Notowania

Kredyty nie podrożeją, a banki stać na zmiany proponowane przez resort sprawiedliwości. ZBP: To jakieś nieporozumienie

"Klucze za długi", sądowe przewalutowanie kredytów i czasowa obniżka rat - takie rozwiązania ma zaproponować resort sprawiedliwości w projekcie nowelizacji prawa upadłościowego. - To jakieś nieporozumienie - tak skomentował ujawnione przez media propozycje wiceprezes Związku Banków Polskich.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Adam Stępień/Agencja Gazeta)
Zbigniew Ziobro jednak nie pomoże frankowiczom?

Do założeń nowej ustawy dotarł "Dziennik Gazeta Prawna". Jak zapowiada gazeta, ma być to rewolucja na rynku hipotecznym i ukłon w stronę frankowiczów. Ale jednocześnie przerzucenie ryzyka na banki i poważane obciążenie dla całego sektora.

– Wszystkich, którzy twierdzą, że kredyty podrożeją albo że banków nie stać na projektowane przez nas zmiany, odsyłam do zapoznania się z wynikami finansowymi sektora bankowego – stwierdza na łamach "DGP" wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł.

Do jego słów odniósł się w rozmowie z money.pl wiceprezes Związku Banków Polskich Jerzy Bańka. - To świadczy o całkowitym niezrozumieniu istoty prowadzenia jakikolwiek działalności gospodarczej, a tym bardziej bankowej – stwierdza. - Można wnioskować z tej wypowiedzi, że dlatego, iż banki są jeszcze rentowne, to powinny łatwą ręką rozdawać cudze pieniądze. Dziwię się, że takie słowa wypowiada minister sprawiedliwości. Stąd tylko mały krok do tego, aby zachęcać ludzi do nieodpowiedzialnego zadłużania się za obietnicą - "jeśli będziesz miał kłopoty, to my uwolnimy cię od długów".

Jak pisze DGP, resort Zbigniewa Ziobry poważnie rozważa wprowadzenie mechanizmu "klucze za długi". Kredytobiorca ogłaszający upadłość, po oddaniu swojej nieruchomości, nie będzie już musiał dalej spłacać kredytu - wyjaśnia "DGP". Ten zapis ma dotyczyć dopiero kredytów zaciąganych już po wejściu w życie nowego prawa.

Drugą kwestią jest tzw. układ konsumencki. Sąd mógłby w czasie postępowania upadłościowego czasowo obniżyć raty kredytu. Taka obniżka mogłaby zostać ustalona nawet na 5 lat. Sędziowie dostaliby jeszcze jedno uprawnienie - mogliby zdecydować o przewalutowaniu kredytu. I tu, jak twierdzi DGP, resort robi ukłon w stronę frankowiczów, bowiem to prawo miałoby się odnieść, jak zapowiada dziennik, do już zawartych umów. Dlatego też gazeta całość przygotowywanych zmian w prawie upadłościowym nazywa "ustawą frankową ministra Ziobry".

Ziobro nie pomoże frankowiczom?

Jak zaznacza w rozmowie z money.pl wiceprezes ZBP, nie znamy tekstu tych propozycji. Nawet jeśli jakieś założenia są, to nie zostały upublicznione. Opierać możemy się jedynie na doniesieniach dziennika.

- Jednak nazywanie tego ustawą frankową to jakieś nieporozumienie. Zmiany dotyczą bowiem ustawy o prawie upadłościowym, w części dotyczącej upadłości konsumenckiej. Tam się mają pojawiać nowe rozwiązania, które mogą być wykorzystywane w przypadku upadłości, gdzie wierzytelności pochodzą z tytułu kredytu walutowego – podkreśla Jerzy Bańka.

Również Ministerstwo Sprawiedliwości w odpowiedzi na publikację DGP oświadcza, że projektowane zmiany nie dotyczą obecnych kredytów. "Dotyczą tylko przyszłych i będą dyskutowane dopiero wtedy, jeśli Unia Europejska przyjmie dyrektywę w tej sprawie. Propozycje są przygotowywane właśnie w związku z koniecznością wdrożenia tej dyrektywy, której projekt został ogłoszony w zeszłym miesiącu przez Radę Unii Europejskiej" – stwierdza w przesłanym nam oświadczeniu resort Zbigniewa Ziobry.

To oznacza, że zadłużeni już w szwajcarskiej walucie Polacy nie mają co liczyć, że nowy projekt w jakikolwiek sposób im pomoże. Również wiceprezes stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu (SBB) stwierdza w rozmowie z money.pl, że zaproponowane przez resort sprawiedliwości rozwiązania "nie zabezpieczają tych osób, które już w tej chwili mają sytuację bardzo złą".

Zobacz: Marcin Warchoł rozwiewa nadzieje frankowiczów

Nawet gdyby jednak prawo działało wstecz, Marek Rzewuski z SBB ma sporo wątpliwości co do tego, czy ta ustawa rzeczywiście pomogłaby frankowiczom. *- *Mam wątpliwości co do warunków, na których to przewalutowanie mogłoby nastąpić. Jeśli uznajemy obecne saldo zadłużenia, to nie byłoby to korzystne dla osoby zadłużonej. Weźmy pod uwagę, że sprawiedliwe jest jedynie albo unieważnienie tej umowy, albo przyjęcie zasad, w których nieuczciwe zapisy umów nie obowiązują. Wszelkie inne tak zwane ukłony wobec frankowiczów oznaczają zalegalizowanie długu, który został wytworzony w księgowości banku w sposób nieuczciwy i nieprzepisowy – stwierdza wiceprezes SBB. Zaznaczył też, że nikt z członków stowarzyszenia nie brał udziału w pracach nad tą ustawą.

