Zainwestowali dziesiątki tysięcy. Firma zniknęła. "Ohydne działanie"
Klienci firmy Termosolar z Łodzi skarżą się, że po wpłacie nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych na instalacje fotowoltaiczne i magazyny energii nie doczekali się żadnych prac, a kontakt z właścicielem się urwał - informuje "Gazeta Wyborcza". Poszkodowani zgłaszają sprawy na policję i szukają pomocy prawnej.
Łódzka firma Termosolar, reklamująca się hasłem "Twoja niezależność energetyczna", obiecywała klientom nowoczesne rozwiązania łączące fotowoltaikę, turbiny wiatrowe i magazyny energii. Według relacji poszkodowanych z całej Polski, w wielu przypadkach po wpłaceniu pieniędzy nie wykonano żadnych prac, a kontakt z właścicielem – jak twierdzą – całkowicie się urwał.
Wśród poszkodowanych jest Stefan z Czechowic-Dziedzic, który w lipcu przekazał właścicielowi Termosolaru 33 tys. zł. – Montaż miał się zakończyć w sierpniu, do dziś nie zrobiono nic – mówi. Jak dodaje, prezes firmy przedstawił mu szczegółowy plan inwestycji i sprawiał wrażenie kompetentnego. – Jak idiota wpłaciłem całą kwotę. Nie mogę się z tym pogodzić, nie jestem krezusem – relacjonuje emeryt. Jak podkeśla, jego zdaniem firma od początku nie chciała wykonać usłygi. - To ohydne działanie - podkreśla.
Podobną historię opowiada Mateusz z okolic Jędrzejowa. Podpisał umowę na elektrownię wiatrową i magazyn energii o wartości 64 tys. zł, licząc na zwrot połowy kosztów w ramach programu "Moja Elektrownia Wiatrowa". Po wpłacie 44 tys. zł kontakt się urwał. – Ostatni SMS był w połowie października. Potem telefon wyłączony – mówi.
Obaj mężczyźni zgłosili sprawę na policję i czekają na dalsze działania służb.
Skąd sałata w Polsce zimą? Ujawnia swój biznes
Kolejni poszkodowani szukają prawników
Z ustaleń poszkodowanych wynika, że skarg jest więcej. Niektórzy twierdzą, że instalacje montowano w wersjach niezgodnych z umową, inni – że nie zrobiono nic. Sprawy analizują kancelarie prawne i firmy windykacyjne.
– Zgłosiło się do nas kilku klientów Termosolar z całej Polski. Sprawy są analizowane – potwierdza w rozmowie z "GW" Marzena Górawska z Polskiej Grupy Egzekucyjnej. Jej zdaniem schemat działania przypomina wcześniejsze problemy innej firmy fotowoltaicznej, choć na mniejszą skalę.
Kontakt z Termosolarem okazał się niemożliwy – pod podanym numerem nikt nie odbiera, e-maile pozostają bez odpowiedzi. Pod oficjalnym adresem przy ul. Tuwima 48 w Łodzi mieści się wirtualne biuro. Pracownica nie zna właściciela firmy i nigdy go nie widziała. Drugi adres to mieszkanie właściciela – również bez reakcji.
To już trzecia firma fotowoltaiczna z regionu łódzkiego, której działalność budzi poważne zastrzeżenia klientów. Wcześniej głośno było o Zone Energy – firmie określanej przez pracowników jako "piramida fotowoltaiczna". Poszkodowanych jest tam kilka tysięcy osób, a sprawę prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
W tym roku podobne problemy wybuchły wokół Górzny Group z powiatu sieradzkiego. Tam klienci zostali obciążeni zwrotem zaliczek z programu "Czyste Powietrze", gdy firma nie wykonała prac na czas. Straty sięgają od 18 do nawet 80 tys. zł na osobę. Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Sieradzu.
Źródło: Gazeta Wyborcza