Notowania

lekarze
19.06.2019 09:34

Zaledwie 1,9 tys. miejsc dla rezydentów na cały kraj. "Trzeba odwrócić system do góry nogami"

W pierwszej połowie roku resort zdrowia zapewnił tylko 1,9 tys. miejsc dla nowych lekarzy rezydentów. W niektórych specjalizacjach miejsc nie było w ogóle. Lekarze nie mają złudzeń: trzeba uzdrowić system albo kolejki wydłużą się w nieskończoność.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Forum)
Miejsc dla rezydentów jest za mało, mówią lekarze. Ale to tylko część problemu. (Fot: Forum)

Minister zdrowia przyznał dokładnie 1916 rezydentur podczas pierwszej tegorocznej rekrutacji. O ile było całkiem sporo miejsc dla specjalistów od chorób wewnętrznych (229 rezydentur) czy anestezjologów (99), to już dla młodych okulistów zaledwie 13.

Dla niektórych specjalizacji nie było zresztą w ogóle nowych rezydentur - na przykład dla neuropatologów czy specjalistów od medycyny lotniczej.

Lista zaczęła krążyć po portalach społecznościowych, a internauci mocno krytykowali niewielką liczbę wakatów. - Za dziesięć lat będziemy z łezką w oku wspominać dzisiejszą dostępność do lekarza - ironizował użytkownik Wykopu.

"Polski Alfie Evans" odłączony od aparatury podtrzymującej życie. Wbrew woli rodziców. Obejrzyj wideo:

Co na to Ministerstwo Zdrowia? Biuro prasowe resortu przypomina, że nowe rezydentury przyznawane są dwa razy w roku. A jesienią jest ich zwykle dużo więcej. W 2018 r. w październiku przyznano ich na przykład ok. 4,1 tys.

Jak będzie wyglądać tegoroczna jesienna rekrutacja? I ile będzie miejsc? Tego resort zdrowia jeszcze nie ustalił.

"Czemu to minister o wszystkim decyduje?"

Zdaniem lekarzy problem jest ogromny. Już dzisiaj na wizytę u wielu specjalistów trzeba czekać latami. A nowych lekarzy kształci się jak na lekarstwo.

- Problemów jest mnóstwo. To, że rezydentur jest mało, wynika pewnie z ograniczeń budżetowych - mówi nam Dariusz Ratajczak z zarządu Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Według Eurostatu Polska nie wydaje nawet 5 proc. PKB na służbę zdrowia. To jeden z najgorszych wyników w całej UE.

Jednak - jego zdaniem - nawet przy ograniczonym budżecie, można by sensowniej rozdzielać rezydentury między regionami i szpitalami.

- Obecnie o tym wszystkim decyduje minister, którego zapewne wspomagają doradcy. A czemu by nie przenieść rozdzielania miejsc dla rezydentów na okręgowe izby lekarskie? Przecież tam lekarze doskonale wiedzą, jakich specjalistów brakuje w danej części kraju, jakich lekarzy będzie wkrótce brakować, kto przeszedł na emeryturę, a kto na nią przejdzie za kilka lat - mówi Ratajczak.

Dlatego - zdaniem wielu lekarzy - warto byłoby cały system odwrócić do góry nogami. Bo przecież z ministerialnych gabinetów nie zawsze widać potrzeby lokalnych szpitali i ich pacjentów.

Dariusz Ratajczak zauważa też, że w niektórych krajach, na przykład w Norwegii, nie robi się całej specjalizacji w jednym miejscu. Część nauki można odbyć w jednym szpitalu, a część w położonym w zupełnie innej części kraju. Zdaniem Dariusza Ratajczaka mogłoby to rozwiązać choć trochę polskich problemów.

- Na przykład to, że to właśnie w szpitalach powiatowych najbardziej brakuje dziś i specjalistów i rezydentów. W tych miastach, w których są uczelnie medyczne, problem jest dużo mniejszy - zaznacza.

Lekarze wskazują też, że w Polsce jest zwyczajnie za dużo lekarskich specjalizacji. A i przez to system szkolenia młodych medyków działa kiepsko.

- Chyba nie ma w Europie kraju, w którym byłoby tyle specjalizacji, co u nas. A ciągle dochodzą nowe. W środowisku się śmiejemy, że niedługo będą osobni specjaliści od płuca prawego i od płuca lewego - mówi nam jeden z lekarzy.

Medycy zastanawiają się na przykład, dlaczego jest aż osiem specjalizacji chirurgicznych. - Kiedyś była tu jedna specjalizacja - chirurgia. Czy naprawdę warto było to wszystko rozdrabniać? - pyta retorycznie lekarz z Łodzi.

- Miejsc dla rezydentów nie jest dużo, ale to nie oddaje całości problemu. Bo na niektóre specjalizacje po prostu nie ma chętnych - zaznacza Ratajczak. Lekarze mówią, że specjalistów z mniej intratnych dziedzin kuszą często zachodnie szpitale.

Dlatego w Polsce brak wyspecjalizowanych lekarzy nawet na SOR-ach. - Publiczna opieka zdrowotna dogorywa – mówił niedawno w rozmowie z money.pl dr Wojciech Sulka, przewodniczący dolnośląskiego OZZL.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
18-06-2019

TomTVP nawet o tym nie wspomni....

18-06-2019

Lider BatmanSpecjalizacje powinny być odpłatne i po zakończeniu specjalizacji 5 lat pracy na kierunku medycznym w jakim się specjalizowało. To zlikwiduje wyjazdy … Czytaj całość

18-06-2019

Polska mafiaPo co nam lekarze.. PIS pcha miliony w kler a ten się za nas modli.... Takie polskie realia.

Rozwiń komentarze (256)