Europa wciąż wierzy, że wygra z Chinami. Rusza wyścig na "nowe maluchy"

Europejskie koncerny motoryzacyjne wracają do produkcji tanich aut miejskich. Podczas targów w Paryżu zaprezentowano modele, które mają powstrzymać ekspansję chińskich marek. Zainteresowanie klientów jest ogromne, ale dla producentów oznacza to problemy z marżą – podaje "Die Welt".

Nowy model EnteNowy model Ente
Źródło zdjęć: © materiały prasowe | Citroen
Robert Kędzierski

Podczas targów motoryzacyjnych w Paryżu europejscy producenci zaprezentowali nową generację elektrycznych aut miejskich. Uwagę przyciągnął między innymi nowy Smart oraz elektryczna wersja Citroëna 2CV. Ten ostatni model ma trafić na rynek w cenie bazowej od 15 tys. euro. Swoją serię małych pojazdów na prąd, w tym nowy model Polo, pokazał również Volkswagen.

Zainteresowanie nowymi pojazdami jest bardzo duże. Klienci szukają aut dostosowanych do mniejszych budżetów.

Krajowy przemysł motoryzacyjny nadrabia zaległości i wprowadza na rynek nowe modele samochodów małych – mówi Jan Sieper, partner w firmie doradczej EY-Parthenon. Ekspert dodaje, że widać to po rosnących liczbach zamówień na pojazdy od europejskich producentów.

Dyrektor generalny Volkswagena, Oliver Blume, poinformował w Paryżu o zebraniu 150 tys. zamówień na nowe modele miejskie zaraz po ich rynkowym debiucie. Oznacza to wielomiesięczne czasy oczekiwania na dostawę pojazdów do klientów.

Koniec marzeń o segmencie premium

Jeszcze w okresie pandemii europejscy producenci stawiali głównie na drogie modele luksusowe. Zmiana strategii wynika z konieczności dostosowania się do obecnej sytuacji rynkowej. Sprzedaż samochodów w Europie wciąż nie wróciła do poziomów notowanych przed 2020 rokiem.

Branża wciąż sprzedaje w Europie rocznie o trzy miliony samochodów mniej niż przed pandemią – zaznacza Antonio Filosa, dyrektor generalny koncernu Stellantis. Z jego wyliczeń wynika, że aż milion z tej puli dotyczy najtańszych pojazdów.

W tym samym czasie na europejskim rynku rosła pozycja producentów z Azji. Constantin Gall, ekspert EY, wskazuje na lukę w ofercie europejskich firm. – Poniżej kwoty 25 tys. euro krajowi producenci są praktycznie nieobecni. To właśnie tam chińscy dostawcy oferują teraz samochody elektryczne z przyzwoitą technologią – tłumaczy Gall.

Z najnowszych danych EY wynika, że w ciągu roku chińskie marki znacznie umocniły swoją pozycję. W samych Niemczech zwiększyły one swój udział w rynku aut elektrycznych z 8,5 proc. do 12,1 proc.

Branża patrzy na polityków

Produkcja tanich aut elektrycznych stanowi wyzwanie finansowe. Szef Volkswagena przyznał podczas targów, że wysoki popyt na małe elektryki obniża marżę zysku całego koncernu. Wynika to z wysokich kosztów baterii oraz nakładów na rozwój technologii. Z tego powodu tanie pojazdy Volkswagena będą montowane w Hiszpanii, a nie w Niemczech.

Europejska branża motoryzacyjna liczy jednocześnie na wsparcie polityczne i ochronę rynku. Unia Europejska podjęła już pierwsze kroki w tym kierunku. Wprowadzono limity na import chińskich aut hybrydowych, które wynoszą obecnie 350 tys. sztuk rocznie.

Działania te spotykają się z krytyką ze strony azjatyckich firm. – Jestem zaskoczony próbami odizolowania Europy. UE zawsze była bardzo otwartym rynkiem – komentuje Aaron Zheng, dyrektor ds. globalnego marketingu w chińskiej firmie Chery. Przedstawiciel koncernu twierdzi, że koszty takich decyzji poniosą ostatecznie klienci, którzy zapłacą więcej za samochody.

Zapowiadane niskie ceny europejskich aut mogą okazać się trudne do utrzymania. Dyrektor Citroëna, Xavier Chardon, przyznał, że średnia cena transakcyjna nowego modelu będzie wyraźnie wyższa niż bazowe 15 tys. euro. Wpłyną na to dodatkowe pakiety wyposażenia. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku innych marek, gdzie większe baterie czy mocniejsze silniki podnoszą ostateczny koszt zakupu w salonie.

Źródłó: "Die Welt"

Wybrane dla Ciebie