Notowania

reforma edukacji
03-08-2018 (21:36)

Ustawa PiS uderza w niepełnosprawne dzieci. Stracą terapeutów

Dotąd niepełnosprawne dzieci miały szansę na obecność terapeuty w przedszkolu czy szkole. Byli finansowani z subwencji oświatowej. Teraz przez wymóg zatrudniania na etaty najpewniej znikną z placówek.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Adam Staskiewicz)
Ustawa o finansowaniu zadań oświatowych problemem dla niepełnosprawnych dzieci

Nowa ustawa o finansowaniu zadań oświatowych budzi wiele wątpliwości. Co najgorsze, uderza w niepełnosprawne dzieci. Stracą nauczycieli i terapeutów zatrudnianych z zewnętrznych firm. Wszystko przez obowiązek zawierania umów o pracę.

Od 1 września przedszkola i szkoły, zarówno prywatne, jak i publiczne, muszą zatrudniać nauczycieli na umowy o pracę. Według resortu edukacji, ma to poprawić pracę pedagogów. Jak? Związani etatem mają być jej bardziej oddani, a jakość kształcenia ma być lepsza. Co więcej, ma to chronić nauczycieli przed wyzyskiem.

Tyle w teorii. Rzeczywistość okazuje się dużo bardziej bolesna. Nowa ustawa obowiązkiem zatrudniania na etacie obejmuje również nauczycieli wspomagających czy terapeutów. To ogromny problem w przypadku dzieci z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego.

Problemem jest to, że większość terapeutów posiada własną działalność gospodarczą bądź jest zatrudniana w zewnętrznych firmach. Nie chcą umów o pracę w danej placówce, ponieważ w ciągu dnia zmieniają je nawet kilka razy. W każdej - w skali miesiąca - pracują czasami zaledwie kilka godzin, w najlepszym przypadku kilkanaście.

Rodzice załamują ręce

W rozmowie z money.pl Agnieszka Wroczyńska, mama Mateusza z autyzmem i dyspraksją, opowiada o fatalnych skutkach nowych przepisów.

- Rodzice, którzy znaleźli spersonalizowane rozwiązania, odpowiadające rzeczywistym potrzebom niepełnosprawnych dzieci, przez nowe prawo oświatowe mają podcinane skrzydła. Szkoła, do której uczęszcza Mateusz, prowadzi edukację włączającą. To znaczy, że większość uczniów jest zdrowa. W całej szkole zaledwie dwójka ma orzeczenia o niepełnosprawności. Przez nowe przepisy, wymuszające na placówkach zatrudnianie w ramach umów o pracę, utrudniona jest realizacja orzeczenia o kształceniu specjalnym, a dzieci mają utrudniony dostęp do terapii - mówi Pani Agnieszka.

Jak dodaje, to wywołuje spore problemy dla samych szkół. Kwoty subwencji nie wzrastają, a koszty pracy owszem. Nawet przy założeniu, że uda się namówić pewnych terapeutów na umowy o pracę i tak pieniędzy nie wystarczy na tyle zajęć co do tej pory.

- Od czasu „dobrej zmiany” nie wydarzyło się nic korzystnego dla mojego dziecka – podsumowuje Pani Agnieszka.

Podaje też przykład szkoły, w której do dziecka z zespołem Aspergera na zasadzie kontraktu zatrudniona była tak zwana asystentka, czyli w rzeczywistości terapeutka. Rozliczała się przez działalność gospodarczą. Posiada ogromne doświadczenie, jest bardzo zżyta z dzieckiem. Dostała wymuszoną propozycję. Od września miałaby być zatrudniona na umowę o pracę, oczywiście w niepełnym wymiarze. Nie zgodziła się. Szkoła musi szukać kogoś na zastępstwo, kto przyjmie taką umowę. Dziecko już jest poszkodowane, straciło wieloletnią terapeutkę, przy której miało szanse na rozwój.

Zobacz też: Prezes ZNP o minister edukacji: "Antynauczycielska w swojej postawie"

Jaś bez szans na samodzielność?

