Dealerzy przeceniają samochody. Rabaty sięgają nawet 250 tys. zł

Nowe samochody w Polsce tanieją, a rozpoczynające się wyprzedaże rocznika 2026 przynoszą rabaty sięgające dziesiątek tysięcy złotych. Największe obniżki dotyczą marek premium, ale mocno przeceniane są również auta chińskie. Eksperci przewidują, że presja cenowa utrzyma się także w przyszłym roku - podaje "Rzeczpospolita".

Nowe auta mocno tanieją. Rabaty sięgają nawet 250 tys. złNowe auta mocno tanieją. Rabaty sięgają nawet 250 tys. zł
Źródło zdjęć: © Getty Images | Damian Lemanski
Magda Żugier

Po latach podwyżek ceny nowych samochodów zaczęły spadać. Jak wynika z danych Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar, średnia cena rejestrowanego auta w pierwszych ośmiu miesiącach 2026 r. wyniosła 185,1 tys. zł. Rok wcześniej było to 186,1 tys. zł.

Na obniżenie średniej wpływa między innymi mniejszy udział najdroższych samochodów w transakcjach oraz rosnąca popularność chińskich marek, które są zazwyczaj tańsze od europejskich, japońskich i koreańskich konkurentów.

Jak podaje "Rzeczpospolita", dodatkową okazją dla kupujących mają być wyprzedaże rocznika 2026. Według platformy Superauto.pl średni rabat kwotowy w segmencie marek popularnych wynosi około 35 tys. zł. W przypadku marek premium sięga 87 tys. zł. Pojedyncze oferty mogą być jeszcze bardziej atrakcyjne – na limitowane BMW 740d xDrive Nero Lusso można uzyskać obniżkę katalogowej ceny o niemal 250 tys. zł.

Rabatami objęto także samochody chińskich producentów. Jak informuje Oskar Jedliński, dyrektor działu rozwoju rynku w Superauto.pl, w ubiegłym roku wyprzedażowe obniżki w tej grupie wynosiły zwykle 5–7 proc. Obecnie średni rabat sięga już 17 proc., choć tegoroczne kampanie rozpoczęły się wcześniej niż główna fala wyprzedaży, przypadająca zazwyczaj na listopad.

Chińskie marki napędzają konkurencję

Do producentów prowadzących wyprzedaże, takich jak Omoda Jaecoo i Chery, dołączyły w tym roku między innymi Jetour, Geely i BYD. Według danych Superauto.pl średnia kwotowa obniżka wśród przecenianych chińskich aut wynosi 26,7 tys. zł.

Przykłady pokazują, jak duża jest skala promocji. Cena BYD Seal U może być niższa nawet o 48,4 tys. zł, hybrydowego MG HS 1.5 T – o 33,5 tys. zł, a elektrycznej Omody 5 – o 32 tys. zł. Z kolei siedmioosobowy SUV plug-in Jaecoo 8, którego cena katalogowa wynosi 225 tys. zł, oferowany jest z rabatem sięgającym 16,7 tys. zł.

Presja cenowa dotyka również popularnych marek spoza Chin. Wśród producentów oferujących wysokie rabaty wyróżnia się koncern Stellantis, do którego należą między innymi Peugeot, Citroën, Opel, DS, Jeep i Fiat. Na DS 7 w wersji Etoile Blue HDi obniżka może przekroczyć 70 tys. zł, a na Peugeota 5008 GT wynosić 39 tys. zł.

Duże rabaty proponują także koreańscy producenci. Na siedmioosobowego Hyundaia Santa Fe można uzyskać obniżkę przekraczającą 63 tys. zł, natomiast na hybrydowego Tucsona z silnikiem 1.6 T-GDi – ponad 40 tys. zł.

Zdaniem ekspertów konkurencja będzie się zaostrzać. Według banku inwestycyjnego UBS chińscy producenci wysyłają do Europy dwa razy więcej samochodów, niż jest ich rejestrowanych na tym rynku. Ma to wynikać między innymi z ograniczeń w transporcie aut z portów do dealerów. Jeśli problemy logistyczne zostaną rozwiązane, na placach może pojawić się nadwyżka samochodów, co zwiększy presję na obniżki.

W 2028 r. możliwe podwyżki

Korzystne dla kupujących warunki nie muszą utrzymać się bez końca. Jak podkreśla "Rzeczpospolita", wzrost kosztów produkcji związany z wejściem w życie normy emisji Euro 7 może przełożyć się na podwyżki od początku 2028 r.

Wojciech Drzewiecki, prezes Samaru, przewiduje, że producenci będą chcieli częściowo zrekompensować poniesione koszty poprzez zwiększenie marż. Jak wskazuje Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, znaczenie dla cen w salonach będzie miał również kurs euro, w którym importerzy rozliczają transakcje, oraz sytuacja geopolityczna.

W przyszłym roku dodatkowym czynnikiem mogą być samochody pozostające na placach dealerów. Koszty finansowania zapasów skłaniają sprzedawców do przeceniania aut, które stoją niesprzedane przez 90–120 dni lub dłużej. Znaczenie ma także norma Euro 7, która może skłonić dealerów do szybszego pozbywania się starszych roczników.

Obniżek można spodziewać się również w segmencie samochodów elektrycznych. Choć tanieją technologie i rośnie skala produkcji, ceny elektryków nie muszą szybko zrównać się z cenami aut spalinowych. Istotną rolę w popycie nadal odgrywają dopłaty państwowe.

Niepewność dotyczy również dalszej ekspansji chińskich marek. UBS prognozuje, że ich udział w europejskim rynku może wzrosnąć do 20 proc. w 2030 r., wobec około 10 proc. w połowie 2026 r. Jednocześnie firmy leasingowe i oferujące długoterminowy wynajem ostrożnie podchodzą do chińskich samochodów. Wskazują na słabiej rozwiniętą sieć serwisową, problemy z dostępnością części oraz szybszy spadek wartości rezydualnej.

Wybrane dla Ciebie