Notowania

07-08-2018 (11:10)

Szkodliwa ustawa PiS od 1 września. Rodzice po tekście Money.pl skarżą się na MEN

1 września wejdzie w życie nowa ustawa dot. finansowania zadań oświatowych. Jest szkodliwa dla niepełnosprawnych dzieci. Rodzice są załamani.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Aleksander Koźmiński)
Zgłaszają się kolejni zbulwersowani rodzice. Ustawa PiS uderza w niepełnosprawne dzieci

Zgłaszają się do nas kolejni załamani rodzice. 1 września w życie wejdzie nowa ustawa o finansowaniu zadań oświatowych. Przez obowiązek zawierania umów o pracę niepełnosprawne dzieci stracą swoich terapeutów.

Po opublikowanym przez nas artykule dotyczącym ustawy PiS, która uderza w niepełnosprawne dzieci, zgłosiła się do nas pani Katarzyna, mama 6-latka z niepełnosprawnością. Obawia się, że przez tę ustawę od 1 września jej syn zostanie pozbawiony wsparcia terapeutycznego.

"Bardzo dziękuję, zarówno w swoim imieniu, jak i wielu innych rodziców, za artykuł umieszczony na money.pl o sposobie rozliczania subwencji na dzieci z orzeczeniem. Sama jestem mamą 6-letniego chłopca, który od ponad dwóch lat ma prowadzoną terapię w przedszkolu niepublicznym" – pisze w przesłanym do nas liście pani Katarzyna.

"Zarówno program terapii, jak i sami prowadzący byli starannie wybrani. Tak, by ciężka praca przynosiła efekty, a dziecko stopniowo zmniejszało przepaść dzielącą je od zdrowych rówieśników. Postępy są ogromne. Niestety, nie wiemy co czeka nas od września. Czy będziemy mogli kontynuować terapię z dotychczasowymi specjalistami? Czy zostanie nam odebrane prawo do decyzji o losie własnego dziecka?" – pyta w liście pani Katarzyna.

Jak dodaje, najbardziej ucierpią dzieci, gdy zabierze się im terapeutów-specjalistów. "Nie tylko nie będziemy mogli liczyć na dalsze postępy, ale również pojawi się regres ciężko wypracowanych dotychczas postępów. Na początku swojej drogi szukaliśmy specjalistów, a gdy widać ogromny krok do przodu, wszystko nam się zabiera. Nadal nie ma jednoznacznego postanowienia, czy subwencje będą mogły być rozliczane zewnętrznymi fakturami, a praca Terapeutów, przez duże „T” - kontynuowana. Jedyne co nam pozostaje to nie siedzieć w milczeniu i czekać na interpretację, ale uświadomić, że taka zmiana nie jest dobra dla tych, których dotyczy. Dla naszych dzieci" – dodaje pani Katarzyna.

O co w tym chodzi?

1 września zaczną obowiązywać nowe przepisy, przygotowane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej pod wodzą minister Anny Zalewskiej. Zgodnie z nimi, każda placówka - nieważne, czy prywatna, czy publiczna - musi zatrudniać nauczycieli na umowy o pracę.

Ten zapis budzi jeszcze więcej kontrowersji. Problematyczne jest to, że ustawa obejmuje obowiązkiem zawierania umów o pracę również asystentów uczniów, nauczycieli wspomagających czy terapeutów.

Ci nie wiążą się z jedną placówką, a pracują w kilku jednocześnie. Zazwyczaj prowadzą własną działalność gospodarczą. Czasami są zatrudnieni u osoby prowadzącej firmę, która deleguje ich do konkretnych dzieci. Gdyby trzymać się założeń nowej ustawy, terapeuta przydzielony do dziecka musiałby zawrzeć umowę o pracę na dziesiętną część etatu. W jednej szkole spędza zazwyczaj kilka godzin w skali tygodnia, a czasami nawet miesiąca.

Dotąd ich praca była rozliczana z subwencji oświatowej. Niepełnosprawnemu dziecku specjaliści wydają orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. W orzeczeniu jasno wypunktowani są terapeuci, którzy muszą pracować z dzieckiem. W zależności od poziomu niepełnosprawności oraz zasobów danej gminy przyznawana jest konkretna kwota z subwencji. Te pieniądze trafiają na konto placówki, tj. przedszkola bądź szkoły, w której uczy się dziecko. Placówka jest w stanie z subwencji opłacić czesne oraz faktury wystawiane przez poszczególnych terapeutów. Często to rodzice znajdują osoby, które pracują z ich dziećmi. Szkoła opłaca jedynie faktury.

Terapeuci, którzy specjalizują się w konkretnej dziedzinie, a do tego prowadzą działalność gospodarczą lub są już zatrudnieni, nie chcą umów o pracę. Zarówno dla rodziców, dyrektorów placówek, jak i terapeutów wymóg określony w ustawie Ministerstwa Edukacji Narodowej to absurd, który wyklucza możliwość prowadzenia skutecznej terapii przy niepełnosprawnych dzieciach.

Zobacz też: W dyskontach płacą lepiej niż w szkole

Prywatne placówki mają problem

Zwracają się do nas prowadzący placówki terapeutyczne. Takie jak: poradnia psychologiczno-pedagogiczna, punkt przedszkolny dla dzieci z autyzmem, szkoła podstawowa dla dzieci z autyzmem czy otwarte w tym roku przedszkole dla dzieci niepełnosprawnych.

