Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Spokojnie, to tylko przecena, a nie paniczna reakcja na rating USA

0
Podziel się:

Stanisław Gomułka tłumaczy zachowania inwestorów.

Spokojnie, to tylko przecena, a nie paniczna reakcja na rating USA
(BCC)
bEUSiwet

Money.pl: Na światowych giełdach w panice będą się _ rzucać z okien _?

*Stanisław Gomułka, były wiceminister finansów, główny ekonomista BCC: *Spokojnie, na giełdach zazwyczaj ludzie nie grają swoimi pieniędzmi. A na poważnie, trzeba odnotować w obecnej sytuacji jeden fakt. Pomimo tego, że zmniejszono rating Stanom Zjednoczonym, mamy spadek rentowności amerykańskich papierów skarbowych i umocnienie się dolara. Normalnie, powinniśmy oczekiwać czegoś zupełnie odwrotnego.

Jak należy to wszystko interpretować?

bEUSiwev
bEUSiweB

Nie chodzi tu tylko o Stany Zjednoczone, ale o całą światową gospodarkę i w szczególności o strefę euro. Mieliśmy ostatnio wątpliwości dotyczące Włoch i Hiszpanii. Jest też presja, głównie ze strony Niemiec, żeby te kraje, zresztą inne też, zaczęły obniżać zadłużenie. Wielka Brytania już to robi. Ten ostatni _ downgrading _ należy traktować jako wyraz presji na USA, aby też zaczęły zmniejszać deficyt. To ostatnie porozumienie między Republikanami i Demokratami idzie w tym kierunku, ale jest to zbyt mały krok.

Zmienia się trochę nastawienie decydentów, dotąd mówiło się raczej o tym, żeby podtrzymać wzrost gospodarczy i zmniejszać stopę bezrobocia. Teraz jednak po obu stronach Atlantyku zaczyna się mówić jak szybko zmniejszać deficyt budżetowy, jak nie dopuścić do kryzysu finansów publicznych. To jest nowa sytuacja i efektem takiej ostrzejszej polityki fiskalnej, musi być wolniejszy wzrost gospodarczy. Wolniejszy niż dotąd zakładali to inwestorzy. W ostatnich dwóch latach mieliśmy bardzo poważny wzrost indeksów giełdowych. Choćby w Polsce WIG20 podskoczył z 1800 do około 2800.

bEUSiweC

Spodziewano się dużo, że gospodarki zaczną rosnąć dużo szybciej?

Te wzrosty zakładały, że po tym spowolnieniu gospodarczym, z którym mieliśmy do czynienia trzy lata temu, będziemy mieć wzrost stosunkowo szybki. Teraz jednak jest nowa ocena tych perspektyw. Mianowicie jest akceptacja, że dostosowania fiskalne są na tak dużą skalę, że trzeba oczekiwać jednak bardzo umiarkowanego tempa wzrostu. O ile w poprzedniej dekadzie mieliśmy wzrost gospodarki światowej bardzo wysoki, to teraz wchodzimy w dekadę dużo ostrzejszej polityki fiskalnej i w związku z tym tempo wzrostu będzie poniżej trendu. W zeszłej dekadzie było powyżej, teraz poniżej trendu. A jeżeli będzie niższe tempo wzrostu, to znaczy będą niższe zyski przedsiębiorstw, potrzebna jest więc nowa wycena akcji przedsiębiorstw w skali globalnej.

Czyli to, z czym mamy teraz do czynienia, to jest nowa wycena?

Tak, ale nie jest to reakcja na obniżenie ratingu USA, tylko zrozumienie i akceptacja, że po obu stronach Atlantyku wchodzimy w okres bardzo powolnego wzrostu gospodarczego. A więc trzeba dokonać nowej oceny wartości przedsiębiorstw w tej nowej sytuacji.

