9 lipca pechowcy mogli kupować euro za niemal 4,24 zł na foreksie. Dziś, tydzień później, notowano na EUR/PLN dołki w zasadzie tylko trochę powyżej 4,1050. Trwała silna tendencja spadkowa. Czy to już jej koniec? Na razie, pod koniec dnia wykres wraca nieznacznie wyżej, do 4,1115 – ale to chyba za mało, by przesądzać powrót. Ktoś zresztą chce zarobić na osłabianiu złotego, zaczętym 21 kwietnia. To, co widzimy dziś – przewidywaliśmy w ostatnich dniach, pisząc o możności dojścia do 4,1130-40 czy 4,1070 (w sumie otarliśmy się o poziomy takie jak ta druga linia, nawet niższe). Zejście poniżej 4,10 uprawniałoby ruch nawet do 4,0820, aczkolwiek to zejście nie jest jeszcze przesądzone – wartość ta, jako okrągła, ma też pewne znaczenie psychologiczne, a poza tym naturalna byłaby techniczna korekta, która teraz – patrząc na wykres w ostatnich kilku dniach, mogłaby dotrzeć gdzieś do 4,1260.