TikTok nie jest zwykłą platformą do nagrywania krótkich filmów? Tak twierdzą Amerykanie © Getty Images, | Kevin Frayer

Wojna tiktokowa. Amerykanie boją się współczesnego "konia trojańskiego"

Piotr Bera

Większość kojarzy go z tańczącymi nastolatkami i filmikami z zabawnymi kotami. Każdego dnia patrzy na nie 1,6 miliardów ludzi. Dla FBI to jednak "narzędzie szpiegujące Chin". USA boją się TikToka. Dla nich to współczesny koń trojański.

W 2020 r. Donald Trump wpadł na pomysł blokady TikToka w USA, którego uznał za zagrożenie dla kraju. Rok wcześniej zakaz korzystania z aplikacji na służbowych urządzeniach wprowadzono w amerykańskim wojsku. Pod koniec 2022 r. identyczne rozwiązanie zaprezentowano członkom Izby Reprezentantów. Niższa izba Kongresu dołączyła tym samym do grupy amerykańskiej administracji, która zakazuje korzystania z aplikacji. Wcześniej na ten krok zdecydowało się co najmniej 14 stanów, gdzie lokalne prawo zakazuje korzystania z TikToka na urządzeniach wydawanych przez rząd. Ograniczenia lub zakaz użytkowania TikToka działa też w Indonezji, Bangladeszu, Pakistanie czy Indiach. Temu, jak działa, przygląda się też wywiad kanadyjski. Od aplikacji odchodzi też holenderski rząd. Zaleca się, żeby politycy z niego nie korzystali.

- TikTok uznawany jest za cyberzagrożenie - mówiła w 2019 r. ppłk. Robin Ochoa, uzasadniając zakaz używania go przez amerykańskie wojsko. To była duża zmiana w podejściu amerykańskich wojsk do chińskiej platformy. Wcześniej US Army miała za jej pośrednictwem prowadzić rekrutacje. Nie bez powodu. W kwietniu 2020 r. była to najczęściej pobierana aplikacja na świecie. Prawie połowa jej użytkowników ma od 16 do 24 lat, a jej przychody w 2022 r. dochodziły do 12 mld dol. - informował magazyn "Fortune".

Biblioteka danych

W czerwcu ubiegłego roku Brendan Carr, przewodniczący Federalnej Komisji Łączności Stanów Zjednoczonych, rozpoczął za oceanem gorącą dyskusję, stwierdzając, że "TikTok nie tylko ogląda filmy taneczne swoich użytkowników. Gromadzi historie wyszukiwania i przeglądania, wzorce naciśnięć klawiszy, identyfikatory biometryczne, wersje robocze wiadomości i metadane, a także gromadzi tekst, obrazy i filmy przechowywane w schowku urządzenia". Carr informował o tym w piśmie do szefów Apple i Alphabet.

TikTok ma miesięcznie ok. 1,6 mld użytkowników, a w 2020 r. było ich 900 mln. To bardzo dużo. Niezwykle ważna jest struktura demograficzna - większość użytkowników nie ma 35 lat. Gdy pojawił się Facebook czy Twitter, to proces wchodzenia w te media społecznościowe był demograficznie wyrównany. Z tych aplikacji korzystali 20- i 30-latkowie z kompetencjami mediowymi - mówi Sylwia Czubkowska, redaktorka Spider’s Web+ oraz autorka książki "Chińczycy trzymają nas mocno. Pierwsze śledztwo o tym, jak Chiny kolonizują Europę, w tym Polskę".

- Do TikToka trafia pokolenie Alfa urodzone po 2010 r. Szukają tam informacji i wsparcia. To TikTok i Instagram, a nie Google są dla nich źródłem informacji - dodaje Czubkowska.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Chiny bez hamulców gospodarczych. "Niestety mamy do czynienia z zimną wojną"

- Szef FBI mówił w Davos, że Chiny są bardzo zaawansowane i przez to niezwykle groźne w kontekście wykorzystania sztucznej inteligencji. Pekin uważa, że TikTok to tylko niewinna rozrywka, ale Waszyngton bacznie się tej platformie przygląda i postrzega ją jako zagrożenie geopolityczne. Zwłaszcza że jej globalna popularność osiągnęła już taki poziom, że konto założył tam nawet sam Mick Jagger - dodaje Radosław Pyffel, ekspert Instytutu Sobieskiego, współautor podcastu "Gra Imperiów".

Koń trojański ukryty w algorytmach

Republikański senator Josh Hawley ostrzegał Amerykanów na TikToku, że ci "powinni się martwić, bo to aparat inwigilacji dla Pekinu". Dodał dla "The Atlantic", że "jest to koń trojański ukryty w telefonach".

Pod koniec ubiegłego roku ByteDance, właściciel TikToka, przyznał, że korzystał z własnej aplikacji, żeby szpiegować dziennikarzy. I to zajmujących się właśnie TikTokiem. Jak opisuje "The Guardian", dane z aplikacji Chińczycy wykorzystali do tego, by zdobyć wiedzę o tym, jak przemieszczają się reporterzy. Chcieli sprawdzić, czy znajdowali się w tej samej lokalizacji, co podejrzewani o wyciek danych pracownicy.

