Orlen bierze Lotos, a pracownicy boją się o miejsca pracy. "Jesteśmy zaskoczeni", "To złamanie obietnic"

- Nie wiemy, jakie są prawdziwe intencje polityków. Nikt nie zna przyszłości, ani szczegółów tego przejęcia. Oczywiście, że w firmie ludzie obawiają się o swoje miejsca pracy - mówi money.pl Andrzej Trzciński, przewodniczący Związku Zawodowego Inżynierów i Techników Grupy Lotos. Tamtejsze związki są wściekłe. I sugerują, że rząd złamał jedną z najważniejszych obietnic.

W ubiegłym roku o miejsca pracy walczyli zatrudnieni w Lotos Kolej. Tym razem o przyszłość martwią się w całej grupie
Źródło zdjęć: © Piotr Hukalo
Mateusz Ratajczak

- Nie wiemy, jakie są prawdziwe intencje polityków. Nikt nie zna przyszłości ani szczegółów tego przejęcia. Oczywiście, że w firmie ludzie obawiają się o swoje miejsca pracy - mówi money.pl Andrzej Trzciński, przewodniczący Związku Zawodowego Inżynierów i Techników Grupy Lotos. Tamtejsze związki są wściekłe. I sugerują, że rząd złamał jedną z najważniejszych obietnic.

- Taka sytuacja nigdy wcześniej nie miała miejsca. Kluczowe decyzje dotyczące przyszłości firmy są podejmowane bez jakiegokolwiek informacji dla pracowników - skarży się Andrzej Trzciński.

Przyznaje wprost, że związkowcy są zaskoczeni. Nawet po oficjalnym ogłoszeniu listu intencyjnego w sprawie przejęcia Lotosu przez Orlen, nikt nie dostał żadnych dodatkowych informacji.

Żadnych informacji, żadnego kontaktu

- Najbardziej istotne decyzje o roli i miejscu grupy w gospodarce są podejmowane z zupełnym oderwaniu od pracowników. Od ludzi, którzy de facto budują rafinerię i którzy z wielkim zaangażowaniem wypracowują jej zysk - zarzuca.

Na brak jakiekolwiek informacji skarży się też Kazimierz Trębacz, przewodniczący Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego. - Nie było żadnych rozmów, żadnego komunikatu. Wiemy tyle, ile jest w mediach, czyli z perspektywy zatrudnionych naprawdę niewiele - tłumaczy w rozmowie z money.pl.

Trzciński zwraca uwagę, że politycy Prawa i Sprawiedliwości w kampanii obiecywali zupełne inne standardy. To człowiek miał być najważniejszy. - Nie wyrażamy i nie wyrazimy zgody na traktowanie, które stoi w oczywistej sprzeczności z programem rządu. Mówili, że "to ludzie są najważniejsi". Z ogromnym ubolewaniem musimy stwierdzić, że wyborcze zapewnienia były wyłącznie iluzją - mówi.

O co boją się związkowcy? W zasadzie o każdy element nowej układanki - kadrę zarządzającą, sytuację pracowników, plany rozwojowe firmy i los trwających już projektów.

Trzciński podkreśla, że pracownicy będą czuli się w miejscu pracy komfortowo tylko wtedy, gdy rządzić nimi będzie kompetentna kadra. A w to powoli przestają wierzyć. - Kadra systematycznie jest zastępowana innymi osobami bez dostatecznego doświadczenia. Ze zwielokrotnionym procesem należy liczyć się przy przejęciu firmy przez Orlen - zaznacza.

Zobacz także: Czy warto tankować paliwo wyższej klasy?

Związkowcy podkreślają, że chociaż temat połączenia Orlenu i Lotosu jest obecny od lat, to jeszcze nikt nie przedstawił żadnych konkretnych rozwiązań tej kwestii. - Dotychczasowe próby przejęcia Lotosu przez Orlen nigdy nie wiązały się z przedstawieniem planów rozwojowych oraz efektów synergii i skutków takich decyzji - tłumaczy Trzciński.

- To oczywiste, że obawiamy się o sytuację pracowników i miejsca pracy - komentuje też Kazimierz Trębacz. W Lotosie pracuje prawie 5 tys. osób, praktycznie wszyscy na etatach. Przy produkcji paliw płaci się 6,3 tys. zł na rękę, a dotyczy to oczywiście naszych dwóch państwowych koncernów: Orlenu i Lotosu (dane nie uwzględniają pracowników stacji benzynowych - ci należą do grupy handlowej).

Związkowcy śmieją się z komunikatu Ministerstwa Energii. Resort przyznał w nim, że nie jest w tej chwili w stanie sprzedać akcji Lotosu, bo jest to spółka strategiczna. Dlatego do ewentualnej transakcji potrzebna będzie nie tylko zgoda Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, ale również zmiana ustawy. - Wszystko jest na gorąco. Związki zawodowe muszą do tematu przysiąść, ale wszyscy mamy wrażenie, że cały ten pomysł połączenia Orlenu i Lotosu powstał na szybko. Minister energii jeszcze nie tak dawno twierdził, że konkretnych planów nie ma. List intencyjny zweryfikował jego słowa - mówi Kazimierz Trębacz.