Rozmawialiśmy też z Panią Marią, mamą autystycznego chłopca - Jasia. Pani Maria boi się, że od września jej syn straci możliwość rozwoju, a w przyszłości bycia samodzielnym. Jaś uczęszcza do prywatnego przedszkola. Zgodnie z lekarskim orzeczeniem, wymaga terapii z udziałem oligofrenopedagoga, psychologa i logopedy. Dwaj pierwsi specjaliści towarzyszą Jasiowi w przedszkolu. Logopeda w innej placówce. Zarówno czesne, jak i terapia opłacane są z subwencji oświatowej. Przedszkole pobiera świadczenie i opłaca z niego specjalistów. Na razie, bo jeśli dyrektorka nie będzie mogła z subwencji opłacać wystawianych przez terapeutów faktur, umowę o pobyt Jasia w placówce trzeba będzie rozwiązać.

- Jaś naprawdę ma szansę być samodzielny. W przyszłości pracować i płacić podatki, ale ta ustawa mu to odbierze. Nie będzie nas stać na dodatkowe zajęcia z własnej kieszeni. Jeśli Jaś nie będzie miał zajęć lub trafi na niedoświadczonego terapeutę, to będzie regres. W ramach tej ustawy jedynie studenci będą się godzić na pracę na dziesiętną czy setną część etatu. Na takich dzieciach jak moje będą się uczyć. Doświadczeni na to nie pójdą, boimy się o nasze niepełnosprawne dzieci – mówi zaniepokojona Pani Maria.

Mama Jasia przywołuje również problemy innych rodziców, których dzieci mają tak zwaną niepełnosprawność sprzężoną. Na przykład oprócz niepełnosprawności intelektualnej mają też tę ruchową. Pani Maria zna dzieci z orzeczeniem oligofrenopedagoga, logopedy, psychologa oraz fizjoterapeuty. Dyrektor placówki, w której kształci się takie dziecko, będzie miał obowiązek zatrudnienia każdego ze specjalistów na umowę o pracę. Inaczej nie będzie mógł ich opłacić z subwencji. Z obawy przed tym, że placówka będzie musiała finansować terapeutów z własnej kasy, część dyrektorów już rozwiązuje umowy z rodzicami niepełnosprawnych dzieci. Od września czeka je edukacja domowa. Nie wiadomo skąd wziąć pieniądze na terapię.

- Terapeuci wykonują wolny zawód. Jeżdżą po przedszkolach, szkołach, domach. Towarzyszą dzieciom, a nie danej placówce. A teraz rząd chce to ukrócić – podkreśla Pani Maria.

Niepubliczne placówki i terapeuci mogą przez to stracić pieniądze. Jednak dużo więcej do stracenia mają niepełnosprawne dzieci. Przerwa w terapii może nie tylko zahamować rozwój, ale również zaprzepaścić wszystko, co zostało wypracowane podczas leczenia.

Ponadto na forach zrzeszających zaniepokojonych rodziców i terapeutów dzieci niepełnosprawnych, pojawiają się opinie, że władze chcą w ten sposób sztucznie przykryć efekt wcześniejszych zmian w edukacji. Powrót do trybu 8-letniej podstawówki powoduje mniejszą liczbę zatrudnionych nauczycieli. Statystycznie nowa ustawa mogłaby utrzymać dotychczasową liczbę etatów w szkołach.

Co na to rząd?

Zwróciliśmy się do Ministerstwa Edukacji Narodowej z prośbą o komentarz. Minister Anna Zalewska nie mogła odnieść się do sprawy osobiście, ponieważ jest na urlopie. Przedstawiciele MEN zapewniają jednak, że kwestia poruszana w tym artykule jest im znana.

„Analizujemy tę sytuację. Jeśli będzie wymagana korekta przepisów, zmienimy je. Warto podkreślić, że MEN projektując przepisy zawsze kieruje się dobrem ucznia i zapewnieniem jego potrzeb” – czytamy w przesłanym do nas komentarzu. Problem w tym, że ustawa w życie wchodzi za niespełna miesiąc.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez * *dziejesie.wp.pl

Tagi: reforma edukacji, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
04-08-2018

Ośmieszacz głupot,absurdów i ciemniactwaTrzeci rok niszczenia wszystkiego i wszystkich,na tym polegają pseudo-reformy.

04-08-2018

MegiNie daj Boze byc tez nauczycielem w dzisiejszych czasach! To chyba najbardziej sponiewierany przez rząd zawod w Polsce.

04-08-2018

Były nauczycielA ja właśnie rzuciłem to w cholerę, a do tych wszystkich co tak krytykują że tak super nauczyciele mają , powiem tylko tyle... to idź jeden z drugim … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (570)

Wybrane dla Ciebie