"The Guardian" zaznacza, że misja zakończyła się niepowodzeniem, lecz przy okazji odkryto, że czterech pracowników TikToka w USA i Chinach w niewłaściwy sposób uzyskało dostęp do innych danych. Wszystkich zwolniono. Poleciał też główny audytor firmy Chris Lepitak, a za nim jego przełożony Song Ye.

Kto zadecydował o szpiegowaniu dziennikarzy? Może sam sekretarz generalny Komunistycznej Partii Chin? Nie wiadomo. Każde medium społecznościowe zbiera mnóstwo danych o użytkownikach. Mają coraz bardziej rozwinięte algorytmy, które na podstawie danych behawioralnych dostosowują indywidualne treści. W TikToku ten algorytm jest wręcz doskonały - podkreśla Czubkowska.

I dodaje: - Po założeniu konta otrzymujemy szereg losowych filmów od jedzenia po tańce. Gdy odrzucamy jedne filmy i "lajkujemy" inne, algorytm szybko wychwytuje, co nas naprawdę interesuje, a my udzielamy wielu informacji. Oczywiście platformy cyfrowe twierdzą, że to dla naszego dobra, bo dostaniemy interesujące nas treści. Tutaj jednak zaczynają się schody.

Kontrola i jej brak

Czubkowska podkreśla, że Facebooka można kontrolować. Robi to m.in. Kongres Stanów Zjednoczonych, który wzywał na przesłuchania Marka Zuckerberga w związku ze skandalem związanym z Cambridge Analityca. Ponadto sąd w USA orzekł, iż Facebook nielegalnie gromadził dane milionów użytkowników, korzystając z funkcji rozpoznawania twarzy na zdjęciach.

I to jest największa różnica między TikTokiem a Metą, która zarządza Facebookiem.

- Tu nawet nie chodzi o same wycieki danych, które są wpadkami, ale również przestępstwem. Możemy krytykować Metę czy Twittera, ale nad ich działalnością jest parasol ochronny w postaci Kongresu i Unii Europejskiej. Natomiast nad ByteDance najwyższą kontrolę ma Pekin. I to powinno zainteresować użytkowników - kto firmę może chwycić za rękę i wlepić karę - zaznacza Czubkowska.

- Powoływanie się na względy bezpieczeństwa narodowego jest jak najbardziej uzasadnione, ponieważ TikTok należy do ByteDance, które ma siedzibę w ChRL, a tamtejsze prawo nakłada na podmioty (w teorii) prywatne obowiązek daleko idącej współpracy z władzami centralnymi w Pekinie - mówi Jakub Graca, specjalista od polityki zagranicznej USA z Instytutu Nowej Europy.

Graca wyjaśnia, że "ingerencja władz ChRL może przejawiać się także w cenzurowaniu wybranych treści na TikToku, a nawet w szerzeniu aktywnej propagandy".

Dane milionów użytkowników z USA mogą posłużyć do prac nad sztuczną inteligencją. To są oficjalne powody, ale mają one bardzo wiele wspólnego z rzeczywistością - uważa Graca.

Z takimi oskarżeniami nie zgadza się jednak Zhang Yiming, założyciel ByteDance. 39-latek zaznacza, że chiński rząd nigdy nie prosił go o przekazanie informacji o amerykańskich użytkownikach. - Nawet jeśli otrzymamy taką prośbę, niemożliwe jest, aby się do niej zastosować - komentował w "The Atlantic". To samo mówiła każda chińska firma, która trafiła na celownik amerykańskiego wywiadu.

- Nie ma jednoznacznych dowodów na to, że TikTok przekazuje dane chińskiemu rządowi albo że te dane są wykorzystywane przeciwko USA. Jednak pokusa wykorzystania danych o milionach Amerykanów jest bardzo duża. Ponieważ ChRL ma ambicje globalne, to można założyć, że ryzyko jest ogromne. Już można znaleźć przypadki cenzurowania przez TikToka treści dotyczących prześladowania mniejszości ujgurskiej w ChRL - dodaje Graca.

Dwie wersje TikToka

ByteDance operuje dwoma platformami: TikTokiem przeznaczonym dla większości świata oraz Douyin dla Chińczyków. W teorii obie mają służyć rozrywce i po prostu łączyć ludzi w sieci. W praktyce są między nimi diametralne różnice.

- Douyin to chińska wersja, która jest poddana znacznie silniejszej kontroli aparatu państwowego. Publikowane tam treści są mniej rozrywkowe - zauważa Sylwia Czubkowska.

Zwracał na to uwagę w "60 Minutes" Tristan Harris, były pracownik Google'a, etyk technologiczny, współzałożyciel Centrum Technologii Humanitarnych. Ze względu na blokady, chińskie dzieci mogą z Douyin korzystać maksymalnie 40 minut dziennie. To dwa razy krócej od ich amerykańskich rówieśników. Ci w 2021 r. spędzali na TikToku każdego dnia średnio 99 minut - podawał serwis TechCrunch. Do tego chińska młodzież ogląda co innego.

