obniżki cen

Zwrot mylony z prawem do reklamacji. UOKiK: pytajmy w sklepach o zasady
WIDEO

Zwrot mylony z prawem do reklamacji. UOKiK: pytajmy w sklepach o zasady

- Zwroty są często mylone z prawem do reklamacji i to jest jeden z największych problemów konsumentów - powiedziała w programie "Newsroom" WP Małgorzata Cieloch, rzecznik prasowy UOKiK. – Bez względu na to, gdzie kupujemy, czy w sklepie stacjonarnym, czy w internecie, czy w promocji, czy w cenie regularnej, jesteśmy przez dwa lata od zakupu chronieni prawem. Jeśli dana rzecz się zepsuje, będzie wadliwa, nie spełni oczekiwań, można ją zwrócić i przez dwa lata dochodzić swoich roszczeń. Tego prawa nie można ograniczyć. Inne prawo to zwrot. Klienci przyzwyczaili się, że zakupując dany towar, mają określoną liczbę dni na zwrot towaru. To są praktyki, które sieci handlowe „przyniosły” z różnych części świata. Klienci są zabiegani, nie mają czasu przymierzać, zastanawiać się, więc kupują szybko, mając w głowie, że produkt mogą zwrócić. Problem jednak w tym, że to są dobre praktyki sklepów, czyli trzeba spełnić konkretne warunki. Może się pojawić żądanie zachowania opakowania, pojawienia się ze zwrotem w określonym czasie, a także zakomunikowanie, że zwroty obowiązują poza akcjami promocyjnymi, takimi jak Black Week. Wówczas czas zwrotu się skraca, bo sieciom zależy, by podejmować decyzje szybko, impulsywnie i by mieć mało czasu na zwrot. Radzę zatem sprawdzać, jakie zasady obowiązują w sklepach, w których lubimy kupować. To ważne w przypadku, gdy kupujemy dużo i gdy planujemy zakupy prezentów.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
WIDEO

Żonglerka cenami to trik stary jak świat. "Niejasne oznakowanie cen. Prawo mówi jasno"

- Żonglerka cenami to jest najczęściej stosowany przez sklepy trik w okresie akcji promocyjnych w ramach Black Week - powiedziała w programie "Newsroom" WP Małgorzata Cieloch, rzecznik prasowy UOKiK. – Sprzedawca podnosi cenę po to, by za kilka dni ją obniżyć i pokazać skalę obniżki. To jest wabik na konsumentów, którzy dokonują zakupów, kierując się emocjami. To się zmieni po tym, jak Polska przyjmie dyrektywę unijną Omnibus, a więc w przyszłym roku. Jest to prawo, które zakłada, że każdy sprzedawca, który stosuje promocje, będzie musiał pokazać cenę produktu, która obowiązywała w ciągu ostatnich 30 dni od chwili, kiedy pokazuje obniżkę. Tym samym klient będzie miał wgląd do historycznej ceny produktu. To pomoże w przeciwdziałaniu żonglerce cenowej. Inny trik, z którym mamy do czynienia właściwie każdego dnia w sklepach, to jest praktyka związana z niejasnym oznakowaniem cen. Widzimy cenę, ona jest wabikiem, podejmujemy decyzję i idziemy to kasy, a tak okazuje się, że produkt jest droższy. Bardzo często wtedy trudno jest podjąć decyzję o rezygnacji. Zgodnie z prawem, jeśli podjęliśmy decyzję zakupową, widząc daną cenę, oznacza to, że ta cena jest obowiązującą. To że sklep nie zdążył z przemetkowaniem produktów, to konsumenta nie interesuje. Taka praktyka naraża sklep na wysokie kary i takie decyzje prezes UOKiK już podejmował.