Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
oprac. Przemysław Ciszak
|
aktualizacja

Zdalne nauczanie to mrzonka. W Polsce brakuje sprzętu

5
Podziel się:

Co dziesiąty Polak nie ma komputera, czy tabletu, który umożliwiłby mu naukę online.

Zdalne nauczanie to mrzonka. W Polsce brakuje sprzętu
Powszechne lekcje zdalne to fikcja (Getty Images, Gavriil Grigorov, TASS)

Zaledwie 48 proc. ankietowanych chce powrotu do nauki on-line - pisze "Rzeczpospolita" powołując się na badania ClickMeeting. Trudno się dziwić, kiedy co dziesiąty nie ma dostępu do sprzętu, który umożliwiłby sprawną naukę zdalną.

Jedynie 59 proc. Polaków stwierdziła, że ma odpowiednie warunki do nauki w formie zdalnej. To dalece za mało, jeśli taki system miałby w czasie pandemii funkcjonować powszechnie.

Już wcześniej na łamach money.pl, Sławomir Broniarz, przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego podkreślał, że brak komputerów to poważny problem w szkołach i wśród uczniów.

Zaznaczył również, że nie tylko sprzęt jest problemem, ale też oprogramowanie, które pozwoliłoby swobodnie prowadzić lekcję.

- Z raportu, który przedstawił nam Orange, wynika, że podczas pracy zdalnej funkcjonowało 16 różnych sposobów komunikacji z dzieckiem, a nie jeden. Wciąż nie mamy ujednoliconej platformy. Jak zapowiedział minister, we wrześniu do e-podręcznika dołączona zostanie kamera – no sukces niebywały. Nie przeprowadzimy całego cyklu kształcenia w ten sposób. Wciąż borykamy się z brakiem komputerów dla uczniów i nauczycieli, są problemy z dostępem do sieci - wyliczał Broniarz.

Szkoły od początku września działają w trybie stacjonarnym, a jedynie w wyjątkowych przypadkach szkoły mogą przejść na tryb zdalny lub mieszany.

Zobacz także: Nowy rok szkolny. Dzieci wracają do klas. "Rok zaczynamy z dużą niepewnością"

Mimo że wielu rodziców miało poważne wątpliwości co do powrotu dzieci do szkolnych ławek, to, jak wskazuje dziennik, jedynie 37 proc. Polaków tęskni za nauczaniem dzieci przez internet.

60 proc. ankietowanych jest przekonanych, zdalna nauka jest mniej efektywna.

- W ostatnich kryzysowych miesiącach wiele działań z konieczności miało charakter doraźny i chaotyczny, służyło rozwiązaniu bieżącego problemu, jakim była niemożność prowadzenia edukacji twarzą w twarz z uczniami – mówi "Rzeczpospolitej" Katarzyna Śledziewska z ośrodka naukowego DELab na Uniwersytecie Warszawskim.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(5)
Agnieszka Bau...
3 lata temu
Njja jestem bardzo zmęczona i dodatkowo jestem przeszladowa w szkole zoszylamproblem nikt nie chciał mnie słuchać zniecheli mnie do chodzenia we zosta w domu i jeździć do ie
Dyzio
3 lata temu
Szkoda komentować, bo wycinają każdy komentarz niezgodny z jedynie słusznymi poglądami.
Dyzio
3 lata temu
A gdyby tak zlikwidować ministerstwo, kuratoria i całą tą czapę i pozostawić szkolnictwo samemu sobie, a ludziom dać wybór szkoły, programu i bon edukacyjny, o który szkoły musiałyby zabiegać? Ale fajna utopia antysocjalistyczna, czyż nie?
cmok
3 lata temu
Mieli ponad pol roku na przygotowanie oprogramowani. Tylko sie zachwycali tym jak jest dobrze. Pan minister Pionkowski nie nadaje się nawet do łupania kamieni. Kompletny brak rozumku.
777
3 lata temu
A na co idzie 500+? Spokojnie można każdemu dziecku za to kupić komputer,a internet można przerzucić z własnego telefonu naczas nauki dziecka. Zresztą teraz wszystkie dzieci mają swoje telefony z internetem. Ale jak się przepija 500+ dziecka, to potem na komputer nie ma.