Na drugiej stronie czytaj, czy wrócimy do stabilności.

bEUSiweD

Mamy rozumieć, że wyceny z ostatnich dwóch lat były zbyt optymistyczne?

Właśnie. Te spadki jakie mamy teraz są tego wyrazem.

Po tych nowych wycenach wrócimy do stabilności?

Do stabilności tak, ale nie do normalności. Musimy po prostu odnotować wszystkie konsekwencje sytuacji, w której gospodarka światowa dalej się rozwija tyle, że nie w tempie 4 procent a 2 procent. Oczywiście w takiej nowej sytuacji będziemy mieć niższą presję na wzrost cen surowców, te mogą nawet spadać. A więc raczej niższa inflacja i stosunkowo wysokie bezrobocie. To są te konsekwencje.

bEUSiweE

A co z Polską? Jakie my poniesiemy konsekwencje?

Notowania EURUSD( http://www.money.pl/u/money_chart/graphchart_ns.php?ds=-1 week&de=2011-08-11&sdx=0&i=&ty=1&ug=1&s%5B0%5D=EURUSD&w=180&h=110&cm=0 )
Takie kraje jak Polska ucierpią z uwagi na wzrost ryzyka. A to oznacza, że kapitał wycofuje się z tego typu krajów jak my. Ale mówimy o powrocie do stabilności, dlatego jest też mowa o sytuacji, w której ryzyko jest umiarkowane. Wtedy będzie też powrót do trochę mocniejszego złotego.

Ale to jest tak, że ta fala spadków którą mamy, będzie zmuszała polityków do mocniejszych oszczędności?

To, co się teraz dzieje, to jest już pewien skutek działań polityków. W pierwszym etapie mieliśmy dużą wpadkę w sektorze finansowym prywatnym i obawy o wielki kryzys w sferze realnej. Nastąpiły działania banków centralnych i ze strony rządów na duża skalę. Oznaczało to bardzo duży wzrost deficytów budżetowych i silny wzrost zadłużenia publicznego. W wielu przypadkach też zadłużenia w sektorze prywatnym, trochę bankructw.

Teraz jesteśmy na etapie, w którym już wyszliśmy z tego najgorszego, czyli wielkiej recesji. Działania rządów były skuteczne o tyle, że ograniczyły ryzyko wielkich depresji. Ale powstał nowy problem, nadmiernych deficytów i nadmiernych długów. Teraz musimy się zmierzyć z tym problemem, ale w taki sposób, żeby nie doprowadzić do wielkiej recesji. To, co w tej sytuacji jest akceptowalne, to jest niski wzrost gospodarczy. Do tego zmierzamy. Przez szereg lat będziemy mieli niski wzrost gospodarczy, wysokie bezrobocie i dosyć mocne działania w obszarze finansów publicznych.

Panika na światowych rynkach - czytaj o tym w Money.pl
[ ( http://static1.money.pl/i/h/220/t152796.jpg ) ] (http://www.money.pl/sekcja/krach-na-rynkach/) Frank kosztował już ponad 4 zł. Druga fala kryzysu? Stany dają nadzieję Frank kosztuje niemal tyle, co euro, a na amerykańskim parkiecie spore wzrosty. Co na to światowe rynki? Wszystko widać na tych liczbach.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/149/t26773.jpg ) ] (http://www.money.pl/gielda/komentarze/artykul/po;dramatycznej;sesji;stany;na;zielono;dlaczego,220,0,889052.html) Po dramatycznej sesji Stany na zielono. Dlaczego? Inwestorzy nie otrzymali od Fed tego, na co liczyli, sądząc po początkowej reakcji.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/189/t127677.jpg ) ] (http://www.money.pl/archiwum/mikrofon/artykul/swiat;wchodzi;w;druga;globalna;recesje,10,0,888330.html) Świat wchodzi w drugą, globalną recesję Ekonomista Krzysztof Rybiński prognozuje, kto straci najwięcej.
bEUSiweW
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)