Znamy szczegóły polskiego wniosku w sprawie paktu migracyjnego. "Mamy spokój na 3-4 lata"

Rząd zdążył obwieścić sukces w sprawie wyłączenia Polski z postanowień paktu migracyjnego, ale dopiero potem złożył formalny wniosek w tej sprawie do Komisji Europejskiej, który zostanie rozpatrzony najwcześniej w grudniu. Udało nam się poznać szczegóły dokumentu.

Donald Tusk i Ursula von der Leyen na granicy polsko-biaoruskiejPremier Donald Tusk i przewodnicząca KE Ursula von der Leyen na granicy polsko-biaoruskiej
Źródło zdjęć: © East News | Wojciech Olkusnik
Tomasz Żółciak

Święto niepodległości, 11 listopada. To wtedy premier Donald Tusk obwieszcza, że Polska nie będzie przyjmować migrantów w ramach unijnego paktu migracyjnego ani płacić za to. "To już decyzja. Robimy, nie gadamy!" - napisał szef rządu na platformie X.

Sęk w tym, że premier zrobił to nie tylko zanim decyzja została formalnie zatwierdzona przez unijną Radę UE (to stanie się najwcześniej w grudniu), ale także zanim polski rząd złożył wymagany przepisami wniosek do Komisji Europejskiej, w którym kraje mogą udowodnić, że znajdują się pod silną presją migracyjną i na tej podstawie wnioskować o całkowite lub częściowe wyłączenie z postanowień paktu.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) w korespondencji z nami potwierdza, że wniosek został złożony 12 listopada - a więc "w pierwszym możliwym terminie po opublikowaniu decyzji Komisji Europejskiej uprawniającej ją do zwolnienia z tzw. wkładu solidarnościowego". Mimo to resort jest przekonany, że pozytywna decyzja w sprawie Polski jest przesądzona.

Decyzja Rady UE na 2026 rok, bo tak są podejmowane decyzje, jest wyłącznie formalnością. Spotkanie Rady zaplanowane jest na 8 grudnia. Spodziewamy się decyzji w ciągu najbliższych tygodni, do końca roku, choć bierzemy pod uwagę możliwość wydłużenia terminu - wskazuje MSWiA.

"Piękna i tragiczna". Przypomina historię polskiej firmy

Co zawiera wniosek

Resort przekonuje, że Polska wypełnia zobowiązania solidarnościowe wobec UE i jej państw członkowskich, zapewniając ochronę dla około miliona uchodźców z Ukrainy. "Chronimy zewnętrzną granicę Unii Europejskiej przed atakiem hybrydowym i wykorzystaniem migracji jako broni. Wniosek przez nas złożony zawiera szerokie uzasadnienie, które wskazuje na znaczące koszty ponoszone w latach 2021-2025 zarówno w obszarze ochrony granicy, jak i utrzymywania ochrony czasowej dla uciekających przed rosyjską agresją obywateli Ukrainy" - tłumaczy nam MSWiA.

Sam wniosek nie jest upubliczniany, bo, jak słyszymy w rządzie, zawiera informacje oklauzulowane. - Wskazujemy tam m.in. na metody działań służb białoruskich, więc wolimy tego nie rozpowszechniać - przyznaje rozmówca znający szczegóły sprawy.

Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika jednak, że liczący 9 stron polski wniosek (dla porównania - czeski wniosek ma zaledwie jedną stronę) zawiera argumenty zebrane w trzech obszarach.

W pierwszym rząd pokazuje, jak działają białoruskie służby, jeśli chodzi o destabilizowanie sytuacji na granicy, wskazuje na kwestie bezpośrednich ataków na polskich żołnierzy i funkcjonariuszy, podsumowuje ilość wydanych pieniędzy na uszczelnienie wschodniej granicy i rysuje dalsze możliwości eskalacji napięcia.

Drugi obszar dotyczy kwestii uchodźców z Ukrainy i tego, jak Polska sobie z tym wyzwaniem radzi (wskazywane jest m.in. to, że wciąż funkcjonują ośrodki zbiorowego zakwaterowania, kwestia dostępu do świadczeń), przy jednoczesnym wskazaniu, że zdolności przyjmowania kolejnych migrantów są już w Polsce na wyczerpaniu.

Trzeci obszar pokazuje skalę i sposoby instrumentalizacji migracji przez wrogie nam państwa, tj. podsyłanie na granicę grup wrażliwych (np. rodzin z dziećmi) czy osób z krajów, do których nie sposób ich odesłać z uwagi na trudną sytuację w tych państwach.

