Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Mateusz Ratajczak
Mateusz Ratajczak
|

Niecodzienny protest inwestujących w kryptowaluty. Zorganizują wyścig wypisywania deklaracji podatkowych

50
Podziel się:

To już pewne. Inwestujący w kryptowaluty w Polsce będą protestować przed gmachem Ministerstwa Finansów - dowiedział się money.pl. Zamiast palenia opon, zorganizują m.in. konkurs wypełniania deklaracji podatkowych na czas. W ten sposób chcą pokazać, jak szkodliwe i absurdalne są propozycje resortu finansów.

Jeden komunikat Ministerstwa Finansów wystarczył, by inwestujący w kryptowaluty wyszli na ulice
Jeden komunikat Ministerstwa Finansów wystarczył, by inwestujący w kryptowaluty wyszli na ulice (JACK GUEZ)

To już pewne. Inwestujący w kryptowaluty w Polsce będą protestować przed gmachem Ministerstwa Finansów - dowiedział się money.pl. Zamiast palenia opon, zorganizują konkurs wypełniania deklaracji podatkowych na czas. Chcą pokazać, jak szkodliwe i absurdalne są propozycje resortu finansów.

Piątek, 20 kwietnia, godzina 13 - jak wynika z informacji money.pl - to właśnie wtedy zacznie się pierwszy w Polsce protest środowisk inwestujących w kryptowaluty.

Poszło o podatki i interpretację przepisów. O sprawie pisaliśmy tutaj. Inwestorzy przekonują, że propozycje Ministerstwa Finansów po prostu ich wykończą.

- Podatek wyliczony zgodnie z zaleceniami Ministerstwa Finansów może w skrajnych wypadkach wynosić 500 proc., 800 proc. lub nawet 1000 proc., jego maksymalna wysokość jest nieograniczona - wyjaśnia w rozmowie z money.pl Rafał Zaorski, założyciel stowarzyszenia inwestorów Trading Jam Session. TJS zrzesza kilkanaście tysięcy inwestorów. Przepisy mogą na dodatek zabić perspektywiczną branżę technologiczną.

"Chcemy płacić proste podatki od kryptowalut" - pod takim hasłem będzie prowadzona akcja. Na Facebooku powstała już strona wydarzenia.

Dialog, nie tweety

- To akcja całego środowiska związanego z kryptowalutami i technologią blockchain. Chcemy wspólnie wyrazić niezadowolenie z absurdalnych rozwiązań zaproponowanych przez Ministerstwo Finansów. Zapraszamy do rozmów, bo niebawem chcemy przedstawić proste i rozsądne rozwiązania, które ułatwią nam płacenie podatków w Polsce. Nikomu nie zależy na tym, by ich unikać - dodaje Zaorski. - Społeczność apeluje do Prawa i Sprawiedliwości o sprawiedliwe podatki. Podatek nie może być karą - mówi.

Zwraca uwagę, że o podatkach od kryptowalut nie można rozmawiać za pośrednictwem zaskakujących komunikatów i wpisów w mediach społecznościowych. By wypracować idealne rozwiązania, potrzebne są dłuższe negocjacje. I właśnie na nie liczą protestujący.

- Chcemy inwestować w Polsce, a nie uciekać z podatkami. Nikt nie ma wątpliwości, że Polska może być liderem we wdrażaniu technologii blockchain. Ale do tego potrzebne są proste i sprawiedliwe podatki. Do tego potrzebne są też stabilne interpretacje, a nie zmiany stanowiska każdego dnia - dodaje. I - jak podkreśla - akcja nie ma wydźwięku politycznego. Przed Ministerstwem Finansów pojawią się przedstawiciele różnych firm i grup inwestorów. - Happening organizuje koalicja osób dobrej woli - mówi Zaorski. Na liście są m.in. Trading Jam Session, Polskie Stowarzyszenie Bitcoina, blogerzy finansowi, przedstawiciele branżowych serwisów.

Według organizatorów pod oknami resortu Teresy Czerwińskiej pojawi się spora grupa inwestorów. I zamierzają się dobrze bawić: zorganizują na przykład konkurs wypełniania deklaracji podatkowych na czas. Pojawią się też maskotki w kształcie bitcoina. Więcej szczegółów organizatorzy nie ujawniają. - Wciąż pracujemy nad planem. Ale każdego zainteresowanego tematem zapraszamy - dodaje Zaorski.

Zaczęło się od komunikatu

Jak już pisaliśmy, wystarczyło tysiąc wyrazów prostego komunikatu, by Ministerstwo Finansów na ulice wyprowadziło inwestujących w kryptowaluty. Ich zdaniem najnowszy pomysł Ministerstwa Finansów na opłacanie podatków PCC (od czynności cywilnoprawnych) od wszystkich transakcji na kryptowalutach to niesprawiedliwa kara. Dlaczego? Każdy inwestor jest w stanie w ciągu dnia wykonać kilkadziesiąt operacji. Podatek od wszystkich w zasadzie zabija biznes. Już teraz nieoficjalnie mówi się o końcu kryptowalut w Polsce.

