Wojna podbija ceny ropy. Putin liczy zyski
Wzrost cen ropy po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie może znacząco zwiększyć dochody Rosji. Według szacunków niemiecko-rosyjskiej izby handlowej dodatkowe wpływy budżetowe mogą sięgnąć nawet 71,8 mld dolarów rocznie.
Rosja może znacząco skorzystać na rosnących cenach ropy wywołanych wojną Izraela i USA z Iranem. Jak wynika z prognoz Niemiecko-Rosyjskiej Izby Handlowej (AHK), przy utrzymaniu cen powyżej 100 dol. za baryłkę dodatkowe wpływy do rosyjskiego budżetu mogą wynieść 71,8 mld dol. rocznie.
Obecnie ropa Brent kosztuje ponad 111 dol. za baryłkę, czyli o blisko 40 dol. więcej niż przed wybuchem konfliktu. Tymczasem rosyjski budżet był konstruowany przy założeniu ceny na poziomie 59 dol.
Cena maksymalna paliw nie rozwiąże problemu? "To narzędzie nie działa"
Rosja największym beneficjentem
– Rosja jest największym beneficjentem nowej wojny na Bliskim Wschodzie – ocenił szef AHK Matthias Schepp. Dodał, że Moskwę może czekać "nieoczekiwany napływ pieniędzy na historyczną skalę".
Dochody z eksportu ropy i gazu stanowią kluczowy element rosyjskich finansów publicznych. Wzrost cen surowców bezpośrednio przekłada się więc na poprawę sytuacji budżetowej kraju.
Konflikt napędza ceny
Na wzrost cen ropy wpływa przede wszystkim sytuacja w cieśninie Ormuz, która od kilku tygodni pozostaje w dużej mierze zablokowana. To kluczowy szlak dla eksportu surowców energetycznych z regionu Zatoki Perskiej.
Iran ograniczył ruch tankowców w odpowiedzi na działania militarne USA i Izraela. Zakłócenia w dostawach wywołały silną reakcję rynku i znaczący wzrost notowań ropy.
Prezydent USA Donald Trump wielokrotnie apelował o militarne zaangażowanie państw NATO w odblokowanie cieśniny. Groził też Iranowi dalszą eskalacją działań, jeśli nie dojdzie do porozumienia.
Źródło: PAP