3-4 lata spokoju

To pierwszy raz, gdy w Unii Europejskiej wdrażane są procedury wynikające z paktu migracyjnego. Pierwszym krokiem było przygotowanie przez Komisję Europejską raportu, wskazującego, które państwa członkowskie znajdują się aktualnie pod dużą presją migracyjną. We wtorek KE poinformowała, że te kraje to: Bułgaria, Czechy, Estonia, Chorwacja, Austria i Polska. W związku z tym te państwa będą mogły ubiegać się o pełne lub częściowe zwolnienie z relokacji migrantów na nadchodzący rok w ramach unijnego paktu azylowo-migracyjnego.

Polski rząd wniosek właśnie złożył i stoi na stanowisku, że zgodnie z przepisami rozporządzenia o zarządzaniu azylem i migracją, Polska jest uprawniona do zwolnienia z tzw. wkładu solidarnościowego. Dotyczy to zarówno relokacji migrantów (przyjęcia ich określonej liczby), wkładu finansowego (20 tys. euro za każdego nieprzyjętego migranta), jak i operacyjnego wsparcia na rzecz najbardziej obciążonych państw członkowskich (np. osobowe lub sprzętowe wsparcie przy zabezpieczaniu granic zewnętrznych UE).

Taka sama procedura - ocena, które kraje podlegają presji migracyjnej i wnioskowania o zwolnienie z pewnych mechanizmów solidarnościowych - będzie się powtarzać co roku. Pytanie więc, za jaki czas KE i kraje członkowskie dojdą do wniosku, że Polska nie powinna już korzystać z wyłączeń.

Myślę, że mamy spokój na 3-4 lata. A co potem, tego nikt nie wie - wskazuje rozmówca rządowy.

Na razie rząd zabiega o wyłączenie, ale równolegle mamy swoje oczekiwania dotyczące wsparcia - finansowego czy operacyjnego - ze strony UE, niezależnie już od samego paktu migracyjnego. Szef MSWiA Marcin Kierwiński podkreślił niedawno w Luksemburgu, że Polska oczekuje współfinansowania ochrony granicy przez Unię Europejską.

"Inwestycje w ochronę granicy wyniosły w ostatnich dwóch latach ponad 2,6 mld zł z pieniędzy polskich podatników. Są kosztem ponoszonym samodzielnie, podczas gdy korzyści z bezpiecznych granic są wspólne dla całej UE" - wskazuje MSWiA. Rozmówca z rządu podkreśla, że Polsce już przyznano kwotę 200 mln euro i na razie nie widać perspektyw na większy zastrzyk pieniędzy. - Jak tylko pojawią się jakieś kwoty do wzięcia, oczywiście będziemy o nie wnioskować - zaznacza rozmówca.

Tomasz Żółciak, dziennikarz money.pl

Wybrane dla Ciebie
Ukraina zrezygnuje z dołączenia do NATO? FT: Zełenski gotów porzucić ambicje
Ukraina zrezygnuje z dołączenia do NATO? FT: Zełenski gotów porzucić ambicje
Nowa nazwa CPK. Jest kolejne zaskoczenie. "Stałem się właścicielem profili"
Nowa nazwa CPK. Jest kolejne zaskoczenie. "Stałem się właścicielem profili"
Zamrożone rosyjskie aktywa. Szef MSZ Węgier reaguje na wpis Sikorskiego o Orbanie
Zamrożone rosyjskie aktywa. Szef MSZ Węgier reaguje na wpis Sikorskiego o Orbanie
Euro w Polsce? Minister finansów mówi o sile złotego
Euro w Polsce? Minister finansów mówi o sile złotego
Polacy w szale zakupów. Ekspert ostrzega przed kolejkami w sklepach tego dnia
Polacy w szale zakupów. Ekspert ostrzega przed kolejkami w sklepach tego dnia
Wielkie zmiany w rozkładzie jazdy. Nowe trasy, pociągi co godzinę
Wielkie zmiany w rozkładzie jazdy. Nowe trasy, pociągi co godzinę
Turyści buntują się przeciwko opłacie. Kurort pokazuje nowe dane
Turyści buntują się przeciwko opłacie. Kurort pokazuje nowe dane
Brytyjczycy piszą o Polakach. Tusk reaguje. Eksperci ujawniają dane
Brytyjczycy piszą o Polakach. Tusk reaguje. Eksperci ujawniają dane
Orban wprost: decyzja UE to deklaracja wojny
Orban wprost: decyzja UE to deklaracja wojny
Ceny choinek. Leśnicy mówią, skąd są drzewka w supermarketach
Ceny choinek. Leśnicy mówią, skąd są drzewka w supermarketach
Kantor upadł, prezes jest poszukiwany. Syndyk: zgłosiło się 8 tys. ludzi
Kantor upadł, prezes jest poszukiwany. Syndyk: zgłosiło się 8 tys. ludzi
Czeskie pociągi ruszają w Polskę. W tle konflikt, który nabrzmiewa
Czeskie pociągi ruszają w Polskę. W tle konflikt, który nabrzmiewa