytuacja - mówi anonimowo money.pl jeden z pracowników centrali. ZUS się przygotowuje do waloryzacji i jednocześnie apeluje do polityków: pośpieszcie się.

Ustawa leży i leży

O co chodzi? O ustawę waloryzacyjną. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej chce, by w przyszłym roku emerytury i renty były podwyższane w nowy sposób. Rząd chce wprowadzić dla części seniorów stałą kwotę waloryzacji - nie mniej niż 70 zł. Takie pieniądze dostaną ci, którym klasyczna waloryzacja przyniosłaby zdecydowanie mniejsze środki. Reszta - będzie miała podwyższone świadczenie o klasyczny wskaźnik. W 2019 roku ma wynieść 3,26 proc. W money.pl pokazywaliśmy już, kto na podwyżce zyska, a dla kogo nie będzie stanowiła żadnej różnicy.

Blisko 313 tys. emerytów załapie się na nowe zasady - wynika z analizy money.pl. Zyskają tylko ci, którzy dostają od 1029 zł do 2147 zł brutto.

Skąd problem? Projekt ustawy nie opuścił jeszcze rządu - we wtorek 11 grudnia sprawą zajmie się Rada Ministrów, później ustawa trafi do parlamentu. A tymczasem posiedzeń Sejmu i Senatu do marca pozostało niewiele. Ustawa musiałaby w ekspresowym tempie przejść w tym tygodniu przez parlament i szybko zostać podpisana. W grudniu jest jeszcze jedno posiedzenie, właśnie w tym tygodniu. Na styczeń i luty również zaplanowane jest również po jednym posiedzeniu. Czasu jest po prostu mało.

Tymczasem Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie oblicza waloryzacji w arkuszu kalkulacyjnym. Nie wystarczy wstawienie jednej pozycji, by całość się przeliczyła. System jest zdecydowanie bardziej skomplikowany. Jednocześnie nad poprawnością podwyższonych świadczeń czuwają dziesiątki algorytmów, które trzeba stworzyć dla nowej sytuacji (a taką jest waloryzacja kwotowa dla części emerytów) i przetestować przed najważniejszym terminem w roku - przed 1 marca 2019 roku.

Zakład już współpracuje z dostawcami usług IT w celu wypracowania algorytmów dotyczących wyliczania świadczeń. To jednak tylko proteza - bo większość działań na 100 proc. można rozpocząć dopiero po podpisaniu przez prezydenta ustawy.

- Mamy pełną świadomość powagi sytuacji. Nie ma możliwości, że waloryzacji nie będzie w terminie. Po prostu nie ma. Dlatego już teraz część zespołów pracuje po godzinach. Już teraz zastanawiamy się nad częścią rozwiązań, choć nie ma podpisanej ustawy. Tak być nie powinno, ale czekać nie możemy - mówi money.pl anonimowo jeden z pracowników centrali ZUS.

O kilka miesięcy za późno

Mówi wprost, że opóźnienia sięgają już kilku miesięcy. W grudniu już dawno powinien być postawiony pełen mechanizm waloryzowania świadczeń o planowane wskaźniki. W optymalnym układzie ZUS potrzebowałby około 4 miesięcy na przygotowanie się. Tymczasem tyle czasu będzie miał na stworzenie mechanizmu wraz z dostawcami, przetestowanie i pełne wdrożenie.

- Mamy świadomość, że nie ma ważniejszej rzeczy niż waloryzacja świadczeń. Podwyżek emerytur i rent nie ma? Zaczyna się trzęsienie ziemi w Polsce. Nie ma rządu, są za to ludzie na ulicach. Nie mamy marginesu na spóźnienia, przekładanie terminów. To krytyczna dla państwa i obywateli sprawa, bardzo istotna dla zaufania do ZUS. Dotyczy milionów osób, które już pobierają świadczenia i wszystkich płatników, którzy będą w przyszłości je pobierać. Wiemy to. I pracujemy pełną parą - dodaje.

I przyznaje wprost, że im mniej czasu będzie miał ZUS na dopracowanie systemu, tym więcej błędów się pojawi. Błędów - czyli niepoprawnie wyliczonych podwyżek. Te zdarzają się przy każdej waloryzacji, jednak ich liczba jest śladowa. W efekcie eksperci ZUS mogą po prostu ręcznie poprawić sytuację. Jeżeli czas na poprawki będzie krótszy, to automatycznie wzrośnie liczba błędów. I czasu na ich znalezienie będzie mniej.

O sprawie pierwszy raz w weekend powiedziała prof. Gertruda Uścińska, prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Kto zna lub miał okazję rozmawiać z prof. Uścińską wie doskonale - nie rzuca słów na wiatr. Jeżeli w mediach sugeruje, że ZUS pilnie potrzebuje ustawy, to znaczy, że sytuacja jest bardziej niż krytyczna. ZUS oficjalnie apeluje już o przyśpieszenie prac i zmotywowanie polityków do działania. Wiele zależy od tego, czy do ustawy pojawią się jakiekolwiek poprawki.

Rzecznik Zakładu nie chce mówić o granicznych terminach - twierdzi, że ZUS po prostu da radę.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
10-12-2018

pqpA to nie mogą uchwalić tego przez jedną noc? Przecież nieraz tak zrobili.

10-12-2018

realistaNawet tak prostej rzeczy, jak coroczna rewaloryzacja emerytur nie potrafią właściwie załatwić. To jest cały obraz tego rządu - niekompetencja, chaos, … Czytaj całość

10-12-2018

Ole!Albo 500+ albo wyzsze emerytury. No i jeszcze nauczyciele w kolejsce czekaja. Spodziewajcie sie 10 nowych podatkow.

Rozwiń komentarze (109)