- Jeśli użytkownik ma poniżej 14 lat, to (algorytmy - przyp. red.) pokazują mu eksperymenty naukowe, które można zrobić w domu, eksponaty muzealne, filmy o patriotyzmie i edukacyjne - podkreślał Harris.

Dodał, że przeprowadzono wśród 11-12-letniej młodzieży w USA i Chinach ankietę, do jakiej kariery chcieliby aspirować. Na pierwszym miejscu wśród Amerykanów był influencer mediów społecznościowych, a w Chinach astronauta. - To prawie tak, jakby (firma ByteDance - przyp. red.) uznała, że technologia wpływa na rozwój dzieci i lokalnie dostarczała wersję bezpieczną, a za granicę wysyłała uzależniającą - mówił.

Big Tech w zagrożeniu

Rozwój TikToka może być problematyczny dla gigantów z Doliny Krzemowej. Meta Platforms, Alphabet (dawniej Google) i Apple mają potężnego rywala. Amerykański magazyn "The Atlantic" ocenił, że TikTok jest nowym symbolem Chin wyrastających na potęgę technologiczną.

To wyzwanie dla amerykańskiej dominacji w sektorze technologicznym. Dzisiejszy internet jest w dużej mierze zarządzany - na dobre i na złe - przez amerykańskie korporacje, takie jak Alphabet, Amazon i Facebook, a TikTok jest pierwszą chińską firmą, która naprawdę przebiła się do amerykańskiej i globalnej świadomości, co innym firmom, w tym Alibabie, Baidu i Tencentowi, jeszcze się nie udało - napisano.

Od niecałego roku TikTok ma nowego prezesa, którym jest Singapurczyk Chew Shou Zi. Studiował w Londynie i na Harvardzie. - To twarz TikToka na Zachód. Ma spore doświadczenie, pracował wcześniej w Xiaomi i dużym funduszu inwestycyjnym założonym przez rosyjskiego miliardera Jurija Milnera. Można jednak powiedzieć, że jest to "dobry" Rosjanin niepowiązany z Kremlem. Chew Shou Zi ma przekonać innych, że nikt nie ingeruje w działania aplikacji - zaznacza Czubkowska.

Unia Europejska też patrzy

Chińską platformą zainteresowała się również Unia Europejska. Chew Shou Zi spotkał się w styczniu w Brukseli m.in. z wiceprzewodniczącą Komisji Europejskiej Věrą Jourovą. Rozmawiano o bezpieczeństwie danych, regulacjach cyfrowych i dezinformacji. - Liczę na to, że TikTok w pełni zrealizuje swoje zobowiązania [,...] w przestrzeganiu prawa UE i odzyska zaufanie europejskich regulatorów - mówiła po spotkaniu.

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Brzoska chwali się wynikami. "Rekordowy rok dla InPostu"
Brzoska chwali się wynikami. "Rekordowy rok dla InPostu"
Nawet 20 bomb jądrowych rocznie. Prezydent Li ostrzega świat
Nawet 20 bomb jądrowych rocznie. Prezydent Li ostrzega świat
Polacy masowo wracają z emigracji. Teraz padło na Holandię
Polacy masowo wracają z emigracji. Teraz padło na Holandię
Wall Street w cieniu Grenlandii. Groźby Trumpa wywołały najgorszą sesję od miesięcy
Wall Street w cieniu Grenlandii. Groźby Trumpa wywołały najgorszą sesję od miesięcy
Nie płacą czynszów. Polacy zalegają miliardy. Chcą zmian w prawie
Nie płacą czynszów. Polacy zalegają miliardy. Chcą zmian w prawie
Umowa UE-Mercosur. Producenci: ochroną objęto polskie alkohole, nie produkty regionalne
Umowa UE-Mercosur. Producenci: ochroną objęto polskie alkohole, nie produkty regionalne
Karnety na siłownię pod lupą urzędu. Klienci mieli dość. Są zarzuty dla Benefit Systems
Karnety na siłownię pod lupą urzędu. Klienci mieli dość. Są zarzuty dla Benefit Systems
Prognozy walutowe na lata 2026-27. Stabilizacja złotego w cieniu "grenlandzkiej bitwy" Trumpa
Prognozy walutowe na lata 2026-27. Stabilizacja złotego w cieniu "grenlandzkiej bitwy" Trumpa
Złoto bije rekord za rekordem. Na horyzoncie cena 7 tys. dolarów?
Złoto bije rekord za rekordem. Na horyzoncie cena 7 tys. dolarów?
Ulga na rynku mieszkań w USA. Trump podpisał dekret
Ulga na rynku mieszkań w USA. Trump podpisał dekret
Zakład upadł, miasto przejęło wielki teren. Teraz ujawnia plany
Zakład upadł, miasto przejęło wielki teren. Teraz ujawnia plany
Nowe "czternastki" dla emerytów. Rząd wyda więcej, niż planował
Nowe "czternastki" dla emerytów. Rząd wyda więcej, niż planował