Bez zmian się nie obejdzie?

Grupa Lotos w sprawie planowanej transakcji do tej pory nie wydała żadnego komunikatu. PKN Orlen z kolei przekonuje, że model transakcji nie został jeszcze przygotowany.

- Model przygotowywanej transakcji, harmonogram oraz szczegółowe zasady jej realizacji wymagają przeprowadzenia szczegółowych analiz i będą obecnie wypracowywane - komunikował Daniel Obajtek, prezes Orlenu w specjalnym oświadczeniu do mediów po podpisaniu listu intencyjnego. Padły jednak zapewnienia, że spółka Lotos nie zostanie wchłonięta i zachowa podmiotowość.

- Zamierzamy zachowywać pełną transparentność i o kolejnych krokach będziemy na bieżąco informować wszystkich zainteresowanych interesariuszy - zapewnia Orlen. Jednocześnie warto dodać, że w tej chwili na stole jest tylko list intencyjny - to deklaracja, a nie potwierdzenie przejęcia.

Poprosiliśmy Ministerstwo Energii o komentarz do zarzutów związków zawodowych. Jednocześnie poprosiliśmy o informację, czy minister energii Krzysztof Tchórzewski ma w planach spotkania z przedstawicielami związków obu spółek. Gdy otrzymamy oficjalną odpowiedź resortu, opublikujemy ją.

Eksperci rynku paliwowego twierdzą, że jeszcze jest za wcześnie, by ocenić, jak rozwinie się sytuacja pracowników w obu spółkach.

- Mamy jedynie list intencyjny, z którego znamy zamiar przejęcia Lotosu przez Orlen, ale nie znamy zupełnie dalszych planów. Zawsze diabeł tkwi w szczegółach, a tych tutaj brak. Są zapewnienia, że firma utrzyma swoją podmiotowość, że region nie straci podatków, ale pewne zmiany kadrowe na pewno będą miały miejsce - tłumaczy money.pl Urszula Cieślak, analityk rynku paliw z BM Reflex.

Zwraca uwagę, że nawet przejęcie na takich zasadach Lotosu nie zamyka drogi do późniejszych przekształceń i np. pełnej fuzji. - A wtedy nie można wykluczyć, że miejsce osób z Lotosu zajmą ich odpowiednicy w Orlenie i w drugą stronę. Z biznesowego punktu widzenia pewna restrukturyzacja jest konieczna - dodaje. Cieślak zaznacza jednak, że przed wyborami samorządowymi informacje o tak istotnych zmianach na Pomorzu, gdzie mieści się główna siedziba Lotos, byłyby politycznym zabójstwem. I dlatego uważa, że w temacie wszystko się może jeszcze zmienić.

Wybrane dla Ciebie
Słowacy porównali ceny diesla w całej Europie. Co im wyszło?
Słowacy porównali ceny diesla w całej Europie. Co im wyszło?
Trump za bardzo się spieszy? Europa obawia się skutków negocjacji z Iranem
Trump za bardzo się spieszy? Europa obawia się skutków negocjacji z Iranem
40 porwań związanych z kryptowalutami. Francja bije na alarm
40 porwań związanych z kryptowalutami. Francja bije na alarm
MON wzywa kierowców na ćwiczenia. Branża boi się paraliżu
MON wzywa kierowców na ćwiczenia. Branża boi się paraliżu
CPK wybrało inżyniera kontraktu. Oferta na 1,6 mld zł
CPK wybrało inżyniera kontraktu. Oferta na 1,6 mld zł
Będą badać jakość życia. GUS apeluje do Polaków
Będą badać jakość życia. GUS apeluje do Polaków
Rozbudowa autostrady A2. Krytyczny moment dla terminu rozpoczęcia prac
Rozbudowa autostrady A2. Krytyczny moment dla terminu rozpoczęcia prac
Wiercenie za ścianą. Polacy planują remonty. Ruszą wiosną i latem
Wiercenie za ścianą. Polacy planują remonty. Ruszą wiosną i latem
Gotowy na "wielką umowę" z USA. Łukaszenka spotka się z Trumpem?
Gotowy na "wielką umowę" z USA. Łukaszenka spotka się z Trumpem?
Sześciu chętnych do budowy pierwszego odcinka kolei dużych prędkości
Sześciu chętnych do budowy pierwszego odcinka kolei dużych prędkości
Ceny najmu mieszkań spadają. Oto co się dzieje na rynku
Ceny najmu mieszkań spadają. Oto co się dzieje na rynku
Nowy projekt ustawy o kryptoaktywach. Petru i Ćwik ruszają do pracy
Nowy projekt ustawy o kryptoaktywach. Petru i Ćwik ruszają do pracy