- Problemem dla frankowiczów nie jest generalnie wysokość raty, problemem jest wzrost wartości zadłużenia mimo terminowej spłaty wynikającej z aprecjacji franka. To jest główna przyczyna – podkreśla wiceprezes ZBP. - Te zapisy, na które powołuje się DGP, mogłyby wskazywać na to, jakoby autorzy rozwiązań nie rozumieli istoty pewnych mechanizmów ekonomicznych związanych z problemów kredytów związanych z frankami.

Układ to nie sądowy nakaz

Jak informuje DGP, sąd będzie mógł zdecydować m.in. o czasowym obniżeniu rat i przewalutowaniu kredytu. Dziś, jak zaznacza gazeta, bez zgody banku nie ma o tym mowy. Jak przekonuje wiceprezes ZBP idea, by na zasadzie układu i pod nadzorem sądu uregulować spłatę zadłużenia, jest im bliska.

- ZBP od dawna taką inicjatywę składał. Od 2014 roku zabiegaliśmy o to, aby w ramach otwartego postępowania upadłościowego konsumenta, była możliwość zawierania między dłużnikiem a jego wierzycielami układu. Po to, aby uniknąć wyprzedaży za bezcen majątku dłużnika, oczywiście pod nadzorem sądu – wyjaśnia Jerzy Bańka. - Wówczas projektodawcy nie wyrazili zgody na takie rozwiązanie. Dziś mamy informację, że jednak się je rozważa. To pozytywna informacja, ale z warunkiem jest to układ, a więc zgoda obu stron. Nie istnieje bowiem układ jednostronny.

Jak przekonuje ZBP, przepisy nie mogą faworyzować osób nierzetelnych, które własnym, celowym działaniem doprowadziły do swojej niewypłacalności. Upadłość konsumencka powinna być dedykowana tylko tym obywatelom, którzy z sytuacji losowych, czasem dramatycznych, popadli w problemy finansowe.

"Klucze za długi". To się nie opłaci?

Oddasz klucze i masz spokój. Takie rozwiązanie ma pomóc zadłużonym stanąć na nogi. Obecnie nawet po zbyciu nieruchomości na kredytobiorcy wciąż ciążą jeszcze zobowiązania. Eksperci pytani przez DGP zaznaczają, że taki mechanizm musi spowodować wzrost cen kredytów hipotecznych.

Minister Warchoł zapewniał jednak, że to nam nie grozi. Innego zdanie jest Związek Banków Polskich. - Podniesienie kosztów takiego kredytu jest nieuchronne. Oczywistym jest, że żaden bank nie udzieli takiego kredytu na obecnych zasadach – podkreśla Jerzy Bańka.

Jak tłumaczy, wymusi to zmiany warunków kredytu hipotecznego. - Będzie wymagany wysoki wkład własny, a oprocentowanie tego kredytu będzie musiało uwzględniać koszty ryzyka związanego ze stratami związanymi z zarządzaniem takimi przejętymi nieruchomościami i zbywać je ze wszystkimi skutkami - wylicza.

Dla banku taka nieruchomość to żaden zysk, twierdzi wiceprezes ZBP. To problem. Jak argumentuje, bank nie jest instytucją, która zarządza przejętymi nieruchomościami, musiałoby to skutkować zawarciem umów z instytucjami, które zajmą się administrowaniem takimi obiektami, wyceny, ubezpieczenia i wystawianie na sprzedaż. To wszystko będzie wpływać na koszty kredytu i ograniczy dostęp do niego.

- Mówiąc wprost, osoby które nie spełnią ostrych wymagań w zakresie wymaganej zdolności kredytowej, w tym i wkładu własnego, takiego kredytu nie dostaną – wyjaśnia Bańka.

W rozmowie z money.pl zauważył również, że to rozwiązanie nie musi być korzystne dla osoby, która wzięła kredyt hipoteczny. - Ludzie nie po to kupują mieszkanie, aby się go nagle pozbywać. To powoduje zniszczenie podstaw bytu materialnego rodziny. Trudno sobie wyobrazić, aby ktoś lekką ręką godził się na to, że spłacił 40 proc. czy więcej zadłużenia i został z niczym – stwierdza wiceszef ZBP.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez * *dziejesie.wp.pl

Tagi: kredyty hipoteczne, frankowicze, ziobro, ustawa kredytowa, wiadomości, gospodarka, gospodarka polska
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
15-11-2018

AAADlaczego państwo ma dopłacać tym co wzięli kredyt w frankach, ja wziąłem dużo droższy kredyt w złotówkach gdyż bałem się ryzyka które się wiąże z … Czytaj całość

15-11-2018

lukeale was pis oszukał frankowicze! za to rydzyk ma się świetnie , miliony do niego płyną! zmądrzejcie i zapamietajcie!

15-11-2018

OpopMazurek powie ze kredyty frankowe to "odgrzewany kotlet"

Rozwiń komentarze (57)