Polska chce być ważnym partnerem dla Ukrainy. Wspiera ją nie tylko politycznie, ale również staje się zaworem bezpieczeństwa dla znajdującego się pod ciągłym ostrzałem Rosjan kraju.
Jednak w przestrzeni publicznej krążą nieprawdziwe opinie, często rozsiewane przez propagandę i podbijane przez prawicowe środowiska, jakoby Polska oddawała gaz Ukrainie za darmo lub po kosztach. Cenę za to ponoszą Polacy płacący wysokie rachunki. Kijów wykorzystuje do tego własne środki oraz pożyczki, których udziela mu Europa. Już w sierpniu 2025 r. Komisja Europejska podpisała umowę gwarancyjną z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju, aby umożliwić pożyczkę w wysokości 500 mln euro na awaryjne zakupy gazu zimowego na Ukrainie. Łączne unijne wsparcie dla awaryjnych zakupów gazu przez Ukrainę zimą 2025–2026 wynosi 977 mln euro.
Jak wygląda prawda? Faktem jest, że Polska odpowiada za około 24 proc. dostaw gazu do Ukrainy i stale zwiększa swoje możliwości. Jak poinformował nas polski operator Gaz-System, w całym roku gazowym 2025/2026 maksymalne dostępne możliwości przesyłowe z Polski na Ukrainę wyniosą około 5,3 mld m sześc. rocznie.
25 lat pracy w McDonald’s. Od pracownika do prezesa - Tomasz Rogacz II Pierwsza Praca #5
Jest to potencjał zależny od zainteresowania rynku i zakontraktowanych produktów. Dla porównania w 2025 r. całkowity eksport gazu w kierunku Ukrainy wyniósł 2 mld m sześc.
– Handel gazem z Ukrainą odbywa się na zasadach rynkowych. Mówiąc wprost, Polska na tej współpracy zarabia – przypomina w rozmowie z money.pl Jakub Wiech, ekspert ds. energetyki.
Nie są to dostawy darmowe. Ukraina kupuje gaz np. w USA, robiąc to za pośrednictwem Polski, która ma dostęp do gazoportów, i dodatkowo opłacając koszty transportu surowca polskim operatorom, ściąga go do kraju.
Taką współpracę strategiczną wzmacniają choćby polski Orlen i ukraiński Naftogaz. Podpisane podczas szczytu Carpathian Eight Summit porozumienie ma umożliwić dostawy trzech ładunków LNG w pierwszym kwartale 2027 r. Orlen nie ujawnia szczegółów ani nie informuje o wartości umów gazowych.
Jak podkreślał Sergii Fedorenko, pełniący obowiązki prezesa zarządu Naftogazu Ukrainy, Orlen jest ważnym partnerem strategicznym Naftogazu. – Wobec trwających rosyjskich ataków na nasze krajowe instalacje wydobywcze szczególnie istotne jest dla nas zapewnienie wiarygodnych źródeł gazu oraz zdywersyfikowanych tras jego dostaw – stwierdził.
To oznacza, że nie pomagamy doraźnie przygotować się do tej zimy, ale te dostawy amerykańskiego gazu za pośrednictwem Orlenu mają być zabezpieczeniem na drugą część sezonu. Polska pełni tu rolę wentyla bezpieczeństwa. Są to jednak wszystkie komercyjne umowy. Nikt nie oddaje tu surowca po kosztach – podkreśla w rozmowie z money.pl Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych.
Polska ma tym szerszy interes
Jak podkreślają eksperci, z którymi rozmawiał money.pl, Polska ma szerszy interes we współpracy gazowej z Ukrainą.
– Polska buduje rolę ważnego gracza w regionie. Współpraca z Ukrainą umacnia naszą pozycję na tym rynku. Tajemnicą Poliszynela jest to, że Ukraina bardzo interesuje się dostawami przez budowany przez Polskę terminal w Gdańsku. Dodatkowa jednostka FSRU pozwoli nam zwiększyć moce importowe i umożliwi szerszy eksport do krajów regionu. Im bardziej będziemy obecni w Ukrainie, tym większe szanse, że będziemy tam dominującym graczem - mówi money.pl Jakub Wiech.
Jak przypomina Gaz-System, do 2030 r. Polska będzie dysponować trzema terminalami LNG o łącznej mocy regazyfikacji ponad 20 mld m sześc. gazu rocznie. "W połączeniu z szerokim dostępem do infrastruktury przesyłowej, obejmującym interkonektory z Danią, Niemcami, Czechami, Słowacją i Litwą, od 2030 r. Polska będzie dysponować niemal 50 mld m sześc. rocznych zdolności importowych gazu. To właśnie ten potencjał sprawia, że nasz kraj staje się hubem gazowym w regionie" – odpowiada na nasze pytania polski operator.