Zdaniem Ministerstwa Finansów każda transakcja kupna-sprzedaży obciążona powinna być podatkiem od czynności cywilnoprawnych. Podatek PCC w tym wypadku wynosi 1 proc. wartości transakcji. Ta kwestia pojawiła się dopiero teraz. Deklaracje PCC znają doskonale kupujący samochód - oni płacą 2 proc. wartości (od kwot powyżej 1 tys. zł).

Ale to rodzi szereg problemów. Po pierwsze: inwestujący w kryptowaluty potrafią dziennie zlecać kilkaset transakcji. A do tego giełdy kryptowalut same rozbijają zlecenia na jeszcze mniejsze. W efekcie wypisanie deklaracji od wszystkich zajęłoby długie tygodnie. Z kolei do urzędów skarbowych inwestorzy musieliby przywozić papiery taczkami. Nie ma technicznej możliwości, by wypełniać deklaracje podatkowe (które mają 3 strony) dla każdego zlecenia.

Po drugie: PCC może zrujnować finansowo inwestujących w kryptowaluty. Najłatwiej to przedstawić na przykładzie. Jan jest amatorskimi inwestorem na kryptowalutach. Przyjął bardzo prostą taktykę: taniej kupię, drożej sprzedam. W poniedziałek rano kupił bitcoiny o wartości 10 tys. zł. Pół godziny później sprzedał je za 10 100 zł z zyskiem 100 zł. W ciągu dnia zrobił dziesięć takich transakcji, bo idealnie wyłapywał moment chwilowego wzrostu wartości kryptowalut. Zarobił 1 tys. zł.

A przynajmniej do tej pory sądził, że zarobił. Po komunikacie Ministerstwa Finansów takiej pewności już nie ma. W przypadku umowy sprzedaży obowiązek zapłacenia tego podatku - w wysokości 1 proc. wartości rynkowej nabywanego prawa majątkowego zbywanej kryptowaluty - dotyczy kupującego. Gdyby przyjąć taką interpretację, to Jan nie zarobił nic, a nawet dopłaci do interesu. Mając tę wiedzę dziś Jan najpewniej nie zainteresowałby się kryptowalutami.

To przecież jest piękny przykład, bo Jan zainwestował i zarobił. Ale Jan równie dobrze mógł zainwestować i stracić pieniądze. Od tego też opłaciłby podatki. Taka jest natura PCC.

Na ile to poważna kwestia? Bardzo. Świadczą o tym wpisy ludzi związanych z branżą. - "Proszę społeczność bitcoin w Polsce o opanowanie emocji, szczególnie by nie doszło do przypadków samobójstw wśród licealistów i studentów" - napisał w mediach społecznościowych dr hab. Krzysztof Piech. Jest ekonomistą, ekspertem z branży kryptowalut. - "Zostałem poproszony przez szefa jednej z giełd o podjęcie próby uspokojenia sytuacji. Dzwonią zdesperowani klienci grożąc samobójstwem. Kto weźmie wtedy za to odpowiedzialność?" - dodawał.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(50)
ANTYŻYD
4 lata temu
KRYPTOWALUTY TO PIRAMIDA FINANSOWA KOLEJNA PO OSTATNICH AFERACH ŚWIATOWYCH I POLSKICH I EMŁEY TO PIENIĄDZ WŁACASZ I NIGDY GO NIE ODZYSKASZ PRZYJDĄ CZASY ŻE NIE JEDEN WŁACAJĄCY NAIWNIAK TARGNIE SIĘ NA ŻYCIE BO DAŁ KASĘ REKINOM ŻYDOWSKIM KTÓREJ NIGDY NIE ODZYSKA
grego
4 lata temu
"mogą na dodatek zabić perspektywiczną branżę technologiczną" o czym wy solicie? To zwykli INWESTORZY czyli spekulanci. Tyle w temacie.
xyz
4 lata temu
Tacy "nowocześni" ci kopacze a nie potrafią poprzez kilka kliknięć złożyć PCC poprzez internet.
PK
4 lata temu
To nie była propozycja MF tylko informacja o tym jak przepisy obowiązujące od ponad 10 lat należy stosować do kryptowalut. Więc nie jest to ani pomysł obecnego ani poprzedniego rządu. Problemem jest to, że należy obecnie dostosować przepisy do nowych realiów, ale nie będzie to miało wpływu na podatki które są należne do tego momentu, bo prawo nie działa wstecz.
Bobi
4 lata temu
Pcc jest od czynności wykonanych w polsce można kupować na giełdach zagranicznych;))
...
Następna strona