30 września policjanci drogówki z Komendy Powiatowej Policji w Myślenicach za pomocą drona namierzali kierowców, którzy mruganiem światłami ostrzegali innych kierowców o znajdującym się w pobliżu patrolu. To wykroczenie, za które grozi mandat w wysokości 200 zł i cztery punkty karne. Tylko tego jednego dnia skontrolowali 71 pojazdów, ujawnili 76 wykroczeń. Aż 47 kierujących zostało ukaranych za ostrzegawcze "mruganie" światłami.
Informacja opublikowana przez KPP w Myślenicach wzbudziła niemałe kontrowersje. Pod artykułami i w mediach społecznościowych pojawiły się komentarze, że to przejaw "państwa policyjnego", "skok na kasę" kierowców, a nie realna poprawa bezpieczeństwa na drogach. Policja odpiera te zarzuty.
Przeprowadzona akcja była jednym z elementów działań ukierunkowanych na poprawę bezpieczeństwa pieszych i kierujących. Nie chodzi o zwiększanie liczby wystawianych mandatów. W ten sposób o patrolu policji może zostać ostrzeżony ktoś, kto stwarza poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa. Może być to na przykład nietrzeźwy kierowca, osoba pod wpływem środków odurzających czy kierowca, który drastycznie łamie ograniczenia prędkości
– podkreśla podkom. Dawid Wietrzyk, oficer prasowy KPP w Myślenicach, w odpowiedzi na pytania money.pl. 
Zwraca też uwagę, że nie było to działanie jednorazowe. – Akcja nie była również prowadzona po raz pierwszy. Komenda Powiatowa Policji w Myślenicach dysponuje dronem od 2025 r. Urządzenie wykorzystywane jest do realizacji różnego rodzaju zadań, nie tylko do ujawniania wykroczeń drogowych, ale przede wszystkim do lokalizowania osób poszukiwanych przez policję. Przed rokiem 2025 prowadziliśmy działania, wykorzystując drona Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie – dodaje.
Jak liczba 47 mandatów za "mruganie" światłami w ciągu dnia wypada na tle innych tego typu kontroli w myślenickiej komendzie? Tego się nie dowiemy. – Komenda Powiatowa Policji w Myślenicach nie prowadzi odrębnej statystyki ani analizy liczby mandatów wystawionych wyłącznie za tego rodzaju wykroczenie w ujęciu miesięcznym czy rocznym – odpowiada podkom. Wietrzyk.
Policjant zaznacza, że drony do ujawniania takiego wykroczenia wykorzystywały na przestrzeni ostatnich lat również inne jednostki policji. Z pytaniem o to oraz o skalę mandatów za to wykroczenie zwróciliśmy się także do Komendy Głównej Policji w Warszawie.
KGP: 2377 takich wykroczeń w całej Polsce
KGP wyjaśnia, że działania myślenickiej policji miały charakter lokalny, jednak korzystanie ze świateł drogowych niezgodnie z przeznaczeniem – tak nazywa się to wykroczenie z art. 51 PoRD – kontrolowane jest w ramach codziennej pracy funkcjonariuszy.
"W tym roku policjanci ujawnili 2377 wykroczeń polegających na korzystaniu ze świateł drogowych niezgodnie z ich przeznaczeniem" – wylicza podkom. Iwona Kijowska z Biura Komunikacji Społecznej Komendy Głównej Policji.
Dodaje, że drony znajdują się na wyposażeniu "wszystkich komend wojewódzkich oraz Komendy Stołecznej Policji". – Są wykorzystywane m.in. podczas kontroli ruchu drogowego w miejscach, w których przeprowadzenie tradycyjnej, statycznej kontroli jest utrudnione – dodaje podkom. Kijowska.
Ekspert: jestem przeciwnikiem "mrugania"
– Ja nie błyskam światłami, a gdy ktoś inny mnie w ten sposób "ostrzega", to nawet pozwalam sobie pod nosem powiedzieć, że nie życzę sobie tego. Jeżdżę zgodnie z przepisami, policji się nie boję. Kto jest przeciwnikiem? Ci, którzy łamią przepisy, głównie przekraczający prędkość – mówi money.pl Wojciech Pasieczny, ekspert ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego, biegły sądowy, były policjant Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji.
Przypomina, że w krajach takich jak Niemcy, Francja czy Austria miejsca, w których stoją fotoradary, są nieoznakowane. Co więcej, za korzystanie z aplikacji czy urządzeń, które pokazują ich lokalizacje, można dostać mandat.
– Bo bezpiecznie ma być wszędzie, a nie tylko tam, gdzie stoi policja albo fotoradar. Dlatego nie zgadzam się z zarzutami, że takie akcje, jak ta w Myślenicach, to "państwo fiskalne". Nie, wystarczy jechać zgodnie z przepisami, nie błyskać światłami, to problemu z płaceniem mandatów nie będzie – dodaje Pasieczny.
Zwraca uwagę na jeszcze jeden fakt związany z takim "ostrzeganiem" innych kierowców.
– A może jedzie ktoś, kto jest nietrzeźwy lub pod wpływem narkotyków? Albo złodziej, bandyta, ktoś, kto spowodował wypadek i właśnie ucieka? Jeśli policjanci go zatrzymają za prędkość, gdy sprawdzą dokumenty, może się okazać, że jest poszukiwany już za coś innego. W związku z tym absolutnie jestem przeciwnikiem "mrugania" i ostrzegania innych. Tak, powinno się za to karać – podsumowuje ekspert.