– Dla nas współpraca z Ukrainą to droga do budowy hubu gazowego. Wykorzystując własną infrastrukturę, jesteśmy zabezpieczeniem dla Ukrainy. Poza tym, jak my teraz pomagamy, możemy liczyć, że Ukraina, mając własne wydobycie, w przyszłości będzie dostarczać nam tańszy gaz – wskazuje Andrzej Sikora.
Przypomnijmy, że w promieniu zaledwie 100 km od Polski znajduje się największy w Europie kompleks – Bilcze-Wołycia koło Stryja – mogący pomieścić 17 mld m sześc. gazu i będący kluczowym węzłem. Dla porównania pojemność wszystkich polskich magazynów PGNiG wynosi nieco ponad 3,3 mld m sześc., a więc jest ponad pięć razy mniejsza niż pojemność tych znajdujących się w obwodzie lwowskim.
Połączenie możliwości wydobywczych i magazynowych Ukrainy z infrastrukturą LNG Polski może stanowić podstawę dla budowy prawdziwego hubu dla całego regionu.
– Znakomita większość gazu do Ukrainy płynie przez południe Europy, głównie przez terminal w Grecji; tamtędy było taniej. Teraz jednak zmieniły się stawki w Gaz-Systemie. Nam zależy na tym, aby Ukraina zamawiała gaz z polskich terminali – zaznacza Sikora.
"Oferujemy możliwość bardziej efektywnego kosztowo transportu gazu ziemnego przy przejrzystych zasadach. Gaz-System posiada infrastrukturę umożliwiającą odbiór LNG, w tym LNG ze Stanów Zjednoczonych, i świadczy usługi dla wszystkich użytkowników sieci zgodnie z ich potrzebami" – podkreśla spółka.
Jak dodaje w przesłanej nam odpowiedzi, "Polski system przesyłowy jest odporny i elastyczny". Co istotne, odporność ta jest weryfikowana w praktyce od 2022 r., co potwierdza naszą zdolność do zapewnienia nieprzerwanych dostaw gazu nawet w obliczu zakłóceń geopolitycznych oraz presji związanej z dostawami z pojedynczych źródeł. Potencjał ten może zostać wykorzystany również do wspierania dostaw gazu dla Ukrainy.
Korzyść obopólna. Ukraina też może nas wspomóc
Ukraina zużywa około 20 mld m sześc. gazu rocznie. W zimie zapotrzebowanie wzrasta. Według Centrum Badań Energetycznych Ukrainie już udało się zgromadzić w podziemnych magazynach więcej gazu niż planowano. Jak informował dyrektor CBE Ołeksandr Charczenko, cytowany przez "Unian", rezerwa sięga już blisko 15 mld metrów sześciennych.
Jego zdaniem otwiera to możliwość dyskusji nad kontrolowanym eksportem gazu do państw Europy, gdzie sytuacja jest trudna, a ceny są wysokie.
– Ukraina ma dziś cenę niższą niż Unia Europejska i Polska. Wspólnota ma duże problemy z odbudowaniem rezerw i osiągnięciem wymaganego przez zimę poziomu zapełnienia magazynów, przypomina w rozmowie z money.pl Andrzej Sikora.
To oznacza, że paradoksalnie będąca pod ciągłym ostrzałem Rosjan Ukraina może być w razie potrzeby buforem bezpieczeństwa dla Europy. Zresztą współpraca transgraniczna działa w obie strony. Dla przykładu w czwartek 24.09 – dobowe zapotrzebowanie Polski na gaz sięgnęło 40 mln m sześc., a Ukraina była jednym z kierunków (pierwszy raz od 2024 r.), z którego importowaliśmy surowiec do kraju.
Wciąż jednak istnieje ryzyko, że rosyjskie ataki ponownie uderzą w krajowe wydobycie oraz miejsca składowania, wymuszając interwencyjny import z Europy. – Rosjanom nie udało się tych podziemnych magazynów zniszczyć. Nie jest powiedziane, że nie będą próbować – stwierdza prezes Instytutu Studiów Energetycznych.
Posiadająca w sumie w całym kraju 13 potężnych podziemnych magazynów błękitnego paliwa Ukraina jeszcze przed inwazją Putina miała stanowić bufor energetyczny dla zmagającej się z wywołanym przez Moskwę kryzysem gazowym. Cała Ukraina ma możliwości magazynowania ponad 31 mld m sześc. gazu. Kraj ten, również dla Polski, miał stać się zapleczem.