Dzięki tym placówkom niepełnosprawne dzieci przestają być wykluczone, a stają się częścią społeczeństwa.

"Z założenia takie placówki mają mieć formę wysokospecjalistycznych, profesjonalnych i kameralnych miejsc, w których nadrzędnym celem jest poprawa funkcjonowania dzieci i przygotowanie ich do integracji – podkreśla w przesłanym do nas liście pan Michał, terapeuta.

Jak dodaje: "Jesteśmy przede wszystkim terapeutami. Ludźmi z pasją, tworzącymi poszczególne placówki w odpowiedzi na potrzeby dzieci i prośby rodziców. Nie realizujemy jakiegoś niecnego biznesplanu, chcąc się dorobić na ludzkiej krzywdzie. Dlatego zagrożenia, jakie niosą za sobą nowe przepisy, są dla nas bardzo dotkliwe. Bo zniszczą dorobek życia specjalistów i rodziców niepełnosprawnych dzieci. Posiadając wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu terapii i edukacji, widzimy, jak duże spustoszenie wywołają wchodzące zmiany" - podsumowuje terapeuta.

Dlaczego prywatne, a nie publiczne? Rodzice dzieci niepełnosprawnych mówią wprost. Tylko tam mają szansę na progres. Efekty terapii są widoczne gołym okiem. Dzieci rozwijają się pod okiem specjalistów, którzy pracują tylko z nimi.

Skuteczna terapia to ta indywidualna

W publicznym przedszkolu czy szkole integracyjnej, w większości przypadków, dzieci wrzucane są do jednego worka. Zajęcia prowadzone są grupowo. Jak pokazują badania, skuteczna terapia to ta indywidualna i dopasowana do konkretnego przypadku. Szczególnie, kiedy dziecko ma szansę przebywać wśród zdrowych rówieśników, a pomaga mu specjalista wspomagający i towarzyszący w edukacji.

Innym absurdalnym przykładem problemów związanych z wymuszonym zawieraniem umów o pracę jest pozbawienie placówek przedszkolnych i szkolnych możliwości rozliczania się z zewnętrznymi ośrodkami. Na przykład, jeśli dziecko wymaga hipoterapii, teraz można ją opłacić z subwencji. Zewnętrzny ośrodek wystawia fakturę, którą opłaca dyrektor placówki. Z takim ośrodkiem nie da się podpisać umowy o pracę.

Tym samym nie będzie możliwości opłacenia terapii z pieniędzy z subwencji. W efekcie niepełnosprawne dzieci, których rodziców nie będzie stać na dodatkowe zajęcia, stracą możliwość korzystania z nich.

Kolejną kwestią jest problem placówek zatrudniających wielu terapeutów. Znamy przykład poradni zatrudniającej aż 30 specjalistów. Pracują z niepełnosprawnymi dziećmi. Często popołudniami. Każdy z nich na pracę w tej konkretnie placówce poświęca 1-2 godziny tygodniowo. Gdyby z każdym zawrzeć umowę o pracę, ośrodek nie będzie w stanie się utrzymać. Prowadzący placówki terapeutyczne skarżą się nam, że od miesięcy, zamiast skupiać się na jak najwyższej jakości świadczonych usług, zastanawiają się co zrobić, by w ogóle przetrwać. Boją się, że przez nowe przepisy będą musieli zamknąć działalność.

Ponadto niejasne pozostają nowe zasady rozliczania subwencji oświatowej. Ta ma być przeznaczona jedynie na terapię. Są ośrodki, które część subwencji przeznaczają na przykład na opłatę wynajmu sal, w których prowadzona jest terapia. Zgodnie z proponowanymi zmianami, nie będzie można takich opłat rozliczać z subwencji. To skończy się zamknięciem ośrodka, a w rezultacie pozbawi niepełnosprawne dzieci terapii.

Można mnożyć przykłady pokazujące, jak dziurawa jest to ustawa i ile złego może wyrządzić w rozwoju niepełnosprawnych dzieci. Rodzice apelują do władz o szybkie zajęcie się sprawą. Jest jeszcze czas, by znowelizować przepisy. Tak, by od 1 września niepełnosprawne dzieci dalej mogły korzystać z usług swoich terapeutów.

MEN odpowiada

W ubiegłym tygodniu zwróciliśmy się do przedstawicieli Ministerstwa Edukacji Narodowej. Pytaliśmy, czy resort planuje zmiany w przepisach w związku ze zgłaszanymi problemami. Usłyszeliśmy, że problem jest resortowi znany i jest analizowany.

Dostaliśmy też zapewnienie, że w razie konieczności przepisy zostaną zmienione. Jednak 1 września coraz bliżej, a nic się nie zmienia. A wystarczyłoby dopisać do ustawy przepis pozwalający placówkom rozliczać się ze specjalistami na podstawie faktur opłacanych pieniędzmi z subwencji.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: subwencja oświatowa, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
07-08-2018

stary i jaryGlupie gadanie ,Rodzice sie zloszcza m Spoleczenstwo oburzone na kolejna ustawe ale tak naprawde wiekszosc bierze 500 plus i dalej popiera wladze bo … Czytaj całość

07-08-2018

panJak pani minister jest głupia to i przepisy wydaje głupie.

07-08-2018

AgataCały czas odbiera się finase dzieciom niepełnosprawnym Fe brzydko odbiera im się terapeutów zmniejsza subwencję Pozbawione bedą wielu zajęć Edukacjo … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (173)

Wybrane dla Ciebie